poniedziałek, 18 lutego 2019.
Strona główna > Kraj > Ofiary pedofilii w Kościele – problem marginalizowany

Ofiary pedofilii w Kościele – problem marginalizowany

Ofiary pedofilii w Kościele – problem marginalizowany
Data publikacji: 2017-03-04 14:28
Ostatnia aktualizacja: 2019-01-05 15:43
Wywietleń: 1407 219833

Nie tyle potrzeba nam modlitwy, co konkretnych działań – mówi Marek Lisiński, prezes fundacji „Nie lękajcie się” opiekującej się ofiarami pedofili w Kościele. Jego zdaniem, skala problemu jest ogromna, jednak wciąż jest on marginalizowany.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka w piątek w całym kraju obchodzony był Dzień Pokuty i Modlitwy za wykorzystywanie seksualne małoletnich przez osoby duchowne. W wielu polskich kościołach odprawiane były nabożeństwa Drogi Krzyżowej w intencji ofiar pedofilii.

Skala zjawiska ogromna

– Modlić się potrafimy sami, a drogę krzyżową przeżywamy codziennie z własną traumą i bólem, jaki nam towarzyszy praktycznie każdego dnia – powiedział Lisiński, który sam także w przeszłości był molestowany przez duchownego. W jego ocenie w Polsce skala tego zjawiska jest ogromna. Zaznaczył, że choć nie są prowadzone pod tym kątem żadne oficjalne statystyki, jego zdaniem można szacować, że w każdej z diecezji może być od kilku do kilkunastu potencjalnych sprawców.

– Wystarczy więc policzyć: w Polsce jest 41 diecezji (...) a jeden sprawca to przecież nie jest tylko jedna ofiara, to dziesiątki; więc tysiące dzieci w całym kraju – ocenił Lisiński. Jego zdaniem problemem jest uznawanie pedofilii przez Kościół za problem społeczny, bez wiązania go z instytucjami kościelnymi.

– Duchowni nadal jakby bali się przyznać, że ten problem dotyczy także ich środowiska. Jeśli chodzi np. o nauczycieli to oni nie mają swoich sądów wewnętrznych, a sprawca ma dożywotni zakaz pracy z dziećmi, jest wydalany z zawodu. Nie przenosi się go do innych szkół, a społeczeństwo by go "ukamienowało" – powiedział, zaznaczając, że w przypadku osoby duchownej, która okazuje się pedofilem, zawiązywane są nawet "komitety obrony" danego księdza.

– Czy ktoś słyszał, żeby takie komitety tworzyły się w obronie np. pedofili wśród nauczycieli, strażaków czy lekarzy? – zapytał. 

Słowo przepraszam

– Żadne wytyczne nie rozwiążą problemu, jeżeli Kościół nie przeprosi, nie przyzna się. Czy osobom tak bardzo skrzywdzonym naprawdę nie należy się słowo przepraszam? – pytał Lisiński. – Kościół jako instytucja nigdy nie przeprosił nas za to, co nam wyrządzono, tylko albo "ubolewa", albo "łączy się w bólu", albo "jest z maluczkimi". A my nie jesteśmy "maluczkimi" tylko jesteśmy ludźmi skrzywdzonymi, bez względu na to ile mamy lat. (...) Skoro Kościołowi potrzebna jest taka modlitwa, to niech się modli. My chcemy żeby sprawcy byli usuwani ze stanu kapłańskiego, żeby byli karani, nie na zasadzie, że po jakimś czasie "wracają na łono Kościoła".

Jak dodał, pedofilia wśród duchownych to wciąż marginalizowany problem, o którym nawet Kościół nie potrafi mówić jednym głosem. Odnosząc się do piątkowych modlitw za ofiary molestowania przez duchownych wskazał, że i w tym przypadku kilka diecezji w ogóle nie zauważyło tego tematu, inne – nie modliły się za ofiary duchownych, tylko ogólnie, za wszystkie ofiary pedofilii.

– Nie ma tu jedności, nawet w modlitwie – stwierdził.

Kościół się boi?

Jego zdaniem w kwestii zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w Kościele niezbędne jest wprowadzenie w Polsce rozwiązań wzorowanych np. na wytycznych przyjętych w Niemczech, Holandii, Irlandii czy Stanach Zjednoczonych, gdzie każdy taki przypadek rozwiązywany jest na zasadzie specjalnie powołanej komisji.

– Tam zespół ekspertów: psychologów, prawników bada każdy przypadek, sprawca jest sądzony, a ofiara otrzymuje zadośćuczynienie, jest przepraszana w imieniu Kościoła – i to funkcjonuje. W Polsce Kościół boi się takich komisji, chyba z racji tego, że ma wiedzę o skali tego zjawiska – podkreślił. Jak mówił, Kościół nie chce zasiąść do wspólnych rozmów z ofiarami molestowania przez duchownych.

– Ludzie Kościoła nawet gdyby chcieli, to nie są w stanie nas zrozumieć, nie są w stanie zrozumieć, co czuje 9- czy 12-letnie dziecko zgwałcone przez księdza – to trauma do końca życia – zaznaczył.

* * *

Fundacja "Nie lękajcie się" pomaga obecnie ponad 100 podopiecznym. Najmłodszy chłopiec ma 9 lat, najstarsza podopieczna fundacji, która w przeszłości była ofiarą pedofilii w Kościele – 73 lata.

(pap)

Fot. Robert Wojciechowski (arch.)

Komentarze

Sławomir Wieczorek
Maciej Tomczyk, bohater "Człowieka z żelaza", został ukarany nie za rozklejanie plakatów z informacją o zastrzelonych stoczniowcach w grudniu 1970 roku, a za "zaśmiecanie miasta". Jeśli imputuje mi Pan, że sprzedawałem "kradzione rzeczy", to kto miałby to kupować: księża, biskupi, studenci? Wiedza o przestępstwie i nieinformowanie o tym organów ścigania też jest przestępstwem. Tak, byłem świadkiem tych wszystkich rzeczy dotyczących ks. dra Eligiusza Piotrowskiego. Stosowne zawiadomienie złożyłem w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, przesłuchiwany byłem w Prokuraturze Rejonowej i Komendzie Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Prokuratura potwierdziła poświadczenie nieprawdy w tajnej opinii, którą na mój temat rzeczony "kapłan" wystosował, a którą ja wydobyłem z akt Naczelnego Sądu Administracyjnego w Poznaniu. Kłamiąc w urzędowym piśmie wyrzucenie mnie z uczelni zwyczajnie wyłudził. Przyjaźnię się z przyjaciółmi z roku Ani ze Strzelec Krajeńskich, uczestniczyłem w mszy świętej, którą sprawował ks. Zbigniew Samociak, gdy studentka, wobec której użyto aktu przemocy, poroniła. Według badań OECD 25% ludzkości cierpi na analfabetyzm funkcjonalny. Boleję, że i Pan nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nikczemnicy to wszak osoby z opublikowanej przeze mnie słynnej Liście Gorzowskiej: esbecy, milicjanci, ormowcy, zomowcy oraz sprzedajni dziennikarze, prokuratorzy i sędziowie stanu wojennego. Mój brutalnie represjonowany przyjaciel z Wojcieszyc,Janusz Soroka, to szwagier Henryka Wasiluka z Gorzowa Wlkp., jednej ze 150 ofiar junty wojskowej, których niewyjaśnione zgony badała w sejmie kontraktowym tzw. komisja Rokity. Jeśli śmieszy Pana znajomość z Anną Walentynowicz, świadczy to jedynie o braku szacunku dla rzeczy najistotniejszej, jaką jest życie ludzkie. A Mateuszowi Morawieckiemu, jego ojcu Kornelowi, siostrom Annie i Marcie oraz siostrzenicy Uli 21 grudnia składałem życzenia świąteczne w Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu. Wcześniej we wrześniu z premierem i marszałkiem seniorem widziałem się w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. Kornel opowiadał, że gdy się ukrywał, Mateusz położył się w szpitalu, aby Służba Bezpieczeństwa go nie porwała i mógł przystąpić do egzaminu dojrzałości. Żartował, że gdyby tego nie uczynił, polski premier nie miałby dziś matury. Obecna na spotkaniu przyjaciółka Teresy i Jerzego Majchrzaków, rodziców Piotrka, ucznia Zespołu Szkół Ogrodniczych W Rogozieńcu, zakatowanego w maju 1982 roku przez ZOMO opowiadała, że jej syn nie miał tyle szczęścia. Esbecy porwali go w okresie matur, a na przesłuchaniu wybili dwa zęby. Ze zrujnowanym zdrowiem do egzaminu dojrzałości nigdy już nie przystąpił. Z rodzicami zamordowanego Piotrka w rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego wespół z ks. Zbigniewem