niedziela, 17 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Przez Wolfsburg do Kotwicy

Piłka nożna. Przez Wolfsburg do Kotwicy

Piłka nożna. Przez Wolfsburg do Kotwicy
Data publikacji: 2016-03-03 11:39
Ostatnia aktualizacja: 2016-05-28 22:39
Wywietleń: 903 122130

Rozmowa z zawodnikiem Kotwicy Kołobrzeg Pawłem Łysiakiem

PO rozegranych jesienią meczach piłkarze Kotwicy Kołobrzeg zajmują bezpieczne miejsce w środku tabeli i biorąc pod uwagę regulaminowe niuanse - o których piszemy szerzej w tekście o Błękitnych - utrzymanie w II lidze mają już praktycznie zapewnione.

Mogą więc sobie pozwolić na spokojną, odważną grę, a w tej sytuacji można nawet po cichu marzyć o I-ligowym awansie. Kołobrzeżanie zimą wzmocnili swój skład, a jednym z nowych nabytków jest pozyskany z I-ligowej Wisły Płock 20-letni Paweł Łysiak, który wcześniej grał m. in. w niemieckim VfL Wolfsburg. Poprosiliśmy go o krótką rozmowę.

- Jakie zadania postawił przed zespołem zarząd klubu?

- Wiosenne cele zwykle warunkuje sytuacja w tabeli po rundzie jesiennej, więc w przypadku Kotwicy trudno o jakieś rewelacyjne zadania. Wiadomo, że musimy się utrzymać, ale myślę, że nie powinno być z tym problemów. Natomiast walczyć o awans będzie ciężko, choć w piłce wszystko jest możliwe, a do barażowego miejsca nie tracimy dużo, bo jedynie siedem punktów. Teoretycznie można taką stratę zniwelować w ciągu trzech kolejek. To tyle, jeśli chodzi o zespołowe zadania, a przede mną postawiono konkretny cel: kazano mi strzelać bramki.

- Gdzie na boisku czuje się pan najlepiej?

- Jestem środkowym napastnikiem, tak zwaną klasyczną „dziewiątką". Moim atutem jest szczególnie lewa noga, którą zdobywam większość bramek. Głową na razie zbyt dużo goli nie strzeliłem.

- Kiedy zdecydował się pan na przyjście do Kotwicy?

- Z propozycją transferu trener Piotr Tworek dzwonił do mnie już dawno, ale z decyzją zwlekałem bardzo długo, bo miałem też inne ligowe oferty. Z trzech propozycji z I ligi szybko odrzuciłem Rozwój Katowice i MKS Kluczbork, ale byłem bliski przejścia do Pogoni Siedlce. Różne względy zadecydowały jednak o tym, że ostatecznie zdecydowałem się na Kotwicę. Dobrze się czuję w Kołobrzegu, będę tu miał wynajęte mieszkanie i dość blisko do rodzinnego, podkoszalińskiego Bukowa Morskiego. Kontrakt podpisałem na półtora roku, a na moją decyzję wpłynął też fakt, że w Kotwicy jest bardzo dobry szkoleniowiec, przy którym można się sporo nauczyć.

- W swojej niezbyt długiej i właściwie dopiero rozpoczynającej się sportowej karierze miał już pan 2-letni epizod w słynnym niemieckim klubie VfL Wolfsburg. Jak do tego doszło?

- Zaczynałem grać w piłkę w Bukowie Morskim w tamtejszym Passacie, skąd trafiłem do Bałtyku Koszalin i tam musiałem się pokazać, by zainteresowali się mną menedżerowie. Z pierwszym umowę podpisałem bodajże w wieku piętnastu lat, a obecnie współpracuję już z trzecim menedżerem. Właśnie dzięki takiemu wsparciu byłem dwukrotnie na testach w VfL Wolfsburg, które ostatecznie miały pozytywny finał. Przez dwa lata grałem w Niemczech w zespołach juniorów, sporo się nauczyłem, a jeszcze więcej zobaczyłem. Gdy przyszedł czas na dorosłą piłkę, zrozumiałem, że niezwykle ciężko mi będzie przebić się do pierwszego zespołu niemieckiego klubu, a ponieważ w rezerwach grać nie chciałem, podjąłem decyzję o powrocie do Polski. Myślę, że tu będę miał lepsze szanse na rozwój kariery.

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską