Czwartek, 17 września 2026 r. 
REKLAMA

Prezydent wniesie do Sejmu projekt ustawy, który ma obniżyć ceny paliw

Data publikacji: 17 września 2026 r. 14:37
Ostatnia aktualizacja: 17 września 2026 r. 14:37
Prezydent wniesie do Sejmu projekt ustawy, który ma obniżyć ceny paliw
Fot. Dariusz Gorajski  

Prezydent Karol Nawrocki do końca tygodnia wniesie do Sejmu projekt ustawy, który ma obniżyć ceny paliw na stacjach – zapowiedział w czwartek szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker. Projekt m.in. wprowadzi ustawowe ograniczenie marż koncernów paliwowych.

REKLAMA

- Do końca tygodnia do Sejmu wpłynie propozycja ustawowa prezydenta, która ma obniżyć ceny paliw na stacjach – podczas konferencji prasowej Szefernaker. – To ustawa PKN – „Paliwo kosztuje normalnie” – dodał.

Co zawiera projekt prezydenta

W projekcie ma zostać zapisane pełne zwolnienie sprzedaży paliw na stacjach z podatku od sprzedaży detalicznej. Regulacja ma także zawierać ustawowe ograniczenie marż koncernów paliwowych, a także „odnowienie możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy na paliwo przez ministra finansów”.

- Pan prezydent proponuje zamrożenie tych marż w sposób ustawowy, rozporządzeniem ministra energii, żeby one kwotowo odpowiadały, nazwijmy to marży uczciwej, która się należy firmom za ich pracę, i żeby zlikwidować tę nadzwyczajną marżę, która występuje w cenie paliwa - powiedział obecny na konferencji podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Karol Rabenda.

Podkreślił, że aktualnie cena ropy jest wyższa niż w czasie pokoju, ale nie wyższa niż w czasie poprzedniego kryzysu, tymczasem marża to 2,3-2,5 zł/l.

- Jeśli ona byłaby zamrożona na poziomie kilkudziesięciu groszy, w zależności od analizy Ministerstwa Energii, ta cena natychmiast by nam spadła (...). My szacujemy, że będzie to spadek o około 1,7 zł do 2,6 zł. Takie są możliwości obniżenia ceny na stacjach benzynowych po wejściu w życie propozycji pana prezydenta - dodał Rabenda.

Szefernaker zauważył, że na podwyższonych cenach paliw korzysta „budżet oraz Orlen”. Ocenił, że tylko z VAT naliczonego od podwyższonych cen paliw w tym roku budżet uzyskał 10 mld zł.

- Rządowy CPN kosztował 4,8 mld zł. A więc rząd w budżecie tylko z VAT ma jeszcze ponad 5 mld zł, które wyciągnął z kieszeni Polaków. Te środki pozwoliłyby na to, żeby program ten funkcjonował i w wakacje – a w wakacje ten program nie działał – powiedział Szefernaker.

Dodał, że Orlen obecnie uzyskuje rekordowe marże na paliwie.

- Rząd, zamiast ograniczyć nieuzasadnione zyski Orlenu, realizuje politykę łupienia Polaków. Dodatkowym podatkiem jest marża, którą państwo wypłaci sobie jako dywidendę – powiedział.

Doradca prezydenta Leszek Skiba zaznaczył, że wysokie marże Orlenu są związane z planowaną prywatyzacją Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

- Z ustawy budżetowej wiemy, że rząd zaplanował 38 mld zł dochodów z prywatyzacji, z prywatyzacji PGZ, za którą ma zapłacić Orlen. I to, co dzisiaj widzimy na stacjach, wzrost cen paliw, to pieniądze, które trafią do budżetu w wyniku tej transakcji prywatyzacyjnej (...). Orlen już, można powiedzieć, zbiera te pieniądze przez podwyższoną marżę - powiedział Skiba.

Szefernaker odniósł się także do słów premiera Donalda Tuska, że program CPN zostanie przywrócony, jeśli prezydent podpisze ustawę o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych.

- Premier proponuje obniżenie cen przez nałożenie nowego podatku – ocenił szef gabinetu prezydenta.

Jednocześnie przypomniał, że procedowany obecnie w Sejmie drugi projekt ustawy o nadmiarowych zyskach jest tożsamy z tym, który wcześniej prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego przed podpisaniem ustawy.

- Są poważne wątpliwości konstytucyjne, bo ten podatek ma działać wstecz – tłumaczył Szefernaker. – Tymczasem premier Donald Tusk zapowiadał, że ustawy dotyczące podatków będą miały co najmniej półroczne vacatio legis – dodał.

Co znalazło się w rządowym projekcie

Projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. ze zbycia paliw ciekłych, który w tej chwili procedowany jest w Sejmie, będzie drugą próbą wprowadzenia przez rząd tzw. windfall tax. Przepisy w tej sprawie Sejm uchwalił na początku lipca, prezydent Karol Nawrocki skierował je jednak do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Prezydent uzasadnił decyzję tym, że prawo miało wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Według niego oznaczało to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną.

Nowy projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków ma takie same założenia, jak uchwalona wcześniej ustawa: wprowadza stawkę daniny 60 proc., liczoną od podstawy, którą ma stanowić nadwyżka przychodów spółek paliwowych w okresie marzec-grudzień 2026 ze sprzedaży paliw ciekłych ponad kwotę, jaka zostałaby osiągnięta przy zastosowaniu średniej marży sprzedaży przez podatnika z 2025 r., powiększonej o 20 proc. W Ocenie Skutków Regulacji również założono wpływy budżetowe z tytułu podatku na poziomie 4 mld zł.

Jako termin wejścia w życie proponowanych przepisów przyjęto 1 listopada br. (pierwsza, niepodpisana przez prezydenta wersja przewidywała jako termin wejścia w życie 1 sierpnia).

W środę w Sejmie odbyła się debata nad projektem ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków od sprzedaży paliw. Za projektem opowiedzieli się przedstawiciele klubów popierających rząd. Posłowie opozycji w większości krytykowali projekt m.in. ze względu na to, że ma on działać wstecz.

Jak powiedział w trakcie sejmowej debaty wiceminister finansów Jarosław Neneman, projekt jest rozwiązaniem interwencyjnym, który ma zapewnić „bardziej sprawiedliwy podział kosztów między konsumentów, budżet państwa i koncerny paliwowe”. - Projekt nie jest nową inicjatywą, stanowi powrót do projektu z 3 lipca – dodał.

Ustawa z 3 lipca została przesłana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na fakt, że nakłada podatek na zyski osiągnięte przez podmioty przed uchwaleniem ustawy. Jak wyjaśnił wiceminister w środę w Sejmie, ze względu na problemy związane z TK nie wiadomo, kiedy rozpatrzy on ustawę, a tymczasem konieczne jest szybka reakcja rządu. Dodał, że wprowadzony przez rząd program CPN, obniżający ceny paliw, „spowodował kilkumiliardowy ubytek dochodów”.

- Ciężar działań ograniczających ponosi państwo, a część podmiotów sektora paliwowego ponosi dodatkowe korzyści – powiedział wiceminister.

Wyjaśnił, że podatek będzie miał charakter epizodyczny i obejmie firmy, zajmujące się sprzedażą paliw ciekłych oraz ich wytwarzaniem, a obejmie okres od 1 marca do końca grudnia tego roku. Podatek jest – według wiceministra Nenemana – tak skonstruowany, że obejmie wyłącznie „nadwyżki ponad poziom, który byłby przy normalnych warunkach”. Chodzi o to, że podatek obejmie wyłącznie marzę ustaloną na zasadach z roku ubiegłego powiększoną o 20 proc.

- Podatek pojawi się, jeśli przychody faktycznie przekroczą poziom odpowiadający ustalonej marży referencyjnej – wyjaśnił Neneman. – Stawka podatku wynosi 60 proc. podstawy opodatkowania. Nie jest to ani 60 proc. przychodu, ani 60 proc. zysku. Podatnik zachowuje zwykłą rentowność plus 20 proc., a opodatkowaniu podlega nadwyżka - dodał.

Jak powiedział, zaliczki będą pobierane co miesiąc, a wpływy z podatku mają wynieść ok. 4 mld zł. - Rząd dochował należytej staranności, aby regulacja spełniała standardy legislacyjne, także pod względem zgodności z konstytucją. Ta regulacja mieście się w dopuszczalnych granicach odstępstwa od zasady niedziałania prawa wstecz – zapewnił Neneman.

Logo PAP Copyright

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA