Drugoligowy Świt Szczecin po meczu pełnym zwrotów akcji wygrał z rezerwami Śląska Wrocław 4:3. Wygrana znacznie przybliżyła drużynę ze Skolwina do utrzymania w lidze. Jednym z bohaterów meczu był Grzegorz Aftyka, strzelec dwóch goli, z których drugi zdobyty strzałem spoza pola karnego był wyjątkowej urody.
Dla 28-letniego Aftyki ostatnie tygodnie są szczególne, gdyż niedawno na świat przyszła jego córeczka o imieniu Noemi.
- Dzisiaj pierwszy raz była na moim meczu, więc to stanowiło indywidualną dodatkową motywację dla mnie, bo wiadomo, że najważniejszą była ta wynikająca z trudnej sytuacji w tabeli – powiedział nam po meczu Aftyka.
Trzeba przyznać, że Noemi bardzo wcześnie została kibicem swojego taty i drużyny Świtu, bo ma niespełna trzy tygodnie. Młody tata uczcił w najlepszy z możliwych sposobów jej narodziny strzelając dwa gole i przełamując fatalną passę „Dumy Północy” pięciu meczów bez zwycięstwa.
- Mimo, że przegrywaliśmy od 7. minuty 0:2, to nie graliśmy źle w pierwszej połowie, a rywale mieli sporo szczęścia przy strzelonych golach. W drugiej połowie to szczęście sprzyjało nam, ale zasłużyliśmy na nie walką i determinacją. Co usłyszeliśmy od trenera w przerwie meczu? Nie było mocnych słów, ani żadnych wyzwisk, bo również trener widział, że graliśmy dobrze, co potwierdziło się w drugiej połowie w której zdominowaliśmy przeciwnika. Trener Sasal wprowadził dużo spokoju odkąd objął zespół. Umie nami zarządzać, zachowuje w tym fajny balans i to było nam potrzebne – podsumował Aftyka, który ma kontrakt ze Świtem do końca tego sezonu i nie chciał się wypowiadać o swojej przyszłości.
Według naszych informacji zarząd klubu nie prowadził na razie rozmów z nim i innymi piłkarzami z prostej przyczyny, niepewnej sytuacji w tabeli i grożącym Świtowi barażom o utrzymanie w lidze. Wygrana z rezerwami Śląska oddaliła ten czarny scenariusz i zespół jest bliski zajęcia bezpiecznego miejsca bez konieczności gry w barażach. W najbliższych dniach mają zacząć się rozmowy z zawodnikami, którym kończą się kontrakty, jak również z nowymi, którzy trafią do klubu.
Tekst i fot. Jerzy CHWAŁEK