poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Kraj > Teczka prawdziwa, ale...

Teczka prawdziwa, ale...

Teczka prawdziwa, ale...
Data publikacji: 2016-04-11 11:10
Ostatnia aktualizacja: 2016-04-11 12:12
Wywietleń: 523 127718

Znaleziona u Czesława Kiszczaka teczka TW Bolka jest na pewno prawdziwą teczką, dokumentującą realną współpracę Lecha Wałęsy z SB w latach 1970-76, choć znajdujące się w niej rękopisy mogą nie być pisane jego ręką - zgodzili się podczas debaty historycy Andrzej Friszke i Piotr Gontarczyk.

Debata z ich udziałem, zorganizowana w piątek w Centrum Edukacyjnym IPN, poświęcona była teczce TW Bolka, znalezionej 16 lutego w domu gen. Czesława Kiszczaka i przejętej przez IPN.

Obciążająca zawartość

Obaj historycy - prof. Andrzej Friszke, autor m.in. wielu książek o historii Solidarności i opozycji w PRL oraz dr Piotr Gontarczyk, współautor wydanej w 2008 r. przez IPN książki "SB a Lech Wałęsa", byli w dużym stopniu zgodni w swych ocenach. Obaj zgadzali się, że teczka znacznie wzbogaca wiedzę o współpracy Wałęsy jako TW Bolka, mocno go obciąża jako donoszącego na kolegów, biorącego za to pieniądze, a nawet sugerującego funkcjonariuszom metody, jakich można użyć wobec niektórych pracowników stoczni.

Gontarczyk przyznawał, że dotąd postrzegał TW Bolka jako "zastraszonego robotnika, przymuszonego do współpracy".

- Ten przymus odegrał jakąś rolę, ale teczka wygląda dużo gorzej, niż się spodziewałem na podstawie tych donosów lub ich fragmentów, którymi dysponowaliśmy wcześniej - powiedział. Zwracał uwagę np., że "w tym przypadku wręcz podręcznikowo można wskazać cały katalog osób, którym sprawy są na przykład zakładane po doniesieniach Lecha Wałęsy".

Jednocześnie, mówili historycy, z teczki można odczytać motywy Wałęsy, których nie można nazwać wyłącznie niskimi - z niektórych rozmów TW Bolka z oficerem prowadzącym wręcz wprost można wyczytać, że Wałęsa postrzega swą rolę jako np. zapobieżenie dalszemu rozlewowi krwi. Widać też, że Wałęsa, jak wielu Polaków w tamtym czasie, traktował SB jako kanał kontaktu z władzą, a nawet przestrzegania przed negatywnymi zjawiskami. Widać także, jak sukcesywnie się wywikływał się z tej współpracy, donosił coraz mniej, o coraz bardziej błahych sprawach - Friszke podkreślił, że połowa donosów pochodzi z okresu do połowy 1971 roku - aż wreszcie całkowicie zerwał współpracę.

Zbuntowany przywódca

Historycy zwracali też uwagę, że w donosach widać, że Wałęsa ma cechy przywódcy i dokonuje np. bardzo trafnych analiz socjologicznych i ocen ludzi. Friszke podkreślił, że wrażenie zrobił na nim zwłaszcza zapis zebrania w Stoczni im. Lenina z lutego 1976 i spisanego bardzo dosłownie wystąpienia Wałęsy, za które został potem wyrzucony z pracy.

- W tym przemówieniu jest wszystko, co będzie ważne za chwilę: władza zła, związki zawodowe skorumpowane, brakoróbstwo, zła organizacja pracy, wszystko to, co trzeba zmienić, on to wywala prosto w oczy - mówił Friszke. - To jest w gruncie rzeczy program już buntownika - za to go wywalają z zakładu i zrywają z nim wszelkie kontakty.

- Niektórzy historycy mówili, że nikt się z takiej więzi nawiązanej raz nie uwalnia, że mamy już do czynienia z człowiekiem sterowalnym, na sznurku. W świetle tego, co przeczytałem, umysłowości tego człowieka i tego, co wiem o tym przypadku, jest dokładnie przeciwnie - to jest człowiek, który się zbuntował - dodał Gontarczyk. Według Gontarczyka Wałęsa po roku 1980 "to jest autentyczny zbuntowany przywódca".

Pytania rękopisy

Choć autentyczność teczek zarówno dla Friszkego, jak i dla Gontarczyka nie ulega wątpliwości, to zagadką pozostają niektóre rękopisy TW Bolka.

- Co do ewentualnych fałszerstw, ja ich nie zauważam, natomiast konsekwentnie stoję na gruncie niedowiarka co do rękopisów Lecha Wałęsy - powiedział Friszke. - Nie mam wątpliwości, że to są informacje od Lecha Wałęsy, świadomie przekazane. Pytanie tylko, czy on to sam spisywał, zobaczymy, grafolog się wypowie.

- Trochę amatorsko zajmowałem się grafometrią i wydaje mi się, że ten charakter pisma nie pasuje mi do robotnika stoczniowego z tego okresu - mówił Gontarczyk. Dodał, że zna przypadki z dużych kombinatów, że oficerowie musieli pisać doniesienia za robotników agentów, bo "był wstyd przed przełożonymi, że mamy 25 lat Polski Ludowej, robotnik jest najważniejszym elementem systemu socjalistycznego, a dalej jest niepiśmienny". W tym przypadku, zdaniem historyka, ten charakter pisma jest "za ładny i za bardzo wyrobiony".

- Gdyby to był Lech Wałęsa, byłoby to dla mnie ogromnym zaskoczeniem - powiedział Gontarczyk. Choć wątpliwości budzi fakt, że Wałęsę prowadzili różni oficerowie, a charakter pisma donosów jest ten sam. (pap)

Komentarze

Sport
Gdyby sportowiec nie brał dopingu, nie zostałby międzynarodową gwiazdą, tak a propos.
2016-04-11 11:30:48

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje