Sezon wakacyjny dobiega końca, a wraz z nim atrakcje typowe dla tej pory roku. Jedną z nich jest wypoczynek na miejskich kąpieliskach. Z końcem sierpnia zakończy się nadzór ratowników na terenie czterech miejskich akwenów. Zapytaliśmy Szczecinian, dlaczego w ostatnie dni lata wybierają kąpielisko i czy jest to forma relaksu, która najbardziej im odpowiada.
W miniony piątek przed południem kąpieliska Arkonka i Głębokie świeciły pustkami. Kilkanaście osób opalało się na plaży nad Jeziorem Głębokim, dzieci bawiły się przy brzegu, ratownicy obserwowali teren ze swoich stanowisk. Było sennie, spokojnie, żeby nie powiedzieć nudno.
– Przyjechaliśmy tutaj, bo jest najbliżej, jesteśmy z Wołczkowa – mówił pan Marek, który na kąpielisko przyszedł z partnerką.
Na pytanie, czy czegoś na Głębokim im brakuje, odpowiadają: „Ciepłej wody i lepszej pogody”.
Na pogodę narzekało zresztą kilka osób, które zdecydowały się na rozmowę.
– Lubię wodę, zwłaszcza jak jest zimna. Często tu bywam, bo mam blisko, nie jestem zmotoryzowana, więc mam ograniczone możliwości. Czasem przyjdę tutaj z wnuczką – mówiła starsza kobieta spędzająca czas nad Jeziorem Głębokim.
Dwie inne kobiety przyszły ze względu na małe dzieci. Dziewczynki bawiły się przy brzegu jeziora, kopały w piasku i przyznawały, że „jest fajnie”.
Na plaży naliczyłam trzech ratowników – jednego na wieży ratowniczej, dwóch pozostałych kontrolowało okolicę z pomostu.
Kąpielisko nad Jeziorem Głębokim powstało w latach 30. XX wieku. Jest jednym z czterech miejskich kąpielisk, które cieszą się dużym powodzeniem wśród Szczecinian. Wokół jeziora prowadzi około sześciokilometrowa trasa spacerowo-rowerowa, biegnąca głównie leśnymi ścieżkami. Na terenie kąpieliska znajduje się 200-metrowa strzeżona plaża, a w jego sąsiedztwie m.in. restauracja, park linowy i szkółka żeglarska. W sezonie letnim z kąpieliska korzysta nawet około 3 tys. osób.
Znacznie tłoczniej w piątek było na Arkonce. Trudno się dziwić – to miejsce względnie nowe, atrakcyjne, kolorowe, przystosowane do młodszych i starszych. Zresztą poza basenami są tutaj także plac zabaw, boisko do siatkówki czy siłownia pod chmurką. Infrastruktura jest zdecydowanie bogatsza niż nad Jeziorem Głębokim. Nie bez powodu Arkonka nazywana jest „Szczecińską Majorką”. Na siedmiu hektarach znajdują się cztery niecki basenowe o głębokości od 40 do 180 cm, są też trzy zjeżdżalnie, tak zwana „rwąca rzeka”, gejzery, urządzenia do masażu wodnego oraz sztuczna plaża.
– Przyjechaliśmy z Gdańska, a Arkonka jest punktem kulminacyjnym naszej podróży. Podoba nam się to, że jest to kąpielisko na świeżym powietrzu i w otoczeniu natury – mówił turysta z Trójmiasta, który do Szczecina przyjechał wraz z córkami.
Dziewczynki potwierdzały, że miejsce bardzo im się podoba.
– W Trójmieście takiego kąpieliska nie mamy – mówiła jedna z nich.
Arkonka nie ma piaszczystej plaży, tylko trawnik. Kompleks wyposażony jest ponadto w wygodne ławki. Kilka osób zajmuje je między innymi po to, aby się poopalać albo poczytać książkę.
– Lubię tu przychodzić, bo jest dość spokojnie i przyjemnie – mówi pani Aneta. – Nawet weekendowe tłumy mi nie przeszkadzają. To miejsce ma swój urok.
– Wykorzystujemy ciepłe dni i spędzamy je nad wodą. Dzieci bardzo lubią tutaj się bawić. Mogłoby być więcej basenów dla małych dzieci, ale miejsce jest naprawdę atrakcyjne – mówiła mama dwójki maluchów, które właśnie wróciły ze wspólnej zabawy w części przeznaczonej dla najmłodszych.
– Tutaj jest też fajna gastronomia, na Dziewokliczu jest z tym słabiej – dodał jej mąż.
Zajrzałam do budki z lodami, kawą i goframi. Na terenie kąpieliska są przynajmniej takie. Niestety, w jednej z nich nie działał ekspres do kawy – na ciepłe cappuccino czy americano nie było szans. I o ile jedzenie można tu kupić w przystępnych cenach (lody świderki od 8 do 13 zł, gofry bez dodatków – 8 zł, z dodatkami nawet do 19 zł, zapiekanka – 20-22 zł, hot dog – 10-12 zł), o tyle ceny kawy wydają się przesadzone jak na budkę przy kąpielisku. Co prawda reklamowana jest jako kawa jednej z globalnych sieciówek, niemniej 18 zł za kawę latte czy 16 zł za americano z mlekiem to ceny raczej typowe dla stacjonarnych kawiarni znanych marek.
Ratownicy – dwóch młodych chłopaków – czujnie obserwują ruch na zjeżdżalniach i w basenach. Niechętnie rozmawiają.
– Nic się nie dzieje, jest spokojnie. Nie było żadnych poważnych zdarzeń tutaj – odpowiada krótko jeden z nich.
Szczecińskie kąpieliska obsługuje około 40 ratowników ze szczecińskiego WOPR. Na każdym z nich pracuje od 6 do 12 ratowników. Pracują w godzinach od 10 do 18. W tym roku nie doszło do poważniejszych zdarzeń z udziałem kąpiących się w godzinach pracy ratowników. Niedawne utonięcie młodego mężczyzny nad Jeziorem Głębokim wydarzyło się już w momencie, gdy ratowników nie było na kąpielisku. Poza tym, jak podkreśla Patryk Ruciński, ratownik szczecińskiego WOPR, do niebezpiecznych zachowań dochodzi bardzo często.
– To się niestety dzieje, bo decydują brawura i alkohol. Jeśli tylko widzimy, że ktoś zachowuje się w sposób, który może stanowić zagrożenie dla siebie i innych, reagujemy – tłumaczy.
Kąpieliska miejskie dostępne będą do końca sierpnia. Jak zapewnia Paulina Łątka, rzecznik prasowa Zakładu Usług Komunalnych, nie będzie wydłużenia sezonu. Nie zanosi się na ładną pogodę. Na bilans odwiedzin w mijającym sezonie letnim trzeba jeszcze poczekać do zakończenia wakacji. ©℗
Agata JANKOWSKA