Piątek, 30 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

71. Plebiscyt Sportowy „Kuriera Szczecińskiego”. Pod wodą znikają problemy...

Data publikacji: 30 stycznia 2026 r. 11:35
Ostatnia aktualizacja: 30 stycznia 2026 r. 11:35
71. Plebiscyt Sportowy „Kuriera Szczecińskiego”. Pod wodą znikają problemy...
Agata Kosztowny i jej pociechy, Natan oraz Bruno. Fot. archiwum  

Rozmowa z laureatką 71. Plebiscytu Sportowego „Kuriera Szczecińskiego” Agatą Kosztowny, brązową medalistką igrzysk w Tokio

REKLAMA

W naszym 71. plebiscycie Sportowcem Roku 2025 niesłyszący wybrano lekkoatletkę Szczecińskiego Klubu Sportowego Głuchych Korona Agatę Kosztowny, która w XXV Letnich Igrzyskach Głuchych w Tokio wywalczyła brązowy medal w maratonie. Miała też wiele innych sukcesów i to także w rywalizacji ze słyszącymi, bo wygrała m.in. wśród kobiet w 11. Nocnym Portowym Maratonie Szczecińskim. Podczas mistrzostw Polski niesłyszących w lekkoatletyce, które odbyły się w Szczecinie, zdobyła złoto i dwa srebra, a podczas halowych mistrzostw Polski niesłyszących w lekkoatletyce w Spale wywalczyła 2 złote krążki. Spotkaliśmy się z nią w siedzibie Polskiego Związku Głuchych przy Al. Niepodległości i udało się przeprowadzić sympatyczną rozmowę.

- Na początek prosimy o wrażenia z Tokio, bo przecież igrzyska odbyły się pod koniec ubiegłego roku, a więc całkiem niedawno.

- Po raz pierwszy byłam w Japonii, a wcześniej nawet nie myślałam, że coś takiego może mi się przytrafić, a wrażenia z Tokio są niesamowite, bo to ogromne miasto z mnóstwem ludzi i bardzo zadbane. W centrum uderza las betonowców, czyli drapaczy chmur, ale my mieszkaliśmy w hotelu jedynie na 13 piętrze. Za oknem był widok na inny hotel, ładnie oświetlony z rozmaitymi iluminacjami. Można było obejrzeć różne animacje, a nawet filmiki. W zasypianiu to jednak nie przeszkadzało, bo można było zaciągnąć zasłony. Jeśli chodzi o turystykę, to planowałam zwiedzić nie tylko centrum stolicy, ale też jej obrzeża, a nawet dalszą okolicę, ale... zabrakło czasu.

- Wspomniała pani o zasypianiu, więc porozmawiajmy o ewentualnych problemach z aklimatyzacją.

- Leciałam do Japonii samolotem całą noc i sporo spałam, a po przylocie na miejsce okazało się, że w Kraju Wschodzącego Słońca noc się dopiero zaczyna, więc trzeba iść do łóżka. Byłam mocno zmęczona podróżą, więc szybko usnęłam, ale na drugi dzień, gdy nadeszło pora snu, nie mogłam oka zmrużyć. Moja konkurencja, czyli maraton, zaplanowana była dopiero na zakończenie igrzysk, więc do tego czasu problemy z aklimatyzacją zostały unormowane.

- Przejdźmy do kulinarnych tematów...

- Śniadania mieliśmy w hotelu i była tam kuchnia japońska oraz amerykańska oraz dość skromna oferta europejska. Jestem ciekawa nowych smaków, więc próbowałam miejscowych potraw i były bardzo dobre. Obiady i kolacje jadaliśmy w restauracjach na mieście i tam był naprawdę ogromny wybór.

- Wróćmy jednak do sprawy kluczowej, czyli maratonu, który zakończył się ogromnym sukcesem, bo brązowym medalem.

- Był to mój drugi start w maratonie podczas igrzysk, bo debiutowałam przed czterema laty w Brazylii, ale tam była ciężka, górzysta trasa z siedmioma okrążeniami i nie było łatwo. Teraz w Japonii też było siedem pętli, ale na płaskim terenie, który bardzo mi odpowiadał. Przez cały czas igrzysk w Tokio, było ciepło i słonecznie, ale w dniu maratonu aura się zmieniła na pochmurną i deszczową, a ponadto było bardzo chłodno. Mi to zbytnio nie przeszkadzało, ale niektóre rywalki z ciepłych krajów, jak choćby Kenijki, mocno narzekały. W maratonie wystartowało 18 biegaczek z całego świata, które wyruszyły na trasę razem z mężczyznami, ale klasyfikacja była prowadzona oczywiście oddzielnie. Od początku biegłam na początku stawki, a gdy czołówka przyspieszyła, starałam się trzymać swoje tempo. Długo biegłam jako szósta wśród kobiet, a potem awansowałam na piątą i czwartą lokatę, zaś decydujące było wyprzedzenie Włoszki, co dało mi miejsce na podium.

- Jak rozpoczęła się przygoda ze sportem?

- To było podczas studiów w Łodzi, bo dużo siedziałam na wykładach i mój organizm potrzebował ruchu. Zaczęłam biegać, a do tego zachęcał mnie jeszcze mój tata Stanisław, który był maratończykiem i zaraził mnie swoją pasją, za co mocno dziękuję. Zaczynałam na 5, 10 i 15 kilometrów, a potem przyszły półmaratony i maratony. Rozpoczęłam treningi w SKL Stargard, a w 2012 roku trafiłam do Szczecińskiego Klubu Sportowego Głuchych Korona. Tam po jakimś czasie zajął się mną mój obecny trener Rafał Śliwka i pod jego okiem zaczęłam czynić postępy. Do tej pory mój największy sukces to brązowy medal igrzysk w Tokio, ale wcześniej brązowe krążki wywalczyłam też w mistrzostwach Europy w Danii i mistrzostwach świata w Warszawie. Sporo satysfakcji dało mi też zwycięstwo ze wszystkimi słyszącymi rywalkami w ubiegłorocznym nocnym maratonie w Szczecinie.

- Kolejny temat pogawędki to praca i hobby.

- Prowadzę działalność gospodarczą ucząc polskiego języka migowego. Dodam, że języki migowe różnią się w poszczególnych krajach, ale niesłyszący z całego świata potrafią się jednak lepiej lub gorzej porozumieć. Jest też międzynarodowy język migowy, więc w naszym świecie ciszy z komunikacją nie powinno być problemów. Podczas igrzysk w Brazylii i Japonii nie nawiązałam jednak międzynarodowych przyjaźni, bo obracałam się głównie w naszym polskim towarzystwie. Pracuję też w szczecińskim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Słabosłyszących przy ulicy Grzymińskiej. Jeśli zaś chodzi o moje hobby, to mam sporo zainteresowań, ale zbyt mało czasu, by je rozwijać. Bardzo lubię tańczyć i rysować, a ponadto poznawać inne sporty, jak żagle, rowery, łyżwy czy rolki. Szczególnie świetne jest zaś nurkowanie, bo pod wodą można rozmawiać, oczywiście jeśli druga osoba zna język migowy. Gdy znikasz pod taflą wody, umysł się wyłącza i znikają wszelki problemy, a pojawia się kolorowy świat z rybkami i innymi stworzeniami, jak choćby rozgwiazdy czy ośmiornice, które widziałam w Chorwacji. Niestety, ten bajkowy świat znika po wypłynięciu na powierzchnię...

- Na koniec prosimy opowiedzieć o rodzinie i sprzymierzeńcach pomagających w maratońskiej przygodzie.

- Mam dwóch synów, a 9-letni Natan oraz o cztery lata młodszy Bruno, też interesują się sportem i grają w piłkę nożną w Vielgovii Wielgowo, bo stadion tego klubu jest w pobliżu naszego domu. Mam świetnego męża Darka, który opiekuje się dziećmi, gdy wyjeżdżam na obozy i zawody, a jeśli startuję w Polsce, to jeździmy razem i rodzinka mi kibicuje. Dziękowałam już tacie za wirusa maratonu, a podziękowania należą się też oczywiście mamie Helenie, która strasznie się o mnie troszczy. Sukcesy sportowe są zaś zasługą szkoleniowca Rafała Śliwki, który codziennie mnie pilnuje, planuje treningi, wspiera i motywuje. Ważni są też sponsorzy, prywatni i instytucjonalni, jak Urząd Miasta Szczecina czy Ministerstwo Sportu i Turystyki, bo wysoki wyczyn kosztuje. Przykładowo, drogie profesjonalne buty biegowe, rozpadają się po pół roku intensywnych treningów...

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

* * *
Współorganizatorem 71. Plebiscytu Sportowego „Kuriera Szczecińskiego” jest Miasto Szczecin, a głównym partnerem Województwo Zachodniopomorskie. Wydarzenie wspierają: Totalizator Sportowy – właściciel marki Lotto, CSL sp. z o.o. Biuro Podróży AS, Hanza Tower i Zachodniopomorska Rada Olimpijska.

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA