Trener Oscar Garcia uciął dzisiaj informacje o swoim rzekomym odejściu z Pogoni Szczecin. Wiadomo też, że do sztabu Portowców dołączy wkrótce nowy asystent pierwszego trenera, który zastąpi Pawła Ozgę.
Od kilku dni było dużo szumu medialnego wokół Garcii, którego chciałoby rzekomo zatrudnić Dinamo Zagrzeb. Zaczęło się od informacji podanej przez jednego z dziennikarzy, a później głos w mediach społecznościowych zabrał właściciel Pogoni Alex Haditaghi, potwierdzając, że był kontakt ze strony działaczy chorwackiego klubu. Jednak Haditaghi jednoznacznie dał do zrozumienia, że Pogoń nie zamierza rozstać się z Hiszpanem.
Na dzisiejszej konferencji prasowej przed meczem z Widzewem „Kurier” zapytał Garcię, o prawdziwość tych informacji. - Czy słyszałeś jakieś informacje od mnie, chyba nie – odparł trener Pogoni. - Nie byłem osobą która wypuszczała informację o moim odejściu z Pogoni. Lubię Pogoń, mam na myśli zawodników i kibiców, a zawodnicy znają moją opinię i to jest dla mnie wystarczając – dodał szkoleniowiec.
Tymi słowami chyba jednoznacznie wyjaśnił zamieszanie wokół jego osoby i uspokoił kibiców Portowców. Wkrótce, a dokładnie już w grudniu, Oscar Garcia dostanie nowego asystenta, który zastąpi Pawła Ozgę. Ten po sześciu latach pracy w Pogoni odszedł do Korony Kielce. Informację o rychłym uzupełnieniu sztabu szkoleniowego podał wiceprezes Pogoni Tan Kesler w mediach społecznościowych. Według Keslera ma to być szkoleniowiec, który pracuje obecnie w europejskim klubie, w którym złożył już wypowiedzenie i od grudnia ma zasilić Pogoń. Ma odpowiadać głównie za stałe fragmenty gry. Jego nazwisko i szczegóły mają być ujawnione wkrótce, po załatwieniu niezbędnych formalności. Czy nazwisko swojego nowego asystenta zna Garcia? - Nie dostałem jeszcze potwierdzenia na którego z kandydatów się zdecydowano – zaskoczył nieco taką odpowiedzią pierwszy trener Pogoni. - Uczestniczyłem w rekrutacji do sztabu, poznałem kandydatów, ale to była rekrutacja na inne stanowisko.
Na dzisiaj najważniejszą sprawą dla Garcii i całej Pogoni - szczególnie po porażce z Rakowem – jest sobotni mecz z Widzewem Łódź. Portowcy będą musieli sobie w nim radzić bez bramkarza Valentina Cojocaru, zawieszonego za czerwona kartkę w meczu z Rakowem.
Jerzy CHWAŁEK