Prezydent Karol Nawrocki do końca tygodnia wniesie do Sejmu projekt ustawy, który ma obniżyć ceny paliw na stacjach – zapowiedział w czwartek szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker. Projekt m.in. wprowadzi ustawowe ograniczenie marż koncernów paliwowych.
- Do końca tygodnia do Sejmu wpłynie propozycja ustawowa prezydenta, która ma obniżyć ceny paliw na stacjach – podczas konferencji prasowej Szefernaker. – To ustawa PKN – „Paliwo kosztuje normalnie” – dodał.
W projekcie ma zostać zapisane pełne zwolnienie sprzedaży paliw na stacjach z podatku od sprzedaży detalicznej. Regulacja ma także zawierać ustawowe ograniczenie marż koncernów paliwowych, a także „odnowienie możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy na paliwo przez ministra finansów”.
- Pan prezydent proponuje zamrożenie tych marż w sposób ustawowy, rozporządzeniem ministra energii, żeby one kwotowo odpowiadały, nazwijmy to marży uczciwej, która się należy firmom za ich pracę, i żeby zlikwidować tę nadzwyczajną marżę, która występuje w cenie paliwa - powiedział obecny na konferencji podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Karol Rabenda.
Podkreślił, że aktualnie cena ropy jest wyższa niż w czasie pokoju, ale nie wyższa niż w czasie poprzedniego kryzysu, tymczasem marża to 2,3-2,5 zł/l.
- Jeśli ona byłaby zamrożona na poziomie kilkudziesięciu groszy, w zależności od analizy Ministerstwa Energii, ta cena natychmiast by nam spadła (...). My szacujemy, że będzie to spadek o około 1,7 zł do 2,6 zł. Takie są możliwości obniżenia ceny na stacjach benzynowych po wejściu w życie propozycji pana prezydenta - dodał Rabenda.
Szefernaker zauważył, że na podwyższonych cenach paliw korzysta „budżet oraz Orlen”. Ocenił, że tylko z VAT naliczonego od podwyższonych cen paliw w tym roku budżet uzyskał 10 mld zł.
- Rządowy CPN kosztował 4,8 mld zł. A więc rząd w budżecie tylko z VAT ma jeszcze ponad 5 mld zł, które wyciągnął z kieszeni Polaków. Te środki pozwoliłyby na to, żeby program ten funkcjonował i w wakacje – a w wakacje ten program nie działał – powiedział Szefernaker.
Dodał, że Orlen obecnie uzyskuje rekordowe marże na paliwie.
- Rząd, zamiast ograniczyć nieuzasadnione zyski Orlenu, realizuje politykę łupienia Polaków. Dodatkowym podatkiem jest marża, którą państwo wypłaci sobie jako dywidendę – powiedział.
Doradca prezydenta Leszek Skiba zaznaczył, że wysokie marże Orlenu są związane z planowaną prywatyzacją Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
- Z ustawy budżetowej wiemy, że rząd zaplanował 38 mld zł dochodów z prywatyzacji, z prywatyzacji PGZ, za którą ma zapłacić Orlen. I to, co dzisiaj widzimy na stacjach, wzrost cen paliw, to pieniądze, które trafią do budżetu w wyniku tej transakcji prywatyzacyjnej (...). Orlen już, można powiedzieć, zbiera te pieniądze przez podwyższoną marżę - powiedział Skiba.
Szefernaker odniósł się także do słów premiera Donalda Tuska, że program CPN zostanie przywrócony, jeśli prezydent podpisze ustawę o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych.
- Premier proponuje obniżenie cen przez nałożenie nowego podatku – ocenił szef gabinetu prezydenta.
Jednocześnie przypomniał, że procedowany obecnie w Sejmie drugi projekt ustawy o nadmiarowych zyskach jest tożsamy z tym, który wcześniej prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego przed podpisaniem ustawy.
- Są poważne wątpliwości konstytucyjne, bo ten podatek ma działać wstecz – tłumaczył Szefernaker. – Tymczasem premier Donald Tusk zapowiadał, że ustawy dotyczące podatków będą miały co najmniej półroczne vacatio legis – dodał.
Projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. ze zbycia paliw ciekłych, który w tej chwili procedowany jest w Sejmie, będzie drugą próbą wprowadzenia przez rząd tzw. windfall tax. Przepisy w tej sprawie Sejm uchwalił na początku lipca, prezydent Karol Nawrocki skierował je jednak do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Prezydent uzasadnił decyzję tym, że prawo miało wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Według niego oznaczało to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną.
Nowy projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków ma takie same założenia, jak uchwalona wcześniej ustawa: wprowadza stawkę daniny 60 proc., liczoną od podstawy, którą ma stanowić nadwyżka przychodów spółek paliwowych w okresie marzec-grudzień 2026 ze sprzedaży paliw ciekłych ponad kwotę, jaka zostałaby osiągnięta przy zastosowaniu średniej marży sprzedaży przez podatnika z 2025 r., powiększonej o 20 proc. W Ocenie Skutków Regulacji również założono wpływy budżetowe z tytułu podatku na poziomie 4 mld zł.
Jako termin wejścia w życie proponowanych przepisów przyjęto 1 listopada br. (pierwsza, niepodpisana przez prezydenta wersja przewidywała jako termin wejścia w życie 1 sierpnia).
W środę w Sejmie odbyła się debata nad projektem ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków od sprzedaży paliw. Za projektem opowiedzieli się przedstawiciele klubów popierających rząd. Posłowie opozycji w większości krytykowali projekt m.in. ze względu na to, że ma on działać wstecz.
Jak powiedział w trakcie sejmowej debaty wiceminister finansów Jarosław Neneman, projekt jest rozwiązaniem interwencyjnym, który ma zapewnić „bardziej sprawiedliwy podział kosztów między konsumentów, budżet państwa i koncerny paliwowe”. - Projekt nie jest nową inicjatywą, stanowi powrót do projektu z 3 lipca – dodał.
Ustawa z 3 lipca została przesłana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na fakt, że nakłada podatek na zyski osiągnięte przez podmioty przed uchwaleniem ustawy. Jak wyjaśnił wiceminister w środę w Sejmie, ze względu na problemy związane z TK nie wiadomo, kiedy rozpatrzy on ustawę, a tymczasem konieczne jest szybka reakcja rządu. Dodał, że wprowadzony przez rząd program CPN, obniżający ceny paliw, „spowodował kilkumiliardowy ubytek dochodów”.
- Ciężar działań ograniczających ponosi państwo, a część podmiotów sektora paliwowego ponosi dodatkowe korzyści – powiedział wiceminister.
Wyjaśnił, że podatek będzie miał charakter epizodyczny i obejmie firmy, zajmujące się sprzedażą paliw ciekłych oraz ich wytwarzaniem, a obejmie okres od 1 marca do końca grudnia tego roku. Podatek jest – według wiceministra Nenemana – tak skonstruowany, że obejmie wyłącznie „nadwyżki ponad poziom, który byłby przy normalnych warunkach”. Chodzi o to, że podatek obejmie wyłącznie marzę ustaloną na zasadach z roku ubiegłego powiększoną o 20 proc.
- Podatek pojawi się, jeśli przychody faktycznie przekroczą poziom odpowiadający ustalonej marży referencyjnej – wyjaśnił Neneman. – Stawka podatku wynosi 60 proc. podstawy opodatkowania. Nie jest to ani 60 proc. przychodu, ani 60 proc. zysku. Podatnik zachowuje zwykłą rentowność plus 20 proc., a opodatkowaniu podlega nadwyżka - dodał.
Jak powiedział, zaliczki będą pobierane co miesiąc, a wpływy z podatku mają wynieść ok. 4 mld zł. - Rząd dochował należytej staranności, aby regulacja spełniała standardy legislacyjne, także pod względem zgodności z konstytucją. Ta regulacja mieście się w dopuszczalnych granicach odstępstwa od zasady niedziałania prawa wstecz – zapewnił Neneman.