Jest grzeczna, przyjazna i kocha ludzi. „Jeżeli szukasz idealnego kota, to właśnie Brzusia jest dla ciebie” – do przygarnięcia tej puszystej damy zachęcają schroniskowi opiekunowie.
Brzusia koczowała na Stołczynie. Z trudem zdobywając jedzenie dla siebie i swych maluchów. Została odłowiona w połowie marca i tak z potomstwem trafiła do schroniskowego Domu Kota. Gdzie wreszcie była bezpieczna.
– Ma niewiele ponad rok. Ale już dała się poznać jako bardzo dzielna kocia mama. Nie tylko wykarmiła swoje młode, ale też bardzo nam pomogła przygarniając obcą kocią sierotkę – o Brzusi opowiadają jej schroniskowi opiekunowie. – Teraz, gdy jej dzieci podrosły i wkrótce znajdą nowe prawdziwe domy, my już myślimy o przyszłości Brzusi: szukamy dla niej najlepszej, kochającej rodziny.
Brzusia jest bardzo spokojna i delikatna. Nie narzuca się innym, ale szuka bliskości człowieka.
– Jest zdrowa, zaszczepiona, wysterylizowana. I bezbłędnie korzysta z kuwety, co sugeruje, że dobrze wie, wciąż pamięta, co znaczy mieć ciepły kąt w domu i rodzinę – przyznają Brzusi tymczasowi schroniskowi opiekunowie. – Byłaby szczęśliwa żyjąc w mieszkaniu z osiatkowanym balkonem. Możliwe, że dobrze odnalazłaby się również w domu z ogrodem. Ale naturalnie dopiero po zadomowieniu, czyli po odpowiednio długim okresie bez wypuszczania na zewnątrz. I wyłącznie w bezpiecznej i kotom przyjaznej okolicy.
Kto chciałby niezwykle przyjazną Brzusię (31K/20) lub jakąkolwiek inną, równie samotną i złaknioną uczucia, kocinę lub psinę przyjąć do rodziny – otworzyć przed nią dom i serce – jest proszony o kontakt ze szczecińskim Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt: al. Wojska Polskiego 247, tel. +48 91-487-02-81, e-mail: schronisko@schronisko.szczecin.pl. Placówka jest czynna codziennie, również w soboty i wskazane niedziele (oprócz świąt) w godzinach 9-16. Adopcje odbywają się od g. 8.30 do 15.30.
* * *
Na naszych łamach prowadzimy cykl pt. „Weź mnie KURIEREM do domu". Jest poświęcony schroniskowym zwierzakom. Znajdziecie w nim Państwo oferty adopcyjne tych, co za kratami przytuliska siedzą nie za własne winy. Z utęsknieniem czekając na swojego człowieka: niestety, czasem bezskutecznie, nawet latami. ©℗
(an)
Fot. Schronisko