Sobota, 10 października 2026 r. 
REKLAMA

Rosyjskie ataki na Ukrainę przy granicy z Polską. Dron uderzył w pociąg Kijów-Warszawa (akt. 1)

Data publikacji: 13 września 2026 r. 16:19
Ostatnia aktualizacja: 13 września 2026 r. 18:19
Rosyjskie ataki na Ukrainę przy granicy z Polską. Dron uderzył w pociąg Kijów-Warszawa
Dron uderzył niedaleko przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Fot. Rakoon / Wikipedia, licencja: CC0  

Eskalacja działań ze strony Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy - podkreślił premier Donald Tusk podczas specjalnej odprawy w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie - dodał.

REKLAMA

W niedzielę nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km. Polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Nie odnotowano naruszenia granicy RP - podało przed godz. 10 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, po zakończeniu działań.

Podczas niedzielnej odprawy służb z udziałem ministrów w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa szef rządu podkreślił, że „eskalacja działań ze strony Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy”.

- Jak wiecie, atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie - mieliśmy z tym do czynienia w Mołdawii, ale wiedzieliśmy, że w planie rosyjskim będzie próba dezorganizacji, paraliżu, a być może także zniszczenia przejść granicznych ukraińskich, a więc dotyczy to także naszego kraju - zaznaczył Donald Tusk. 

- To, co wiemy i to, czego można się spodziewać, to to, że najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej i nie możemy wykluczyć niestety, że ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium – powiedział premier.

Wyraził nadzieję, że „ten najgorszy scenariusz się nie sprawdzi”. - Ale niestety dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od wielu miesięcy, że także gorsze warianty są możliwe – podkreślił.

Zwrócił także uwagę na zdolność weryfikacji informacji. – Będę prosił o informacje ze strony służb, abyśmy byli w stanie weryfikować tak już jeden do jeden wszystkie informacje, które otrzymujemy, szczególnie w trybie alarmowym w nocy – powiedział.

- Nie ulega wątpliwości, że musimy być wspólnie z naszymi sojusznikami przygotowani na reakcję, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ataki tej nocy wskazują, że Rosjanie są gotowi użyć groźniejszego niż do tej pory sprzętu. Mówię tutaj o dronach odrzutowych. Ich zasięg i precyzja są niepokojące - powiedział szef rządu podczas odprawy z szefami służb w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.

Tusk poinformował, że zgodnie z informacjami przekazanymi przez wiceszefa MON Cezarego Tomczyka, podczas niedzielnego ataku dronowego Rosji w zachodniej Ukrainie, odnotowano 13 uderzeń.

- Musimy mieć świadomość że Rosja dysponuje takimi możliwościami. Dlatego będę czekał na informacje, jak jesteśmy przygotowani do użycia dronów do dezorganizacji kolei czy zakładów pracy. Nie wykluczam, że takie sytuacje mogą się zdarzyć. Tylko maksymalne przygotowanie to jest gwarancja, że żadne dramatyczne rzeczy się nie zdarzą - zauważył premier. 

***

Wcześniejsza informacja

W trakcie ataków Rosji na Ukrainę polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Wojsko po godz. 4 nad ranem w niedzielę poinformowało, że w związku z rosyjskimi atakami na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego. Polskiej strefy powietrznej przez kilka godzin pilnowały samoloty F-16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Nie odnotowano naruszenia granicy RP - podało przed godz. 10 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, po zakończeniu działań.

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km.

Dron - jak przekazała PAP rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka - uderzył m.in. w stację benzynową w miejscowości Jagodzin w pobliżu granicy z Polską. Wskutek ataku zapaliły się dwie ciężarówki. Z pierwszych informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynikało, że dron spadł ok. 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Bezzałogowiec uderzył też w pociąg relacji Kijów-Warszawa. Według ukraińskich kolei państwowych (Ukrzaliznycia), cytowanych przez agencję Ukrinform, w ataku nikt nie ucierpiał.

PKP Intercity podkreśliło, że atak miał miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez polskiego przewoźnika. Spółka podała, że pociągiem podróżuje 206 osób, a wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. Pociąg został przyjęty przez PKP Intercity od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut.

W trakcie operowania lotnictwa Rządowe Centrum Bezpieczeństwa do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia rozesłało alerty informujące o zagrożeniu. Mieszkańców sześciu powiatów w województwie lubelskim kolejny alert RCB przez kilkadziesiąt minut ostrzegał przed zagrożeniem atakiem z powietrza.

„Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów” - instruowało RCB mieszkańców powiatów włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, krasnostawskiego, chełmskiego i Chełma. W tych powiatach zawyły syreny alarmowe. Alert RCB o zagrożeniu z powietrza trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany ok. godz. 5.00. Alert o atakach na obszarze Ukrainy odwołano ok. godz. 9.

Służby w regionie otrzymywały zgłoszenia o potencjalnych hukach, ale żadnego zagrożenia nie potwierdzono. Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski pytany przez PAP o doniesienia mieszkańców o hukach podkreślił, że Dowództwo zakłada, iż wynikał on z przekroczenia bariery dźwięku przez poderwane myśliwce. Jak wskazał, między innymi w tym właśnie celu DORSZ przesyła komunikaty o operowaniu lotnictwa, w związku z którym wzrasta możliwość zaistnienia wzmożonego hałasu.

Dopytywany, jak blisko polskiej granicy znajdowało się potencjalne zagrożenie, ppłk Goryszewski relacjonował, że część bezzałogowców „operowała, a nawet część trafiała, w cele lokalizowane bardzo blisko granicy – nawet kilka, kilkanaście kilometrów od naszych granic”. Podkreślił więc, że zagrożenie było wówczas „realne i bliskie”.

Nadbużański Oddział SG informował, że w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę w nocy były wstrzymane odprawy graniczne na polsko-ukraińskich przejściach. Przed południem ruch wszędzie odbywał się już normalnie.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha ataki przy polsko-ukraińskiej granicy nazwał barbarzyńskimi. „To terror Putina, który puka bezpośrednio do drzwi UE i NATO. Drodzy partnerzy, rosyjscy barbarzyńcy stoją u waszych bram” - napisał w serwisie X.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podkreślił, że ataki rosyjskich dronów przy przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin i na osobowy pociąg przy polskiej granicy są traktowane z najwyższą powagą. „Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata” - podkreślił minister.

Z kolei wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski odnosząc się na X do informacji o ataku na pociąg, stwierdził: „Putin eskaluje”.

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk na portalu X napisał, że „każdy, kto zastanawia się, czy warto militarnie wspierać Ukrainę, powinien wyciągnąć wnioski z niedzielnej nocy”. Zauważył, że dla wielu wojna „wciąż może wydawać się czymś odległym, niemal surrealistycznym”, lecz toczy się ona bardzo blisko granicy z Polską. Jak podkreślił, niedzielne ataki „pokazują to dobitnie”.

Ukraińskie Siły Powietrzne przekazały, że Rosjanie w atakach w nocy z soboty na niedzielę użyli ponad 450 dronów oraz czterech dronów-rakiet Banderol. Wśród atakowanych regionów znalazły się obwody w zachodniej części kraju.

Jak przekazały w niedzielę rano ukraińskie Siły Powietrzne na Telegramie, zneutralizowano 409 środków napadu powietrznego, w tym 405 dronów i cztery Banderole, mające cechy drona i pocisku manewrującego. Ataki odpierało lotnictwo, wojska rakietowej obrony przeciwlotniczej, jednostki walki radioelektronicznej i dronowej oraz mobilne grupy ogniowe Sił Obrony Ukrainy. 

Logo PAP Copyright

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA