Niedziela, 03 maja 2026 r. 
REKLAMA

Erupcja niewypowiedzianej chemii. Opowieść intymna i szalona

Data publikacji: 03 maja 2026 r. 09:31
Ostatnia aktualizacja: 03 maja 2026 r. 09:31
Erupcja niewypowiedzianej chemii. Opowieść intymna i szalona
Fot. materiały dystrybutora  

W niedzielę o g. 17 kino „Pionier” w Szczecinie zaprasza na „Erupcję” z Charli XCX i Leną Górą w rolach głównych.

REKLAMA

Jest upalne warszawskie lato. Bethany (Charli XCX) przyjeżdża do Polski na romantyczny wyjazd z chłopakiem. Kiedy spotyka Nel (Lena Góra), przyjaciółkę sprzed lat, wybucha między nimi niewypowiedziana chemia. Tęsknota za beztroską prowadzi je ulicami otulonego słońcem miasta – jak najdalej od miejsca, w którym będą musiały podjąć decyzje ważące na reszcie ich dorosłego życia.

„Erupcja” to intymna i szalona opowieść o spotkaniu, które zmienia wszystko, a jednocześnie filmowy list miłosny do Polski. Reżyser Pete Ohs portretuje Warszawę jako miasto twórczej energii i wolności. W roli Bethany występuje światowa gwiazda Charli XCX, która wnosi do filmu swoją charakterystyczną wrażliwość i ekranową charyzmę. Partneruje jej Lena Góra – jedna z najważniejszych aktorek młodego pokolenia, współtwórczyni projektu i emocjonalne serce „Erupcji”.

Daria Sienkiewicz na portalu Filmweb napisała: „Jak przyznają twórcy, scenariusz powstawał w trakcie zdjęć, co widać i słychać w niemal każdej scenie. Między żartami bez puenty i pozbawionymi głębi dialogami kryje się jednak dużo humoru i rozbrajającej czułości. Wiele z tego zawdzięczamy nieobecnemu w kadrze lektorowi (Jacek Zubiel), który w niezręczny i aż nadto mechaniczny sposób komentuje rozterki naszych zagubionych, acz chwytających za serce bohaterów. Te wytrącające z narracji, głupio-mądre spostrzeżenia wydają się jeszcze zabawniejsze, gdy okazuje się, że Ohsa do użycia tego zabiegu zainspirowały polskie kroniki o stonce ziemniaczanej, które Amerykanin zobaczył kiedyś w Muzeum PRL-u… „Erupcji” trudno odmówić zatem pewnej kreatywności oraz formalnej dezynwoltury. Finezyjny montaż, pastelowe przejścia między kadrami i Alicja Majewska śpiewająca w tle pieśni miłosne sprawiają, że ta osobliwa mieszanka melodramatu i mockdokumentu, choć z pewnością nie spodoba się każdemu, pozostaje przynajmniej oryginalna i na swój sposób bezkompromisowa”.

(as)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA