Piątek, 29 maja 2026 r. 
REKLAMA

Wielki wstyd, zmysłowy język. Przejmująca, osobista podróż

Data publikacji: 29 maja 2026 r. 15:14
Ostatnia aktualizacja: 29 maja 2026 r. 15:34
Wielki wstyd, zmysłowy język. Przejmująca, osobista podróż
 

Kino Zamek w Szczecinie w piątek o g. 19, w sobotę o g. 16 i niedzielę o g. 16 wyświetla hiszpański film „Romeria” w reżyserii Carli Simón.

REKLAMA

Przejmująca, osobista podróż do własnych korzeni, film, który choć rozgrywa się w kręgu jednej rodziny, zrywa ze zbiorowym wstydem i wyparciem. Carla Simón tym razem zabiera nas do hiszpańskiej Galicji, by odtworzyć pewne lato z własnej młodości.

17-letnia Marina przyjeżdża do miasteczka Vigo po dokument, niezbędny, by dostała studenckie stypendium. Pozornie błahy, biurokratyczny wymóg wydobywa na jaw rodzinną tajemnicę, jest świadectwem ukrywanej przez lata prawdy, przerwaniem zmowy milczenia. Simón jest mistrzynią w portretowaniu rodziny: jej ukrytej struktury, wrażliwych miejsc, rytuałów, maskarad. Pojawienie się Mariny, brakującego ogniwa w łańcuchu wspomnień i pokoleń, aktywuje wypartą przeszłość i wewnętrzne konflikty. Kanty dramatu obyczajowego łagodzi poetycki, niesłychanie zmysłowy język „Romerii”, w której spotykają się różne plany czasowe, przeszłość – dosłownie – ożywa, a w fikcję wplecione zostały materiały z prywatnego archiwum.

Daria Sienkiewicz na portalu filmweb napisała: „”Romeria” dojrzewa w widzu jeszcze na długie godziny po seansie. Działa jak za krótki sen czy stare wspomnienie, które człowiek mimowolnie odtwarza w głowie w zupełnie niespodziewanym momencie. Trzeci film Simón jest nie tylko portretem rozbitej przez tragedię rodziny, ale także bolesnym świadectwem tego, co działo się za zamkniętymi drzwiami wielu hiszpańskich rodzinach. O tym, jak społeczne piętno i wstyd przed AIDS skazały chorych na umieranie w samotności, nadal nie mówi się w ojczyźnie reżyserki wystarczająco dużo. Sentymentalna odyseja Galicyjki stanowi próbę przywołania jednostkowej pamięci o wszystkich, których kolektywny lęk przed epidemią wymazał z kart narodowej historii. Choć „Romeria” to dzieło na wskroś elegijne, nie opowiada wcale o śmierci, ale o życiu i radzeniu sobie ze stratą. Simón pokazuje, że choć ucieczka od traum zapisanych w genach jest niemożliwa, zawsze można zacząć od początku”.

(as)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA