Piątek, 11 września 2026 r. 
REKLAMA

Zakończył się protest maszynistów; utrudnienia na kolei do późnego wieczora

Data publikacji: 11 września 2026 r. 16:33
Ostatnia aktualizacja: 11 września 2026 r. 17:11
Zakończył się protest maszynistów; utrudnienia na kolei do późnego wieczora
Fot. archiwum  

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.

REKLAMA

Od północy z czwartku na piątek do piątku do godz. 12 trwał protest, dzięki któremu maszyniści chcieli zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa na przejazdach po serii zdarzeń i wypadów do jakich doszło o ostatnim czasie. Do wypadku, który uruchomił protest, doszło w środę w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie). W wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła pasażerka składu, byli też ranni.

Związkowcy zakończyli protest maszynistów

O zakończeniu akcji protestacyjnej w południe poinformował prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek.

Jak tłumaczył, piątkowa akcja była „aktem desperacji”. - To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy - dodał.

Miętek podkreślił, że piątkowe działania maszynistów spowodowane były tragicznym wydarzeniem ze środy. Zwrócił uwagę, że poszkodowany w wypadku został m.in. maszynistka składu, który „leży w tej chwili z połamanym kręgosłupem i z wieloma obrażeniami wynikającymi z tego zdarzenia”. - Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia - powiedział związkowiec.

Szef ZZM poinformował również, że związkowcy zostali zaproszeni przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka na spotkanie 2 października. Jak dodał, rozmowa z szefem MI ma dotyczyć m.in. ustawowego ograniczenia czasu pracy maszynistów. - W warunkach polskich, co gorsza zgodnie z prawem, maszynista może być w zatrudnieniu 24 godziny na dobę - zwrócił uwagę Miętek. Podkreślił, że system ten wymaga uszczelnienia i że we wcześniejszych rozmowach Klimczak wyraził w tej kwestii dobrą wolę.

Wiceprezydent ZZM Sławomir Centkowski wskazał na działania oczekiwane przez związkowców, które można podjąć natychmiast. Wymienił identyfikację najniebezpieczniejszych przejazdów w kraju oraz stworzenie warunków do wykorzystania kamer na przejazdach, co umożliwiłoby udowodnienie łamania przepisów przez kierowców. Dopytany, czy temat tych działań zostanie poruszony 2 października, Centkowski odparł, że „na pewno będzie to element rozmów”.

Opóźnienia pociągów przez cały piątek

Prezes PKP PLK Piotr Wyborski poinformował, że mimo zakończenia protestu, utrudnienia na sieci kolejowej będą dalej występowały. - Przewidujemy, że sytuacja związana z opóźnieniami będzie trwała do późnych godzin popołudniowych, do późnych godzin wieczornych - przekazał.

Poinformował, że od północy z czwartku na piątek do piątkowego południa uruchomiono 3 tys. pociągów, z czego 2,6 tys. dojechało do stacji docelowej. - 700 pociągów dojechało z opóźnieniem, 1,9 tys. pociągów pasażerskich dojechało prawidłowo - dodał.

Od północy do piątkowego południa odwołano 67 pociągów, z czego siedem składów zostało odwołanych na części lub całości trasy ze względu na akcję protestacyjną.

Szef PKP Intercity Janusz Malinowski przekazał z kolei, że z 290 pociągów PKP IC uruchomionych podczas trwania protestu, 203 zostały opóźnione, a ich średnie opóźnienie wyniosło 37 minut. Jak dodał, przewoźnik nie odwołał do godz. 12.30 żadnych pociągów, natomiast kilka kursów na węźle warszawskim oraz w woj. zachodniopomorskim zostało skróconych, aby uniknąć opóźnień wtórnych.

Malinowski zapowiedział, że w celu minimalizacji opóźnień pociągi będą w piątek przygotowywane do drogi bezpośrednio na dworcach, bez zjeżdżania na stacje postojowe. W sobotę i niedzielę - jak zapewnił szef PKP IC - pociągi powinny kursować już normalnie.

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zwracał uwagę na cel miał protestu maszynistów. Chodziło, jak wskazał, o pokazanie opinii publicznej, a przede wszystkim kierowcom, że „przejazd drogowo-kolejowy jest newralgicznym punktem na mapie i drodze każdego kierowcy”.

- Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego - powiedział Klimczak.

Przypomniał, że zadeklarował wcześniej przystąpienie do pilnych prac legislacyjnych, których celem ma być zwiększenie bezpieczeństwa ruchu na przejazdach. Chodzi m.in. o możliwość utraty prawa jazdy za wjazd na przejazd kolejowy, kiedy zapalone jest czerwone światło.

Zapytany przez dziennikarzy, kiedy należy spodziewać się wprowadzenia nowych przepisów, szef resortu infrastruktury odparł, że ma nadzieję przedstawić pierwszy pakiet na najbliższym posiedzeniu rządu.

- Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, jako ministerstwo deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia - zapowiedział minister. Przypomniał, że od początku kadencji tego rządu ponad 800 miejsc na kolejowej mapie Polski jest wyposażonych w dodatkowe urządzenia zabezpieczające przed wjechaniem na czerwonym świetle, kiedy zbliża się pociąg.

Szef resortu infrastruktury poinformował ponadto, że linia kolejowa nr 22, na której w środę doszło do wypadku pociągu z pojazdem ciężarowym, powinna być przejezdna od soboty rano. Zwrócił jednak uwagę, że dostępny będzie tylko jeden tor.

Konsekwencja wypadku na przejeździe 

Piątkowa akcja maszynistów, zapoczątkowana przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych (ZZM), była konsekwencją wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu.

Związkowcy przed protestem tłumaczyli, że liczą na szybką reakcję rządu w celu zwiększenia bezpieczeństwa na kolei.

Po wypadku premier Donald Tusk ocenił, że katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych pokazuje, że trzeba natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe. W ostatnim czasie doszło do kilku następujących po sobie zdarzeń i wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych. Szef MI Dariusz Klimczak zadeklarował m.in. rozpoczęcie prac nad projektem ustawy o czasie pracy maszynistów. Zapowiedział też wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który na czerwonym świetle wjedzie na przejazd kolejowy. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami projekt zmian w przepisach ma być gotowy na następne posiedzenie rządu. Związkowcy zaznaczyli, że oczekują „konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem” deklaracji ministra.

Logo PAP Copyright

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA