W pierwszym meczu pod oficjalnym zwierzchnictwem Patryka Kuranta w roli pierwszego trenera, zespół ze Skolwina choć przegrywał, potrafił w końcówce odrobić straty i zwyciężył w Wielką Sobotę!
II liga piłkarska: ŚWIT Szczecin - ZAGŁĘBIE Sosnowiec 2:1 (0:1); 0:1 Patryk Gogół (35), 1:1 Krzysztof Ropski (72), 2:1 Krzysztof Ropski (82).
ŚWIT: Oskar Klon - Damian Ciechanowski (83 Szymon Nowicki), Rafał Remisz, Sebastian Rogala, Dawid Kisły, Aleksander Woźniak - Jurij Tkaczuk (70 Robert Obst), Dawid Kort (70 Grzegorz Aftyka), Kacper Wojdak - Mikołaj Lebedyński, Krzysztof Ropski
Żółte kartki: Tkaczuk, Kisły - Szymon Sobczak. Sędziował: Maciej Pelka (Poznań). Widzów 700, w tym blisko 100-osobowa grupa z Sosnowca.
Po ostatniej porażce Zagłębia w Sosnowcu z Rekordem Bielsko-Biała 0:4, podobno kibice znad Brynicy odwiedzili swoich piłkarzy w szatni i zagrozili, że zrobią im krzywdę, jak będą źle grali i może dlatego na początku meczu na Stołczyńskiej inicjatywa należała do gości. Po kwadransie miejscowi zaczęli przeważać i w 15. minucie strzał Korta został zablokowany, a dobitka Ciechanowskiego trafiła w poprzeczkę. Pięć minut później centrostrzał Korta - z powodu porywistego wiatru, który odczuwalny był przez pełne 90 minut - trafił w zewnętrzną część poprzeczki. W 26. minucie po podobnym centrostrzale Ciechanowskiego, interweniował Mateusz Kabała i skończyło się kornerem, choć piłka nie zmierzała chyba w światło bramki. Trzy minuty potem, po świetnej akcji Woźniaka z Tkaczukiem, Lebedyński główkował w poprzeczkę. Po pięciu minutach na chwilę przebudzili się Sosnowiczanie i najpierw Klon obronił strzał Sobczaka, ale po chwili po rzucie rożnym i zamieszaniu, Gogół z 12 metrów strzelił w okienko krótkiego rogu i Zagłębie objęło prowadzenie.
Skolwinianie długo nie mogli znaleźć odpowiedzi i dopiero po przerwie pierwszą okazję do wyrównania mieli w 51. minucie, lecz Rogala główkował tuż obok słupka. Tuzin minut później, gdy sosnowieckiego golkipera nie było w bramce po interwencji na przedpolu, z linii pola karnego strzelał Ropski, lecz piłkę sprzed bramki wybił głową Kacper Mironowicz. Chwilę później zablokowany został Woźniak. Na dwadzieścia minut przed końcem doszło do zmian, które przesądziły o końcowym wyniku, a Obst oraz Aftyka wnieśli sporo ożywienia do gry. W 72. minucie Aftyka pięknie wrzucił piłkę w pole bramkowe, a Ropski z najbliższej odległości doprowadził do wyrównania. W 79. minucie Lebedyński atakowany przez kilku rywali uderzył niezbyt czysto i piłka minęła słupek. Trzy minuty później Obst po krótkim rajdzie dośrodkował, a Ropski z pola karnego ustalił ostateczny rezultat, choć tuż przed 90. minutą goście mieli jeszcze dwie szanse, by doprowadzić do remisu, ale najpierw Gogół został zablokowany, a strzał Jewgienija Szykawki obronił Klon. Wspomniany strzelający Białorusin występował m.in. w ekstraklasowej Koronie Kielce, a dodajmy że obroną przyjezdnych dyrygował jako stoper i kapitan długoletni Portowiec Mateusz Matras. W roli telewizyjnego komentatora na Skolwinie wystąpił zaś były szkoleniowiec Świtu Piotr Klepczarek, który od niedawna jest selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 15.
Szalikowcy Zagłębia przejechali daleką drogę, ale wcale nie prowadzili dopingu. Ożywili się tylko na chwilę, wymieniając uprzejmości z fanami Pogoni, reprezentowanymi przez grupę „terrorystów z Niebuszewa" wzmocnioną polickim oddziałem, a spiker chcąc zagłuszyć tę konwersację, zaczął podawać wyniki rozgrywek ligowych w... Kenii. ©℗ (mij)