Piłkarze ze Skolwina w sobotnią noc w świetle jupiterów odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo i to tym cenniejsze, że wysokie, wyjazdowe oraz po bardzo dobrej grze.
II liga piłkarska: LECHIA Zielona Góra - ŚWIT Szczecin 1:4 (0:1); 0:1 Adam Frączczak (30 karny), 57, 0:2 Konrad Nowak (46), 0:3 Adam Frączczak (57), 0:4 Krzysztof Ropski (74), 1:4
Przemysław Bargiel (84).
ŚWIT: Mateusz Abramowicz - Damian Ciechanowski, Sebastian Rogala, Dawid Szwiec, Szymon Nowicki - Szymon Kapelusz (70 Jędrzej Góral), Mateusz Andruszko (73 Kacper Żendełek), Alexander Gorgon, Dawid Kort, Konrad Nowak (70 Kacper Nowak) - Adam Frączczak (62 Krzysztof Ropski)
Żółta kartka: Igor Kurowski. Sędziował Paweł Wrzeszczyński (Kalisz). Widzów 600.
Przed meczem, rozgrywanym na bocznym boisku stadionu MOSiR-u, postraszył deszczyk i było dość chłodno, zaś pierwszy kwadrans spotkania toczył się pod dyktando gospodarzy, a już w 6. minucie Michał Szmigiel strzelił w dobrej sytuacji nad poprzeczką. Chwilę później po rzucie rożnym udanie interweniował Abramowicz, zaś w kolejnej akcji gospodarzy, Marcin Szpakowski strzelił w boczną siatkę. Następnie inicjatywę przejęli Szczecinianie i w 21. minucie Gorgon po otrzymaniu podania od Kapelusza, zakończył składną akcję minimalnie niecelnym strzałem. Dwie minuty później Kapelusz główkował obok słupka, a po kolejnych czterech minutach Frączczak z siedmiu metrów nie zdołał pokonać byłego kolegi klubowego z Twardowskiego Jakuba Bursztyna, a potem Gorgon uderzył nad poprzeczką. W 29. minucie doszło do perfekcyjnej akcji dwóch bardzo aktywnych rutynowanych Szczecinian, a Gorgon wypuścił w uliczkę Frączczaka, którego w polu karnym sfaulował Kurowski i sędzia podyktował jedenastkę, zaś rzut karny bardzo pewnie wykorzystał sam poszkodowany. W 38. minucie Bursztyn obronił strzał Andruszki, a przed samą przerwą do odrabiania strat ruszyli Zielonogórzanie i w 45. minucie strzał Kurowskiego po rykoszecie skończył się na szczęście jedynie kornerem.
Druga połowa rozpoczęła się wyśmienicie dla drużyny ze Skolwina, bo Konrad Nowak oddał daleki centrostrzał spod linii bocznej, a piłka ku rozpaczy miejscowych obrońców i golkipera, przy słupku wpadła do siatki. Jedenaście minut później Frączczak zainicjował akcję, podając do Konrada Nowaka, który odegrał mu piłkę, zaś doświadczony napastnik, mimo asysty obrońców, z bliska zdobył trzeciego gola, a było to jego drugie trafienie. W 65. minucie strzał Dominika Więcka został zablokowany, a trzy minuty później w polu karnym Szwiec sfaulował Dawida Dębskiego ale Kamil Olek nie wykorzystał jedenastki, gdyż Abramowicz w świetnym stylu obronił uderzenie koło słupka. W 74. minucie Gorgon wyśmienicie podał do Ropskiego, który w sytuacji sam na sam przelobował bramkarza i zrobiło się 4:0. W 81. minucie Abramowiocz wyszedł obronną ręką z opresji, a w odpowiedzi pod drugą bramką zbyt lekko strzelił Żendełek, który zwieńczył dobrą akcję Kacpra Nowaka. W 84. minucie Lechia zdobyła honorową bramkę po strzale z bliska w okienko w wykonaniu Bargiela, a w doliczonym czasie miała szansę na drugiego gola, lecz po zamieszaniu, piłkę sprzed linii bramkowej wybił Nowicki.
Drużyna z Zielonej Góry przegrała pierwszy mecz na własnym boisku w tym sezonie, czym zasmuciła swoich kibiców, którzy też byli gorsi od licznie przybyłych szczecińskich szalikowców, bo właśnie oni byli głośniejsi przez pełne 90 minut, czym też przyczynili się do zwycięstwa Świtu.
©℗ (mij)