niedziela, 19 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Braterski pojedynek Peskoviców

Piłka nożna. Braterski pojedynek Peskoviców

Piłka nożna. Braterski pojedynek Peskoviców
Data publikacji: 2016-07-20 13:08
Ostatnia aktualizacja: 2016-07-20 13:08
Wywietleń: 549 144943

Piątkowy mecz Pogoni Szczecin z Koroną Kielce śmiało można określić braterskim pojedynkiem Peskoviców. Boris jest trenerem bramkarzy w Pogoni Szczecin, byłym golkiperem szczecińskiego klubu, natomiast młodszy z braci Michal broni barw najbliższego rywala portowców.

- Na pewno w Szczecinie nie będzie tak samo jak w Lubinie, bo nie zdarzają się dwa takie same mecze – powiedział młodszy z braci Peskoviców. - Będziemy walczyć i chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, aby przywieźć punkty.

Michal ostatni sezon spędził w azerskim Neftczi Baku, ale nie pograł sobie zbyt wiele. Rozegrał zaledwie dwa spotkania. Po roku przerwy powrócił do polskiej ekstraklasy, choć o swoich ostatnich występach chciałby jak najszybciej zapomnieć. W ostatnich pięciu meczach w Polsce puścił aż 14 goli, czyli średnio prawie trzy na jedno spotkanie.

- Na pewno słabo rozpocząć sezon tak, jak my go rozpoczęliśmy – kontynuuje bramkarz Korony. - Pierwsza bramka była przypadkowa, bo piłka odbiła się od naszego zawodnika. Druga zaś to rzut karny. Zagłębie rozegrało bardzo dobry początek i potem już było ciężko.

Dla bramkarza Korony to trzecia potyczka przeciwko Pogoni. Niespełna dwa lata temu grając w barwach Podbeskidzia wygrał w Szczecinie 2:1, a cztery lata temu przegrał przy ul. Twardowskiego z Ruchem 0:1.

- Przy czwartej bramce w Lubinie był rzut rożny. Mogłem temu zapobiec i nie odbijać piłki. Jakbyśmy doszli na 3:1, to byłoby co innego – ocenia sytuacją z Lubina Michal Peskovic. - Nie zostaje nam nic innego jak wyciągnąć wnioski, zrobić długą analizę. Każdy wie, jak mamy grać, a jak graliśmy. Musimy spełniać to, czego wymaga od nas trener i wtedy takiego wyniku już nie będzie. Wiadomo, że obrona zaczyna się od napastnika. Broni cały zespół, nie tylko bramkarz i obrońcy - nie ma wątpliwości golkiper.

Szczecinianie w piątkowym pojedynku również będą podrażnieni.

- Oni też przegrali mecz, może nie będą chcieli od razu się na nas rzucić. Musimy się trzymać założeń i je w pełni zrealizować. - zakończył młody Pesković. (par)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi