W szczecińskich multipleksach w ten weekend możemy obejrzeć jeden z najbardziej chwalonych przez krytyków horrorów ostatnich lat – „Obsesję”.
Nieśmiały Bear (Michael Johnston) nie potrafi wyznać uczuć swojej przyjaciółce z dzieciństwa, Nikki (Inde Navarrette). Zamiast tego, trochę dla żartu, a trochę nie, kupuje w sklepie z antykami zabawkę, która ma spełniać jedno życzenie. Nikki natychmiast się w nim zakochuje, życzenie Beara się spełnia, ale cena, jaką musi za to zapłacić, jest mroczniejsza, niż mógł się spodziewać.
Julia Palmowska na portalu Filmweb napisała: „Po premierze filmu reżyser opowiadał, że oprócz niezręczności wyznania uczuć zainteresowała go przypadkowość przyjacielskich relacji. „Obsesja” działa najlepiej właśnie wtedy, gdy przypomina przewrotny komediodramat o grupie znajomych, którzy grają przed sobą lepsze wersje samych siebie, ochoczo wstępując do teatru relacyjnych pozorów. Horror wyrasta tutaj nie – jak mogłoby się wydawać po rolach, w jakie wtłoczeni są bohaterowie – z feministycznego manifestu, lecz ze zwyczajnego ludzkiego lęku przed szczerością. Każdy coś ukrywa. Każdy manipuluje. Po prostu wszyscy kłamią, jak to powtarzał pewien serialowy lekarz. Barker oczywiście nie odkrywa gatunku na nowo. „Obsesja” jest zszyta z wielu dobrze znanych pomysłów i horrorowych patentów. Ostatecznie jednak działa zaskakująco sprawnie jako letnie nocne szaleństwo. Trochę obrzydza, trochę bawi, flirtuje z kampem. To horror, który doskonale wie, że jego naturalnym środowiskiem nie jest raczej przyszły filmowy kanon, tylko rozgrzana sala kinowa pachnąca popcornem i colą”.
(as)