Jedną z atrakcji w nadmorskich miejscowościach, w tym między innymi w gminie Rewal, stały się saturatory, które jeszcze 30 lat temu były latem stałym elementem przestrzeni publicznej czasów PRL-u.
W Polsce saturator najczęściej kojarzony jest z saturatorem wózkowym do produkcji wody sodowej (przez nasycanie wody dwutlenkiem węgla). Ostatnio na fali sentymentu za siermiężnym PRL-em, coraz częściej widzimy także nowe uliczne saturatory.
Saturatory były popularnym elementem krajobrazu ulicznego w czasach PRL-u, obecnie zaliczanym do ówczesnego folkloru. Te „punkty handlu detalicznego” oferowały albo „czystą” wodę sodową albo z domieszką syropu owocowego w kolorze żółtym i czerwonym.
Saturator z oprzyrządowaniem składał się z wózka na dwóch kołach motorowerowych, z aparatem do saturacji i szafką butli ze sprężonym gazem (najczęściej dużej, przemysłowej), słojów z dozownikiem na syrop o sztucznym aromacie owocowym (standardowo dwóch, na dwa gatunki syropu – zwykle malinowy i cytrynowy), węży do podłączenia wody oraz kilku szklanek.
W PRL-u woda z saturatora nazywana była „gruźliczanką”, co było aluzją do standardów higienicznych. Sprzedawca pobieżnie płukał wielorazowe szklanki strumieniem wody, bez użycia detergentów.
Saturator, który widzieliśmy w gminie Rewal, cieszył się sporym zainteresowaniem. ©℗
Tekst i fot. (CK)