Książka jest po prostu piękna, niezwykle starannie wydana na dobrej jakości papierze, ale przede wszystkim została świetnie „zaprogramowana”.
Tak się złożyło, że o jej bohaterach (bohaterkach) dowiedziałam się przypadkiem, czytając wpis na platformie „Dinozaury”, na której różnymi wspomnieniami żyją dawni członkowie Chóru Akademickiego Politechniki Szczecińskiej, jak też szczecińskiego zespołu dziewczęcego „Berżeretki”. A wszyscy wyszli (na przestrzeni osiemdziesięciu lat!) spod ręki wspaniałego Jana Szyrockiego, założyciela ww. zespołów (i wielu innych), dyrygenta, chórmistrza, muzyka, wychowawcy tysięcy starszych i młodszych pokoleń śpiewaków.
Dla mnie – to jeden z najwybitniejszych SZCZECINIAN, którego zasługi dla tego miasta są nie do przecenienia!
Jednak książka „Hajduczki” nie jest poświęcona temu wspaniałemu dyrygentowi, który w 1952 roku powołał do życia wspomniany wyżej chór (wówczas Wyższej Szkoły Inżynierskiej), bowiem w tym samym czasie rozpoczął swą muzyczną działalność inny zdolny i pełen pasji inżynier tej samej uczelni – Ludwik Zdanowski, który wspomagał kolegę w organizowaniu chóru. Sam jednak był twórcą Szczecińskiej Czwórki Wokalnej i kolejno innych zespołów wokalno-instrumentalnych, by wreszcie założyć zupełnie nowy, dziewczęcy zespół Hajduczki (w1970 roku), któremu poświęcił najpiękniejsze lata swego życia.
Pod koniec lat 60. ub. wieku poznałam inż. Ludwika Zdanowskiego (ja byłam wtedy chórzystką ChAPS-u), znanego wówczas w środowisku szczecińskim, założyciela i kierownika zespołu dziewczęcego HAJDUCZKI przy klubie Pocztylion. To z nimi związał „swój los” i im poświęcił najlepsze lata swej aktywności muzycznej.
Zespół szybko „stał się wizytówką i marką tego miasta przez prawie trzy dekady” – jak pisze Andrzej Androchowicz w krótkiej notce o artystycznej drodze Hajduczków, ich współpracy ze znanymi muzykami, sukcesach estradowych w kraju i za granicą. Brał udział w wielu festiwalach i był chętnie zapraszany na ważne uroczystości. Zawsze prezentował wysoki poziom wykonania i muzyczną kulturę, odznaczał się oryginalnym, niepowtarzalnym stylem śpiewanych utworów.
Książka została napisana przez Romana Adama Falkowskiego, znanego w środowisku szczecińskim działacza, społecznika, pedagoga, dyrektora Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Trzebieży. Również męża jednej z członkiń Hajduczków, dzięki czemu miał szczególną możliwość poznania tego zespołu, opisując nawet jego historię (jako współredaktor haseł) w Encyklopedii Szczecina. Pani Barbara Falkowska była (obok P. Andrzeja Androchowicza) konsultantką merytoryczną przy powstawaniu tej publikacji.
Zachęcam Czytelników do sięgnięcia po tę interesującą pod każdym względem książkę, napisaną pięknym językiem i równie pięknie wydaną przez Wydawnictwo ZAPOL Sobczyk Sp.j.
Książka jest też potwierdzeniem, że Szczecin – to od lat jeden z najbardziej dynamicznych ośrodków działalności kulturalnej w Polsce (zwłaszcza w środowisku studenckim). Mam na myśli imponującą liczbę chórów, zespołów śpiewaczych i teatralnych.
Jaka szkoda, że tak wybitni obywatele tego miasta, jak prof. Jan Szyrocki czy inż. Ludwik Zdanowski do tej pory nie zasłużyli na upamiętnienie Ich w sposób, na jaki sobie zasłużyli. (Nie wspomnę o małym „rondku” im. J. Szyrockiego w miejscu mało reprezentacyjnym, bo nie jest to dla „miasta” powód do dumy). Natomiast cieszmy się tym, że ICH sukcesy otoczone zostały zasłużonym szacunkiem w wielu miejscach za granicą, gdzie występowali. Starania byłych członków ChAPS-u o upamiętnienie swego dyrygenta w mieście, w którym prof. Jan Szyrocki przez wiele lat uczestniczył w Międzynarodowym Konkursie Chórów – zaowocowało postawieniem niewielkiego, ale bardzo gustownego pomnika w Parku Miejskim w Międzyzdrojach.
Magdalena CZEJAREK