Aż pięć tysięcy świerszczy sprowadzili do Fortu Gerharda pasjonaci historii. Owady przyczynią się do utrzymania bioróżnorodności w tym miejscu. – Jak na warunki świnoujskie zima była w tym roku dość ciężka i populacja odwiedzających lub zamieszkujących okolicę ptaków się zmniejszyła. Świerszcze to łatwe w zdobyciu pożywienie dla tych zwierząt – tłumaczą gospodarze twierdzy.
Świerszcze już zaczęły urządzać swoje koncerty. Muzealnicy przyznają, że od pewnego czasu brakowało „muzyki” tych owadów. I, pomimo że staną się one pokarmem dla zimorodków, jaskółek oraz innych drobnych ptaszków, a także jeży czy żab, to będą się też rozmnażać i populacja będzie się utrzymywać.
– Kilka lat temu już kupowaliśmy świerszcze, ale znacznie mniej niż teraz – tłumaczy Milan Ignatowicz, przewodnik z Fortu Gerharda. – Dopiero ostatnio wróciły zimorodki, mniej jest także jaskółek. Chcemy zapewnić im pokarm i stworzyć dobre warunki. Cały czas dbamy o bioróżnorodność w naszym forcie.
Warto dodać, że dawniej całe otoczenie portu było jałową pustynią. Teren był degradowany wskutek portowych przeładunków; przede wszystkim ciężkich chemikaliów. Od kilkunastu lat flora i fauna jest – staraniami muzealników – odtwarzana. W fosie żyją tutaj słodkowodne małże, które pomagają oczyszczać wodę, a wśród umocnień tworzone są kwietne łąki.
– My lubimy zwierzęta, a zwierzęta lubią nas. Nie przeszkadzają im nawet wystrzały z armaty – dodaje Milan. – Kurka wodna pod armatą ma gniazdo i wyprowadziła tam już drugi lęg. Najwidoczniej właśnie w tym miejscu czuje się najbezpieczniej. ©℗
Tekst i fot. BaT