Pozyskanie Alexandra Gorgona przez drugoligowy Świt ucieszyło nie tylko kibiców ze Skolwina. 37-letni piłkarz był przez kilka lat jednym z ulubieńców fanów Pogoni, którzy znów będą mogli go oglądać w Szczecinie. Po pobycie przez 1,5 sezonu w austriackim SCR Altach Gorgon podpisał jednoroczny kontrakt ze Świtem Szczecin. W rozmowie z „Kurierem Szczecińskim" zdradził okoliczności takiego wyboru.
- Po grze w Altach zapowiadał pan koniec kariery, a jednak stało się inaczej.
- To wszystko wydarzyło się przez przypadek. Razem z Adamem Frączczakiem rozkręcamy naszą wspólną markę, jaką jest szkółka piłkarska (ALFA Individual Football Training - red.). Na zajęciach mieliśmy chłopca, a po zakończeniu zajęć usiadłem z jego tatą przy kawie, żeby omówić pewne sprawy. Spytał mnie, czy nie mam chęci, żeby jeszcze pograć czynnie w piłkę. Nabrało to wszystko tempa, dostałem kontakt do prezesa Świtu Pawła Adamczaka. Rozpoczęły się rozmowy i dałem się namówić, aby jeszcze przez rok pograć.
- Czyli trzeba było zmienić wcześniejszą oficjalną decyzję o zakończeniu kariery?
- Było to powiedziane oficjalnie, ale w tyle głowy siedziało coś takiego, że może będę miał jeszcze frajdę z piłki, ale na niższym poziomie. Wydaje mi się, że mój wiek biologiczny na pewno nie równa się z tym, jak się czuję. Skończyłem karierę, bo wiedziałem, że ciekawych opcji dla mnie raczej nie będzie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, ale chciałem znowu odnaleźć radość z gry, którą w sumie straciłem w Austrii, gdzie dużo trenowałem, a nie miałem wielu występów w meczach. Dlatego w Świcie pojawiła się naprawdę fajna okazja, żeby jeszcze czerpać frajdę z piłki, a jednocześnie dążyć do niektórych celów, które postawił klub. Dla mnie to idealne połączenie, bo jestem w domu Szczecinie, siedzimy z rodziną, a mimo tego jestem w stanie dalej wykonywać, to co kocham.
- Jakie są te cele postawione przez klub?
- Ogólnie można powiedzieć, że cały czas Świt chce się rozwijać. Dąży się do tego, żeby coraz więcej kibiców przychodziło na mecze. Wiadomo, że w najbliższych latach cały obiekt ma być rozbudowany. Do tego potrzebne są też wyniki sportowe i chcę w tym pomagać.
- Jak pan widzi możliwości drużyny po pierwszych treningach i meczach sparingowych. Będziecie walczyć o awans do I ligi?
- Myślę, że wszyscy mają wielkie chęci, ale nie trzeba od razu ruszać z grubej rury z zapowiedziami. Chcemy walczyć o najwyższe cele, ale z reguły jest tak, że pierwszych sześć, siedem kolejek zweryfikuje od razu, w jakim kierunku to pójdzie. Ja zawsze byłem ambitny i stawiałem sobie wysokie cele, więc zobaczymy, jak daleko zajdziemy z naszą jakością. Muszę przyznać, że od pierwszego dnia treningów jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Mamy ambitnych chłopaków z fajnymi charakterami i wszystko ma tutaj ręce i nogi.
- Sprawy organizacyjne jak wyglądają?
- Wiadomo, że jest to na innym poziomie i są trochę inne warunki niż w Ekstraklasie, ale mamy trenera, który robi wszystko co do jego mocy, żeby to było na jakimś poziomie. Dla mnie jest to przyjemne, bo w tej lidze jest taka „szczera piłka” i nie jest tak, gdy grało się na najwyższym poziomie. Tam było dużo marketingu dla mediów klubowych. Zawsze był jakiś hotel, w którym czuło się, jakbyś był w bańce. Wokół ciebie chodziło co najmniej czterech trenerów. Tutaj wszystko jest fajne i proste, jakby powrót do korzeni mojej kariery, gdy ją zaczynałem. Jest się na zgrupowaniu, wszystko jest proste i to ma swój urok.
...