Samociakiem i aktorem Aleksandrem Podolakiem zorganizowałem spotkanie w Sali Papieskiej Parafii Katedralnej, na które przyszło ponad stu gorzowian. To smutne, że w tzw. wolnej Polsce wyrzuca się w sposób nieuczciwy niepokornego studenta. A ks.dra Eligiusza Piotrowskiego wypada zapytać, dlaczego przez wiele miesięcy był nieuchwytny dla organów ścigania. Jego miejsce pobytu w Monachium oraz numer telefonu w niemieckiej sieci znałem ja i dziennikarze, nie mogli zaś ustalić śledczy. W "Superexpressie" ukazał się wówczas prześmiewczy artykuł Grzegorza Brońskiego "Prokurator nie może znaleźć księdza".
2019-01-05 15:21:26
Sławomir Dzień
Fakt, to co się mówi nie zawsze jest prawdą, tym bardziej kiedy ci co to mówią nie umieją ocenić źródeł pochodzenia produktów sprzedawanych przez SW. Ja sam uważam je za produkty z niewiadomego pochodzenia, ale idą za tym pytania.Skąd są te produkty? Czy ma SW zarejestrowaną działalność gospodarczą wielobranżową? Czy odprowadza pan podatki? itd. Czy był świadkiem wszystkich tych rzeczy które wypisuje o ks. Eligiuszu Piotrowskim? Te pytania cisną się na myśl kiedy z tak zdecydowaną pewnością wypisuje SW o innych. Sam zadzwoniłem do znajomych którzy kupowali od SW niektóre rzeczy i będą ewentualnie świadkami w procesie o pietruszkę. Sam nazwał mnie SW nikczemnikiem nic o mnie nie wiedząc, w sytuacji kiedy piszę stawiając problem do wyjaśnienia. Śmieszy mnie znajomość z Anną Walentynowicz jak i może za chwile z premierem Morawieckim, w które nie wierzę, wierząc w niektóre sprawy co inni mówili. czy jest SW w stanie wyjaśnić te sprawy? Potwierdzić lub zaprzeczyć?
2019-01-05 14:00:29
Sławomir Wieczorek
Do Sławomira Dzień! W przeciwieństwie do Pana (?) podpisuję się z imienia i nazwiska. Tak jak moja tragicznie zmarła przyjaciółka Anna Walentynowicz z Gdańska, autorka słynnych 17. pytań do Lecha, gotów jestem przeprowadzić sądowy dowód prawdy. "Mówi się" - część ludzkości wierzy, iż Ziemia jest płaska. Jestem osobą niekaraną, która nie figuruje w Centralnym Rejestrze Skazanych. Przywołuję konkretne nazwiska: księży, biskupów, wojewodów, urzędniczek, wojskowych. I warto jeszcze przywołać Grześka-studenta, który księdza wykładowcę i studentkę uchodzącą za łatwą (rozwódka i konkubina) przyłapał nagich na saunie w Centrum Sportowo-Rehabilitacyjnym Słowianka w Gorzowie Wlkp. Potrafię namierzać nikczemników: http://lena.home.pl/sw/lista.html Po adresie IP można namierzyć autora oszczerczych wpisów: https://wiadomosci.onet.pl/kiosk/syn-esbeka-zaszczuwa-za-prawde/0b7vn Po niedzieli udaję się do organów ścigania. Do zobaczenia na Policji, w prokuraturze i sądzie. Sprawę będę relacjonować na bieżąco.
2019-01-05 06:54:57
SŁawomir Dzień
Bzdury wypisuje S W, studiowałem w tamtym okresie na uczelni teologicznej tam gdzie on.Wszyscy wiedzieli za co chciał go wyrzucić dziekan, mówi się że nakłaniał za pieniądze studentów do pisania prac semestralnych oraz 1. Sprzedawał tam kradzione rzeczy i sprzedaje, dalej jest uchwytny na telefon.i można zapytać jego klientów. 2. ks. Eligiusz Piotrowski może nie był lubiany, jednak nigdy nie wykrzykiwał na jego temat ani słowa na uczelni, nie odzywał się w ogóle. 3. co do moralności niech spojrzy na siebie jak potrafił finansowo wykorzystywać ułomną dziewczynę pod pretekstem opieki, jego preferencje też pozostawiają wiele do życzenia. Jak to się mówi przyganiał kocioł garowi. SW jest niewiarygodny i zmyśla w wielu kwestiach.
2019-01-04 23:30:05
Sławomir Wieczorek
Po skreśleniu mnie z ostatniego, piątego roku studiów teologicznych, starosta roku, Emil Błaszkowski, w rozmowie telefonicznej szyderczo zapytał: A nie dostałeś jeszcze biletu do wojska? Przyjaciele ze studiów poinformowali mnie, iż ks. dr Eligiusz Piotrowski chodził po uczelni i wykrzykiwał: Teraz wychowa go wojsko. I rzeczywiście wkrótce otrzymałem dwa równoległe skierowania: do jednostki wojskowej w Skwierzynie i Wędrzynie. Jako, że nie posiadam zdolności bilokacyjnych jak ojciec Pio, nie udałem się do żadnej z nich. Ale mało tego: Pani Urszula Wyderko, wieloletnia sekretarka wojewodów (byłem wówczas pracownikiem gabinetu wojewody Stanisława Iwana z Zielonej Góry w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim) przyszła do mnie w pracy i oznajmiła, że na telefon sekretariatu wojewody zadzwonił kapitan Kazimierz Wilczyński, komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Gorzowie Wlkp. z przypomnieniem, iż mam stawić się w wojsku. Mi to przypominało przymusowe wcielenia do Ludowego Wojska Polskiego po strajkach studenckich w 1968 roku oraz gnębienie kleryków w PRL-u (chlubna postać błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki). Wczoraj w Internecie wyczytałem, że protegujący ks. dra Eligiusza Piotrowskiego bp. Edward Dajczak (brat obecnego wojewody lubuskiego), i słusznie, wystosował specjalny komunikat po tragedii w Darłówku, gdzie utonęło troje dzieci. Ale gdzieżeś bywał, Szanowny Hierarcho, gdy przez zachowanie protegowanego przez Jego Ekscelencję księdza dyrektora, życie straciło dziecko Ani z Waszych rodzinnych Strzelec Krajeńskich?!
2018-08-21 22:12:10
Sławomir Wieczorek
Do „obserwatora” i „do poniższego obserwatora” – zabieram znów głos. Otóż hierarchów (świadomie nie piszę Kościół, bo wszak do wspólnoty należymy i my) też obowiązuje, jako urzędników kościelnych, Kodeks postępowania administracyjnego, o zwykłej ludzkiej przyzwoitości nie wspominając. Na wystosowywane pisma winno się dać odpowiedź. Biskupi Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, z których jeden jest bratem wojewody lubuskiego Władysława Dajczaka, nie odnieśli się jednak pisemnie do opisywanych przeze mnie patologii. Za rządów ks. dra Eligiusza Piotrowskiego gorzowska uczelnia przybierała różne koleje losu. Zaczynaliśmy jako Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu, sekcja w Gorzowie Wlkp., następnie zostaliśmy włączeni do Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, by ostatecznie z całym dobrodziejstwem inwentarza być przepisanym do Uniwersytetu Szczecińskiego, w którym wzmiankowany „kapłan” zasiadał w Radzie Wydziału Teologicznego. Ks. dr Eligiusz Piotrowski nie pytając braci studenckiej o zdanie, skutecznie zacierał ślady swej przestępczej działalności. Ostatecznie też po tylu latach sekcja została przeniesiona do Zielonej Góry, a opustoszałe budynki przy ul. Żeromskiego w Gorzowie Wlkp. wyraźnie straszą. Do Centralnego Biura Antykorupcyjnego złożyłem zawiadomienie o przestępstwie. Ksiądz Dyrektor szantażowanym rozwódkom i konkubinom, którym naciągał oceny, załatwiał stypendia naukowe. Jako, że odwiedzały go regularnie w jego prywatnym mieszkaniu, istniało uzasadnione podejrzenie, iż formą łapówki może być seks. Zostałem na tę okoliczność przesłuchany w Komendzie Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Ja i tylko ja (sic!), po czym śledztwo umorzono! Nie wezwano nawet sodomity, na którego rękach krew nienarodzonego dziecka, ani jego haremu. Protegujący ks. dra Eligiusza Piotrowskiego, ks. prof. Tomasz Węcławski, były dziekan WT UAM w Poznaniu, to dziś… Tomasz Polak. Porzucając kapłaństwo, wyrzekł się równocześnie wiary i przybrał nazwisko rodowe swojej… żony! Podpisuję się imieniem i nazwiskiem, wytrwali mogą znaleźć w Internecie bezpośrednie namiary do mnie. Gotów jestem przeprowadzić publicznie sądowy dowód prawdy na opisywane tu patologie.
2017-03-08 09:52:35
Do ponizszego obserwatora...
No to na poczatek... przeczytaj komentarz Slawomira Wieczorka ! A jak to Ci jeszcze nie wystarczy... to pogadmy dalej ! I oczywiscie ze to jest sterowane, przez "Wyposzczonych" Osobnikow... w czarnych sutannach !!
2017-03-07 01:06:52
Kościół to siedlisko patologii
Złodzieje, oszuści, pedofile i wszelkiej maści zboczeńcy to obraz dzisiejszych księży katolickich.
2017-03-06 08:52:13
Sławomir Wieczorek
Studiowałem teologię na Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu, Sekcja w Gorzowie Wlkp. Studia były dla mnie enklawą przed zalewem lewactwa - Lubuskie, to wszak najbardziej czerwone województwo w Polsce. Przyszedł nagle ks. dr Eligiusz Piotrowski, bliski współpracownik Tomasza Węcławskiego i wszystko się zmieniło. Ks. Piotrowski, jako nowy Dyrektor Sekcji, sprawił, że przeszliśmy pod skrzydła Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. I tak zaczęła się gehenna. Do księży biskupów: Adama Dyczkowskiego, Edwarda Dajczaka (brat wojewody lubuskiego) i Pawła Sochy wysyłałem listy polecone, za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, czy oceny egzaminu i dyplomy wystosowywane przez księdza doktora Eligiusza Piotrowskiego, namaszczonego dyrektora lubuskiej sekcji teologicznej, wystosowywane były mu zeń za seks czy tylko niezobowiązujące spotkania. Od rzeczonych nigdy nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Ksiądz doktor Eligiusz Piotrowski cisnął w brzuch pracą magisterską ciężarnej studentki. Ta poroniła. Mszę świętą w intencji jej i jej nienarodzonego dziecka celebrował ksiądz Zbigniew Samociak. Skierowałem doniesienie do prokuratury. Ta, postępowanie umorzyła, ograniczając się jedynie do... przesłuchania mnie. Natomiast Ksiądz Dyrektor wyszukiwał studentki będące rozwódkami lub konkubinami. Później kobiety te padały ofiarą szantażu. Również Pana Tomasza Węcławskiego (były kapłan - przełożony Piotrowskiego) informowałem, że ks. Piotrowski sprowadza do swojego mieszkania tzw. łatwe studentki (rozwódki i konkubiny), które często jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem egzaminu wychodziły rozpromienione z mieszkania ks. Piotrowskiego z wpisaną w indeksie oceną bdb. A szanującej się młodej mężatce, która miała poważne problemy z donoszeniem w łonie od dawna upragnionego dziecka ks. Piotrowski nie zezwolił na indywidualny tok nauczania, każąc wybierać między... "płodzeniem dzieci, a szkołą"! Przyszła matka popłakała się i zrezygnowała ze studiów.
2017-03-05 12:41:08
obserwator
po tylu latach dla kasy to kazdy powie bzdury ze był molestowany. to jest sterowane
2017-03-05 08:10:23
Przy egzaminowaniu z Katechizmu w swoim pokoju... glaskal Nas po udach ! !
Dziwne, ze nie wystarczaja Im... Gospodynie i Siostry Zakonne ?? Ksieza powinni miec mozliwosc zalozenia Rodziny... a stanowisko Ksiedza, nich by bylo - Ich Zawodem, gdyz rok mamy juz 2017-ty !! No tak, a co z kolei zrobic z Koscielnymi Pedalami...? Jedynym wyjsciem byc moze jest: pokupowac Im jeszcze wiecej rowerow !! BARDZO DUZYM BLEDEM jest tez to, ze jak dzieci opowiadaja w domu Rodzicom, co Ksiadz z nimi "probowal poczynac"... to Rodziec to bardzo czesto "bagatelizuja" i wyciuszaja sprawe...!!
2017-03-05 00:39:27
Robota soviecka
Kościół jest infiltrowany dewiantami i agenturą od lat 50 zgodnie z planem Fajgi Danielak vel Heleny Wolińskiej-Brus, która skazała gen. Nila na śmierć.
2017-03-04 22:05:18

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
5
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wystawa Makiet Kolejowych
Pobiegli dla Eweliny
Pamięci Pawła Adamowicza
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Jerzy Ciuński

Sonda

Czy kontrowersyjne kampanie społeczne w rodzaju „Jedz ostrożnie” pomagają rozwiązać problem, którego dotyczą?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy