czwartek, 13 grudnia 2018.
Strona główna > Kultura > Marek Żerański w nieustannym dialogu

Marek Żerański w nieustannym dialogu

Marek Żerański w nieustannym dialogu
Data publikacji: 2017-11-03 13:01
Ostatnia aktualizacja: 2018-11-08 02:47
Wywietleń: 1255 299454

Rozmowa z aktorem Markiem Żerańskim, który podjął się adaptacji książki „Tworki” oraz zagra w spektaklu o tym samym tytule w szczecińskim Teatrze Polskim

– Monodram „Tworki”, którego premiera odbędzie się w tę niedzielę, powstał na podstawie książki Marka Bieńczyka. Akcja tej powieści rozgrywa się w 1943 roku w Tworkach. Jej bohaterowie to grupka dwudziestolatków, Polaków i Żydów, którzy pracują w pozostającym pod niemieckim zarządem szpitalu psychiatrycznym. Zaimponował mi pan, porywając się na adaptację właśnie tej książki.

– Nie udało mi się do końca porwać na strzępy, ale zostałem porwany przez tę książkę dużo wcześniej. Ona mnie wciągnęła i wessała wiele lat temu. Początek mojej historii teatralnej to właśnie spotkanie z Markiem Bieńczykiem. Wiele lat temu grałem Gustawa – Konrada w „Dziadach” w Warszawie na Cytadeli i tam on był, choć ja wtedy o tym nie wiedziałem. Dowiedziałem się w sposób bardzo zaskakujący, bo w pociągu do Szczecina. Jechaliśmy bowiem w tym samym przedziale i Marek zagadał, że przedstawienie bardzo mu się podobało i że ja też mu się bardzo podobałem w tej inscenizacji. Po tym spotkaniu przeczytałem wszystkie jego książki. Cieszy mnie, że Marek Bieńczyk będzie na premierze.

– Czy Marek Bieńczyk miał wpływ na adaptację?

– Nie. Jedyny wpływ to taki, że potwierdził mój kierunek poszukiwań formy dla adaptacji. Założyłem, iż to będzie gawęda. Przez cały czas będę nawiązywać kontakt z publicznością, będę w nieustannym dialogu, nie będzie podziału na scenę i widownię. W przedstawieniu jest historia postaci wiodącej – Soni, która w rzeczywistości nazywała się Zofia Kubryń i była pracownicą administracji szpitala. Moja adaptacja nie jest jednak mocno osadzona w realiach wojny, to opowieść z mojej osobistej perspektywy. Ta propozycja jest wyborem, nie ma tu całej fabuły książki. Jest to bardziej zaproszenie do tego, by ją przeczytać w całości. Nie mam też zamiaru epatować śmiercią, umieraniem i odchodzeniem, raczej chciałbym się zastanowić nad kwestią pamięci, nieobecności, straty i nad kwestią uroku życia.

– Czy na pana półkach jest dużo książek, które czekają na swoją adaptację?

– Jak czytam książkę, to zastanawiam się, jak przełożyć ją do teatru. Swego czasu myślałem nawet nad podręcznikiem dla stolarzy, który został wydany w XIX wieku. Każda książka może być bramą do teatralnej inscenizacji, zwłaszcza jeśli jest dobrą literaturą.

– Dziękuję za rozmowę. ©℗

Monika Gapińska

Fot. Dariusz Gorajski

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
1
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Kawa w roli głównej
Jesień w Szczecinie
Marsz Niepodległości 2018
Poprzedni Następny

Sonda

Czy miejski sylwester w Szczecinie powinien odbywać się bez pokazu fajerwerków?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy