Sejm skutecznie wybrał sześcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wszyscy są sędziami TK i znajdują się w identycznej sytuacji prawnej; odmowa odebrania ślubowania od części z nich nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację kompetencji przez prezydenta – oświadczyła w piątek Kancelaria Sejmu.
W środę prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowania od dwojga spośród sześciorga wybranych w marcu przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego - Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki uzasadniał, że w czasie kadencji prezydenta Nawrockiego w TK powstały dwa wakaty, a odebranie ślubowania od dwóch osób „dopełni ustawowy wymóg” 11 osób pełnego składu. W momencie, gdy Sejm wybierał w marcu sędziów TK, w Trybunale było 9 osób.
Kancelaria Sejmu oświadczyła w piątek, że Sejm skutecznie wybrał sześcioro sędziów TK, a prezydent nie wykonał dotychczas „ustawowego obowiązku odebrania ślubowania” od nich wszystkich.
Procedura wyboru sześciorga sędziów - podkreślono w komunikacie - „nie budziła wątpliwości nie tylko większości parlamentarnej, ale i opozycji parlamentarnej, która zgłosiła kandydatów, a następnie popierała ich w toku całej procedury”. Klub PiS zgłosił kandydatury prof. Artura Kotowskiego i dr. Michała Skwarzyńskiego, którzy ostatecznie nie zostali wybrani przez Sejm do TK.
W procedurze zgłoszono więc łącznie osiem kandydatur, które później opiniowała sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka. W tym czasie - wskazano w komunikacie - posłowie mieli możliwość zadawania pytań kandydatom.
13 marca, a więc w dniu wyboru sędziów TK, Sejm „wobec braku sprzeciwu, wyraził zgodę na przeprowadzenie wyboru sędziów TK bez zachowania terminu siedmiu dni”. Kancelaria podkreśliła, że taka decyzja znajduje podstawę w przepisach regulaminu Izby, a z rozwiązania „wielokrotnie korzystano także w poprzednich kadencjach”.
„Każdy z kandydatów został poddany pod głosowanie indywidualnie na sześć wakujących stanowisk” - zaznaczyła Kancelaria. Wobec m.in. tego wszystkie osoby, wybrane na sędziów TK 13 marca „są sędziami Trybunału Konstytucyjnego i znajdują się w identycznej sytuacji prawnej”. „Odebranie ślubowania jedynie od dwóch z tych osób nie znajduje podstawy prawnej i stanowi przejaw nadużywania władzy” – oceniła.
W komunikacie Kancelarii Sejmu podkreślono, że zgodnie z konstytucją to Sejm dokonuje wyboru sędziów TK, a wynikającą z ustawy rolą prezydenta jest odebranie od nich wszystkich ślubowań. „Głowa państwa nie posiada kompetencji do oceny prawidłowości dokonanego wyboru. Odmowa odebrania ślubowania od części wybranych sędziów nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację kompetencji przez Prezydenta RP” – głosi komunikat.
W ocenie Kancelarii powoływanie sędziów TK już po upływie kadencji sędziowskiej poprzednika - co jest jedną z uwag KPRP podnoszonych w związku z marcowym wyborem Sejmu – „nie jest niczym nadzwyczajnym” w polskim porządku prawnym.
Jako przykład wskazano, że stanowisko po upływie kadencji Leona Kieresa, co nastąpiło w lipcu 2021 r., Sejm uzupełnił w około 200 dni później – w lutym 2022 r., gdy wybrał na sędziego Trybunału Bogdana Święczkowskiego (prokuratora krajowego w czasach rządów PiS, obecnie prezesa TK). Jak wskazano, pomimo że między tymi datami upłynęło ponad pół roku, prezydent nie kwestionował dotąd skuteczności wyboru Święczkowskiego na stanowisko sędziego Trybunału.
„Sytuacji nadzwyczajnej” nie stanowi też zdaniem Kancelarii wybór kilku sędziów TK na jednym posiedzeniu Sejmu. Jak podano, w listopadzie 2001 roku w ciągu jednego dnia Sejm wybrał czterech sędziów TK (Mariana Grzybowskiego, Marka Mazurkiewicza, Mirosława Wyrzykowskiego oraz Bohdana Zdziennickiego), a 27 października 2006 roku troje (Marię Gintowt-Jankowicz, Wojciecha Hermelińskiego i Marka Kotlinowskiego). Tego samego dnia, bo 8 grudnia 2006 roku, Sejm wybrał też do Trybunału sędzię Teresę Liszcz oraz sędzię Lidię Bagińską. Również 26 listopada 2010 r. wybrano Stanisława Rymara, Piotra Tuleję i Marka Zubika na sędziów TK.
Ponadto Kancelaria podkreśliła, że Sejm VIII kadencji wybrał jednego dnia pięcioro sędziów TK, „wybierając przy tym trzech sędziów na stanowiska już wcześniej obsadzone”. Chodzi o wybór na sędziów TK: Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego, którego Sejm dokonał w grudniu 2015 roku.
Kancelaria wskazała, że również regulaminowy termin między zgłaszaniem a wyborem kandydatów – na co także zwracają uwagę krytycy wyboru w marcu sześciu sędziów TK – był skracany za poprzednich kadencji – w 2019 roku przy wyborze na sędziów TK Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza.
Kolejnym z argumentów poodnoszonych przez Kancelarię jest fakt, że w 2024 r. żaden z uprawnionych podmiotów nie zgłosił wniosków ws. wyboru sędziów do TK na 30 dni przed terminem upływających wówczas kadencji trzech sędziów TK, choć – jak wskazano - termin ten „wynika z mocy samego prawa i nie wymaga podjęcia przez Marszałka Sejmu żadnych czynności”. Kancelaria wskazała, że takich wniosków nie złożyła wówczas także grupa posłów z obecnej opozycji.
„Z tego względu Marszałek Sejmu Szymon Hołownia konsekwentnie wyznaczał (…) termin do zgłaszania kandydatur, ponieważ zachodziła inna okoliczność niż upływ kadencji, która powodowała konieczność dokonywania wyboru” – zaznaczono.
Wówczas łącznie cztery razy zgłaszane były kandydatury Marka Asta oraz Artura Kotowskiego. Nie uzyskiwały one jednak wymaganego poparcia w parlamencie, a termin na zgłaszanie kandydatów do trybunału był wyznaczany ponownie. Kancelaria przypomniała, że zgłaszani byli wówczas ci sami kandydaci.
Kancelaria odniosła się w komunikacie też do argumentów Kancelarii Prezydenta, przedstawionych przez jej szefa Zbigniewa Boguckiego, że prezydent Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga sędziów, gdyż za jego kadencji w Trybunale zwolniły się właśnie dwa mandaty (w grudniu 2025 r. w stan spoczynku przeszli sędzia Krystyna Pawłowicz oraz sędzia Michał Warciński).
Według Kancelarii Sejmu, takie rozumowanie jest „nie tylko pozaprawne, ale prowadzi też do niemożliwych do zaakceptowania skutków” – w tym uznania, że nie będzie można obsadzić pozostałych czterech stanowisk opróżnionych za kadencji poprzedniego prezydenta Andrzeja Dudy. Taki stan rzeczy powoduje zdaniem Kancelarii Sejmu „oczywistą obstrukcję działania Trybunału” i „w sposób jaskrawy” oraz „pozbawiony jakichkolwiek podstaw prawnych” ogranicza funkcję kreacyjną Sejmu. W tym miejscu podkreśliła, że zgodnie z konstytucją to Sejm ma prawo wyboru sędziów Trybunału.
Uzasadniając odebranie ślubowań tylko od dwojga sędziów TK, szef KPRP mówił m.in. o „poważnych, zamierzonych i świadomych błędach proceduralnych” Sejmu, bo w przypadku żadnego z tych sędziów nie wskazano, na czyje miejsce wstępuje, ani kiedy rozpoczyna się jego kadencja. Bogucki oświadczył ponadto, że wnioskowanie o wybór sędziów powinno dokonywać się 30 dni przed upływem kadencji, a nie rok i trzy miesiące po jej upływie.
Poza Szostkiem i Bentkowską Sejm w marcu na sędziów TK wybrał: Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdę oraz Annę Korwin-Piotrowską. Te cztery osoby w środę po południu wysłały pisma do prezydenta Nawrockiego z pytaniem o datę przyjęcia ich ślubowań. „Zostałem wybrany w ten sam sposób jak sędziowie, którzy złożyli ślubowanie w dniu dzisiejszym i chcę jak najszybciej rozpocząć wykonywanie obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego” - napisał do prezydenta sędzia Markiewicz.
W momencie, gdy Sejm dokonywał wyboru sędziów w Trybunale Konstytucyjnym, było sześć wakatów. TK liczył więc wtedy 9 sędziów na 15 stanowisk sędziowskich. Po objęciu funkcji w TK przez sędziów, którzy w środę złożyli ślubowanie, w Trybunale będzie 11 osób, z tym że rządzący obecnie nie uznają za sędziów TK Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka, co znalazło wyraz w niedawnej uchwale Sejmu.