Poniedziałek, 15 czerwca 2026 r. 
REKLAMA

„Seans spirytystyczny” w Książnicy Pomorskiej

Data publikacji: 15 czerwca 2026 r. 09:11
Ostatnia aktualizacja: 15 czerwca 2026 r. 09:11
„Seans spirytystyczny” w Książnicy Pomorskiej
Spotkanie z autorem odbyło się w Książnicy Pomorskiej.  

W Sali Stefana Flukowskiego Książnicy Pomorskiej w Szczecinie odbyło się spotkanie z Robertem Rudiakiem. Wieczór promował najnowszy, głęboko poruszający tom autora: „Seans spirytystyczny (czyli zabawa z umarłą matką)”. Nie było to jednak klasyczne wydarzenie literackie, lecz poruszający rytuał przejścia, dzięki któremu biblioteczna przestrzeń stała się miejscem granicznym – obszarem między literaturą i misterium, bólem a ukojeniem.

REKLAMA

Spotkanie moderował Leszek Dembek, prezes szczecińskiego oddziału Związku Literatów Polskich, a biogram autora przedstawiła Klaudia Wiszniowska-Proksa. Publiczność mogła poznać Roberta Rudiaka jako poetę, prozaika, krytyka, historyka literatury, doktora nauk humanistycznych i prasoznawcę, prezesa zielonogórskiego oddziału ZLP oraz członka Zarządu Głównego ZLP. Wprowadzenie przypomniało imponujący dorobek autora, a zarazem zarysowało jego sylwetkę jako twórcy osobnego – dysponującego surowym, bezkompromisowym językiem, zdolnym unieść ciężar tematów ostatecznych.

Centralnym punktem wieczoru była autorska lektura ponad dwudziestu wierszy. W osobistej, przejmującej interpretacji Roberta Rudiaka zyskały one wymiar performatywny. Towarzysząca im nastrojowa muzyka oraz materiały wideo sprawiły, że spotkanie zamieniło się w rodzaj poetyckiego seansu, w którym głos syna nieustannie próbował dosięgnąć zmarłej matki.
Tomu Rudiaka nie sposób traktować wyłącznie w kategoriach tradycyjnej książki poetyckiej. To raczej dramatyczny zapis rozmowy z nieobecnością, poetycki rytuał odprawiany po śmierci najbliższej osoby, a zarazem próba ocalenia więzi, której nie unieważniają ani akt zgonu, ani szpitalny korytarz, ani cmentarny kamień.

Siła „Seansu spirytystycznego” tkwi w jego radykalnej odwadze. Autor nie estetyzuje cierpienia, nie wygładza szorstkich krawędzi odchodzenia i nieodwracalnej straty. Zamiast taniej pociechy, bezlitośnie konfrontuje nas z rozpaczą, gniewem, poczuciem winy i bezradnością wobec śmierci.
Z tych bolesnych kadrów potrafi jednak wydobyć przejmującą czułość. Choć punktem wyjścia jest tu prywatna historia, Rudiak bezbłędnie dotyka tego, co uniwersalne. Czytamy jego wiersze przez pryzmat własnych lęków: niemożliwości ostatecznego pożegnania i irracjonalnego pragnienia, by zmarły dał nam jakikolwiek, choćby najdrobniejszy znak istnienia.

Druga część wydarzenia, wypełniona pytaniami prowadzącego i publiczności, pozwoliła odsłonić kolejne warstwy twórczości Roberta Rudiaka. Rozmowa pokazała, jak gęsto utkana jest jego poezja – to skrzyżowanie autentycznego dramatu biograficznego, świadomej gry z tradycją oraz głębokiej intuicji metafizycznej. Uczestnicy spotkania, opuszczając Książnicę Pomorską z egzemplarzem „Seansu spirytystycznego”, zabrali ze sobą coś znacznie trwalszego niż zadrukowany papier. Otrzymali bolesne, lecz paradoksalnie ocalające świadectwo na to, że miłość po śmierci wcale nie milknie. Ona jedynie zmienia język, szukając dla siebie nowej formy obecności w słowie.©℗

M.P. Hardy

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA