O tej powieści przeciętny człowiek z ulicy nigdy nie słyszał. Przypuszczam, że znają ją tylko ludzie dużo czytający - i oczywiście ci, którzy czytają Chestertona. Powieść ta, sądzę, zasługuje na stanowczo większą popularność, a być może nawet na popularność absolutną - bo sama jest absolutna.
To książka, która mówi o świecie jako całości. Mówi o wszystkim na raz, w prosty sposób. To pan-powieść, pan-filozofia. Spina klamrą wszechświat. Jest to, rzec by można, traktat filozoficzny w formie powieści. Powieści klarownej, przejrzystej, błyskotliwej, z wartką akcją i zaskakującą puentą.
Punktem wyjścia fabuły jest przyjęcie w londyńskiej dzielnicy Saffron Park. W przydomowym ogrodzie dochodzi do sprzeczki dwóch poetów. Książka dyskretnie tchnie atmosferą Londynu początku XX wieku.
Czytając ,,Człowieka, który był czwartkiem", można mieć skojarzenia z ,,Mistrzem i Małgorzatą" Bułhakowa. Bułhakow napisał jednak ,,Mistrza..." dwadzieścia lat po wydaniu ,,Człowieka...". Poza tym spójność przekazu dzieła Chestertona bije na głowę Bułhakowa. Chesterton opisuje kształt świata z precyzją i zręcznością inżyniera. O Bogu, szatanie i człowieku mówi tak, jakby budował katedrę z dobrze dopasowanych bloków kamienia.
Chesterton mówi, jak się zdaje, że świat jest w idealnej równowadze. Na równowagę tę składa się tak dobro jak i zło. Ta równowaga to dzieło Boga. A szatan próbuje wszystko zniszczyć. Tak. Bóg jest w połowie dobry i - myśl ta może się wydawać paradoksalna i szokująca - w połowie (jeśli posłużymy się ułomnymi, ludzkimi kryteriami) "zły", co daje idealną i w rezultacie dobrą równowagę. Szatan jest złem absolutnym. Chce zniszczyć konstrukt Boga.
Czy to Bóg zsyła na nas szczęście i nieszczęście? Powiedzmy, że Bóg chce, żebyśmy... śmiali się i płakali. A szatan chce, żebyśmy - umarli.
Bóg chce, abyśmy żyli śmiejąc się i płacząc, doświadczyli przy tym pełni egzystencji. Szatan chce, abyśmy w ogóle nie istnieli.
G.K. Chesterton w młodości był człowiekiem dalekim od religii. Później przeżył nawrócenie - początkowo na anglikanizm, wtedy też napisał ,,Człowieka..." - później na katolicyzm. Powieść tę i jej morał można jednak czytać w oderwaniu od religii - jako opis świata jako takiego.
Karol CIEPLIŃSKI