sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Szczecin nie chce stoczni?

Szczecin nie chce stoczni?

Wywietleń: 419

Siłą głosów południowo-wschodniej Polski pulsującej gorącą wolą zmian - wbrew pełnej rezerwy postawie połowy północno-zachodniej (ze Szczecinem włącznie), po barwnej, frapującej i morderczej kampanii, Prezydentem RP został Andrzej Duda. Jego wygrana ma wymiar symboliczny i może dać impuls do przemian, a zwłaszcza zmiany warty w parlamencie i rządzie... A wtedy nawet nieduża większość pozwoli podjąć się naprawy państwa, ruszyć kraj z martwego punktu. 

Dlaczego? Bo nowy prezydent, dysponujący tak silnym instrumentem jak prawo wetowania ustaw, jest sam rzecznikiem zmian. I sam chce je projektować, korzystając z inicjatywy ustawodawczej. Z tego punktu widzenia lokator Pałacu Prezydenckiego zamiast być strażnikiem żyrandola, staje się ważnym uczestnikiem politycznej gry. 

Poza ludzkim zapałem i wiarą w przyszłość, nie ma na razie pewnych gwarancji, że to się uda. Ale zadeklarowana szczególnie mocno przez prezydenta elekta próba przełamania podziałów niesie promień nadziei... Duda w swej porywającej kampanii dał wiele obietnic. Otóż jestem przekonany, że realizacja nawet jednej trzeciej z nich zapewni mu status odnowiciela w historii Polski.

Miło jest pomarzyć... Pozostaje jednak świadomość, że 48 proc. polskich wyborców - w tym 64 proc. szczecinian - zagłosowało przeciw zmianom, deklarując poparcie dla obecnego status quo. 

Jak ich przekonać? Wydawało się, że gorące, wręcz entuzjastyczne, przyjęcie zgotowane przez szczecinian Andrzejowi Dudzie w połowie maja przy bramie martwej stoczni szczecińskiej tę rezerwę przełamie. Były okrzyki radości i łzy nadziei. Ten płomień jednak lodów skruszyć nie zdążył. Chłodna większość czy to wskutek uprzedzeń, czy z braku czasu, czy po prostu obojętności, programu Dudy nie poznała...

Tymczasem codziennie niegdyś dynamicznie rozwijający się, tętniący energią młodości Szczecin traci statystycznie 10 mieszkańców (na rzecz innych miast i krajów). Stałe powolne osuwanie się po równi pochyłej nie budzi gwałtownych protestów, bo oswaja z upadkiem i znieczula. Szczecin, jak nigdy w powojennej historii, staje się miastem coraz bardziej zapadłej peryferii. 

Obietnice Dudy - populistyczne w pozytywnym znaczeniu, bo wyrażające potrzeby wielkich grup ludzi, budzące nadzieję, to szansa, której warto się uchwycić, w każdym razie nie wolno zlekceważyć. 

Tu pewnie niejeden mocno stojący na ziemi realista zechce te obietnice między bajki włożyć.*. Czyż jednak nie podobnie traktowano jeszcze pięć miesięcy temu prawdopodobieństwo objęcia prezydentury przez mało znanego kandydata!

I dlatego - na przekór wynikom wyborów w regionie - nie mogę uwierzyć, że większość szczecinian nie chce dużo wyższej kwoty wolnej od podatku, podwyższenia dodatku rodzinnego, obniżenia wieku emerytalnego, odbudowy gospodarki morskiej, w tym zwłaszcza odrodzenia legendarnej stoczni, która zbudowała polską tożsamość Szczecina!

* Renomowany znawca gospodarki morskiej pan Andrzej Zaleski powątpiewa w możliwość reanimacji stoczni w obliczu upadku poznańskich zakładów H. Cegielskiego, które produkowały silniki okrętowe.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu