Środa, 25 lutego 2026 r. 
REKLAMA

71. Plebiscyt Sportowy „Kuriera Szczecińskiego”. Marta Pihan-Kulesza zadziwia sportową długowiecznością

Data publikacji: 25 lutego 2026 r. 09:06
Ostatnia aktualizacja: 25 lutego 2026 r. 09:06
71. Plebiscyt Sportowy „Kuriera Szczecińskiego”. Marta Pihan-Kulesza zadziwia sportową długowiecznością
Marta Pihan-Kulesza podczas rozgrywanych w Szczecinie mistrzostw Europy. Fot. Ryszard PAKIESER  

Rozmowa z mistrzynią Polski Martą Pihan-Kuleszą, laureatką 71. Plebiscytu Sportowego „Kuriera Szczecińskiego”.

REKLAMA

Marta Pihan-Kulesza zadziwia nie tylko gimnastyczną, ale całą sportową Polskę. Skończyła 38 lat, ale nie przeszkadza jej to w odnoszeniu spektakularnych sukcesów. W ubiegłym roku sięgnęła już po 13. mistrzostwo Polski w wieloboju, a ponadto została mistrzynią kraju na równoważni oraz wicemistrzynią w ćwiczeniach wolnych. W plebiscycie Kuriera Szczecińskiego na 10. najlepszych sportowców województwa zajęła 6. miejsce.

- Co decyduje o pani długowieczności na gimnastycznych matach?


- Też się czasami nad tym zastanawiam i myślę, że to już nie jest samo uprawianie sportu, ale pasja do tej dyscypliny. Jeśli czuję, że jeszcze mogę coś pokazać i sprawia mi to przyjemność, po prostu to robię. Nie dla wyników, tylko dla własnej satysfakcji, a później okazuje się, że jest to inspiracja też dla innych gimnastyczek. W ubiegłym roku za długą karierę i formę na międzynarodowym poziomie otrzymałam nagrodę Fair Play od PKOL-u. Nie trenuję żeby otrzymywać te nagrody, a okazuje się, że to co robię na treningach daje wyniki nie tylko bezpośrednio na zawodach sportowych. Właśnie w postaci takich wyróżnień, również w waszym plebiscycie.

- Byłoby możliwe uprawianie gimnastyki do tego wieku, gdyby nie mąż, który uprawiał tą samą dyscyplinę?

- Rozumiem podtekst tego pytania i od razu mówię, że nie byłoby możliwe. On rozumie moją pasję i pomaga mi ją realizować. 
Wyjazd na ubiegłoroczne mistrzostwa świata do Dżakarty był bardzo długi, bo prawie dwutygodniowy. Mąż zajął się dziećmi, godząc to ze swoimi obowiązkami zawodowymi. Jak było trzeba to i moja mama podjechała do nas, żeby pomóc, ale to Roman przejął pałeczkę pełną parą i dawał sobie radę. Na co dzień, kiedy jestem na miejscu nie dzielimy się obowiązkami, ale wspólnie je wypełniamy, bo to są nasze dzieci. Z kolei Roman ma swoją nową pasję, bo ściga się na klasycznych skuterach w Pucharze Europy i wówczas obowiązki domowe spadają na mnie.

- Czy celem długowieczności gimnastycznej dla pani nie jest też zachowanie figury? Wiele kobiet w pani wieku może pozazdrościć...


- Śmiejemy się w środowisku, że nasze sylwetki to jest skutek uboczny trenowania i nie jest to cel sam w sobie. Ale tak, mój powrót po pierwszej ciąży do gimnastyki, to była kwestia tego, że mnie nic innego nie cieszyło, jeżeli chodzi o zajęcia ruchowe. Chciałam po prostu wrócić do formy, do sprawności. Jedyna odpowiadająca mi forma to były moje treningi gimnastyczne. I tak się też zaczął powrót. Treningi są trochę kluczem do długowieczności, bo gdy przestajemy trenować, to zaczynamy się źle czuć. Mięśnie już nie trzymają tej sylwetki. Człowiek gorzej śpi, rano trudniej się wstaje. Gimnastyka to jest jeden ze sportów, który tę długowieczność zapewnia, ze względu na to, że dosyć mocno rośnie tkanka mięśniowa, która pomaga w zachowaniu długowieczności.

- Do kiedy zamierza pani kontynuować karierę?

- Z tyłu głowy to mam, ale nie ma konkretnej decyzji i jaki to będzie termin. Nadejdzie, jeśli będę czuła, że już nie potrzebuję startów w zawodach. Na razie nie doświadczyłam takiego uczucia, które mi powie stop – wystarczy, było fajnie i czas się pożegnać.

- Może warto zaczekać, aż 9-letnia obecnie córka Jagna przejmie od pani pałeczkę i wystartuje w zawodach?

- W środowisku gimnastycznym chodzą takie żarty, że ja czekam aż Jagna wystartuje ze mną w jednej drużynie seniorskiej (śmiech). Musiałabym jeszcze wytrzymać jakieś siedem lat, ale wątpię czy dam radę. Żeby była jasność, to Jagna sama podjęła decyzję o uprawianiu gimnastyki. My wręcz odradzaliśmy jej trochę mówiąc, z czym to się wiąże, jak to wygląda. Tłumaczyliśmy, że nie będzie mogła sobie pozwolić na wszystko, co jej koleżanki spoza szkoły sportowej, w której chodzi do drugiej klasy, ale chciała spróbować, więc to była w pełni jej decyzja.

- Chyba razem z mężem jesteście temu winni, skoro od dziecka zabieraliście ją na treningi i zawody?

- Tak, jesteśmy w pełni winni, bo jeździliśmy na zawody jak była mała, zabierając ją na Puchar Świata i na Mistrzostwa Świata do Kataru. Były jeszcze Mistrzostwa Europy w Szczecinie w tym czasie, więc chłonęła tę atmosferę i też chce taka być. My nie mamy wobec niej oczekiwań, żeby je spełniła, że musi dojść do jakiegoś etapu. Wiemy, że to jest bardzo trudny sport i wymaga wielu wyrzeczeń.

- Pani zdobywa kolejne medale, co może cieszyć, ale czy nie możemy się martwić, że młodsze gimnastyczki nie nadążają za panią? Polska gimnastyka nie liczy się na arenie międzynarodowej.

- Kilka czynników składa się na to. W tym roku zmieniają się przepisy. Pani wiceprezes związku gimnastycznego pracuje ze sztabem trenerów,
 żeby pozmieniać dotychczasowy program. Rzeczywiście, wyszła taka stagnacja i trudno nam po naszych młodzieżowych kategoriach uzyskać chociażby uzdolnioną juniorkę, nie mówiąc już o seniorce, i tak samo jest u mężczyzn. Świat nam uciekł, coś się podziało niedobrego, zostaliśmy w jakimś systemie, który nie działał i podjęte zostały kroki, żeby to zmienić.

- Jakie konkretnie?

- Nowy system klasyfikacyjny, czyli nowe przepisy, według których dzieci będą startowały do wieku juniorskiego. Obowiązywały będą nowe kategorie, nowe poziomy, nowe elementy. Ułożymy je z trenerami włoskiej kadry, a gimnastyczki z tego kraju są medalistkami drużynowymi z igrzysk olimpijskich. Zobaczymy, jak to się przyłoży na nasze polskie podwórko, ale myślę, że każda zmiana jest lepsza niż brak zmian, przynajmniej w tym co nie działa.

- Jakie są pani plany startowe w tym roku?

- Chcę wystartować w mistrzostwach Polski, a także spróbować zakwalifikować się do reprezentacji na mistrzostwa Europy w Zagrzebiu i na mistrzostwa świata w Rotterdamie. Niestety, nie ma żadnych zawodów w Szczecinie, więc przed swoją publicznością nie będę mogła się pokazać.

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗

Jerzy CHWAŁEK

* * *

Współorganizatorem 71. Plebiscytu Sportowego „Kuriera Szczecińskiego” jest Miasto Szczecin, a głównym partnerem Województwo Zachodniopomorskie. Wydarzenie wspierają: Totalizator Sportowy – właściciel marki Lotto, CSL sp. z o.o. Biuro Podróży AS, Hanza Tower i Zachodniopomorska Rada Olimpijska.

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA