Pochodzący z Dusznik szczecinianin Piotr Lisek to od lat mistrz w skoku o tyczce, rekordzista Polski i wielokrotny medalista mistrzostw Europy i świata, tym razem w 71. Plebiscycie Sportowym „Kuriera Szczecińskiego" nie dostał się do czołowej dziesiątki najlepszych sportowców, ale zabrakło mu naprawdę niewielu głosów, by po raz kolejny zostać laureatem...
Ostatnio nasz mistrz kojarzony jest także z walkami w klatce oraz innymi ekstremalnymi wyzwaniami, jak również z alternatywnymi lekcjami wychowania fizycznego. Niedawno Lisek - który wcześniej już raz wygrał debiutancki pojedynek na trochę bardziej rozrywkowej gali FAME MMA - był jedną z gwiazd gali KSW 113 i przez nokaut przegrał walkę z influencerem Adamem „AJ" Josefem. Szczecinianin obiecująco zaczął swoją potyczkę, ale z czasem sytuacja w klatce była coraz gorsza bo rywal miał więcej doświadczenia ze starć freak fightowych i to wykorzystał. Po kopnięciu kolanem w głowę Lisek padł na matę, a kolejne ciosy zakończyły starcie, mimo że uderzenia łokciem w parterze były zabronione i influencer nie mógł ich użyć. W przypadku walk w klatce ryzyko kontuzji jest duże i to ono spowodowało natychmiastową reakcję władz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, które nie były zadowolone z decyzji reprezentanta Polski, więc skontaktowały się z zawodnikiem i wspólnie ustalono, że sportowiec samodzielnie będzie finansował swoje przygotowania do lekkoatletycznego sezonu.
Nieco wcześniej Lisek zadebiutował w także kompletnie nowej dla siebie roli, gdyż wystąpił w popularnym programie „Ninja Warrior Polska", który też jest ekstremalny, ale chyba nie aż tak jak walki w klatce. Jak widzieliśmy w telewizji, polski tyczkarz z animuszem rozpoczął w eliminacjach walkę z torem przeszkód i szybko oraz sprawnie pokonał dwie pierwsze, jednak trzecia okazała się zbyt wymagająca. Szczecinianin poślizgnął się na przeszkodzie i wpadł do wody, tym samym kończąc swój udział w popularnym programie.
Ryzyka kontuzji praktycznie nie było natomiast jesienią ubiegłego roku, gdy Lisek chodził na rękach na alternatywnych lekcjach wychowania fizycznego u koleżanki po tyczkowym fachu, czyli Moniki Pyrek, a połączenie technologii ze sportem okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę... Trzysta osób każdego dnia i łącznie dziesięć lokalizacji; tak wyglądała jesienna edycja wyjątkowych lekcji wychowania fizycznego, na które zapraszała uczniów klas od czwartej do ósmej szczecińska mistrzyni w skoku o tyczce.
Po trzech dniach spędzonych w szkołach w województwie zachodniopomorskim, ekipa fundacji byłej znakomitej polskiej tyczkarki odwiedziła Mazowsze, a następnie pojawiła się na Śląsku. „Kinder Joy of moving Alternatywne Lekcje WF” to lekcje, w trakcie których wykorzystywane były nowe technologie. Uczniowie byli zachęcani do ćwiczeń na poszczególnych przystankach, gdzie mogli korzystać m.in. z nowoczesnych symulatorów narciarskich i rowerowych, urządzenia do mierzenia siły kopnięcia piłki, mobilnych ścianek wspinaczkowych, trenażerów sportowych czy refleksomierzy. Spotkaniom często towarzyszyły gwiazdy sportu.
– W Dobrej pod Szczecinem był z nami nasz świetny tyczkarz Piotrek Lisek, a z kolei w Łobzie gościliśmy Małgorzatę Hołub-Kowalik, mistrzynię olimpijską z Tokio - powiedziała Monika Pyrek.
Lisek, który bardzo często podkreśla, że uwielbia spotkania z młodzieżą, zrobił w Dobrej niezwykłe show, bo… do sali wszedł na rękach.
– Muszę powiedzieć, że na lekcjach u Moniki zawsze bawię się świetnie i uważam, że połączenie technologii ze sportem jest strzałem w dziesiątkę, więc troszkę zazdroszczę dzieciom takich lekcji - stwierdził znakomity polski tyczkarz.
Oprócz zajęć w Dobrej, w Zachodniopomorskiem lekcje odbyły się także w Szczecinku i Łobzie. W tym ostatnim mieście z dziećmi ćwiczyła Małgorzata Hołub-Kowalik, która, podobnie jak w poprzednich latach, próbowała swoich sił na stacjach, kibicowała dzieciom i wraz z Moniką Pyrek rozdawała autografy na koszulkach i dyplomach uczestników.
– Najważniejsze, żeby dzieci dobrze się bawiły, bez zbędnej konkurencji, a przede wszystkim w duchu fair play, ponadto jest bardzo istotne, by uczniowie w czasie tych lekcji czerpali z nich jak najwięcej i zakochiwali się w aktywności fizycznej – podkreślała Hołub-Kowalik.
Wydarzeniem zajęć w Szczecinku był z kolei znakomity wynik jednej z uczennic na stacji piłkarskiej. Nikola kopnęła bowiem piłkę, która osiągnęła prędkość aż 92 kilometrów na godzinę, co jest najlepszym dziewczęcym wynikiem w całej historii lekcji Moniki Pyrek. W nagrodę, za to naprawdę wyjątkowe osiągnięcie, uczennica ze Szczecinka została nagrodzona książką o tematyce olimpijskiej. Dzieci, które ćwiczyły pod okiem gwiazd, a w tym gronie był też stały uczestnik lekcji, wybitny polski kolarz torowy Damian Zieliński, nie ukrywały ekscytacji.
– To bardzo miłe, że pani Monika do nas przyjechała i mogliśmy ćwiczyć na tak fajnych urządzeniach i było naprawdę ekstra, a trudno wybrać najlepsze stacje, bo wszystkie były naprawdę super, ale moje top trzy to wspinaczka, wioślarstwo i narciarstwo - mówiła Oliwia, uczennica czwartek klasy w szkole w Szczecinku.
– Najbardziej podobały mi się refleksomierze, bieg sprinterski z pomiarem na fotokomórkę i przeciąganie liny – podsumował jej starszy kolega Wiktor z siódmej klasy.
– Każdego dnia realizowaliśmy tak naprawdę trzy lekcje, bo chcieliśmy, by jak najwięcej dzieci miało okazję bez tłoku skorzystać ze wszystkich urządzeń, które przywozimy – dopowiedziała M. Pyrek. – Naszym celem było zachęcenie najmłodszych do aktywności fizycznej i pokazanie, że można świetnie bawić się w ruchu. Byłam dumna i szczęśliwa, gdy widziałam uśmiechnięte buzie dzieciaków, bo w czasach, gdy, jak pokazują badania, zdecydowana większość dzieci nie podejmuje żadnych aktywności, jest to coś absolutnie fantastycznego!
(oprac. mij)
* * *
Współorganizatorem 71. Plebiscytu Sportowego „Kuriera Szczecińskiego” jest Miasto Szczecin, a głównym partnerem Województwo Zachodniopomorskie. Wydarzenie wspierają: Totalizator Sportowy – właściciel marki Lotto, CSL sp. z o.o. Biuro Podróży AS, Hanza Tower i Zachodniopomorska Rada Olimpijska.
