poniedziałek, 20 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Piłkarz jak kwiatek w doniczce

Piłka nożna. Piłkarz jak kwiatek w doniczce

Piłka nożna. Piłkarz jak kwiatek w doniczce
Data publikacji: 2016-07-20 08:40
Ostatnia aktualizacja: 2016-07-20 08:41
Wywietleń: 193 144872

W jedenastce I kolejki piłkarskiej ekstraklasy stacji Canal Plus znaleźli się między innymi: Patryk Małecki i Maciej Dąbrowski. Obaj jeszcze niedawno byli graczami Pogoni Szczecin i nie wiązano z nimi nadziei. W nowych klubach przeszli prawdziwą metamorfozę. To nie jedyne takie przypadki.

Grzegorz Bonin trafił do Pogoni cztery lata temu i zdołał rozegrać zaledwie pięć spotkań. Po rundzie jesiennej bez żalu go pożegnano. W nowym klubie - Górniku Łęczna jest pierwszoplanową postacią już w czwartym kolejnym sezonie. Pokazuje te wszystkie walory, które decydowały o jego zatrudnieniu w Szczecinie. W Pogoni ich jednak nie zaprezentował.

To nie wszystko. Postęp po odejściu z Pogoni zrobili inni: Wojciech Golla po wygaśnięciu kontraktu z Pogonią odszedł do holenderskiego Nijmegen i już po pierwszej rundzie pytały o niego kluby niemieckiej Bundesligi.

W Ruchu Chorzów pierwszoplanową postacią jest Michał Koj, który w Pogoni do składu przebijał się przez kilka sezonów i praktycznie nie miał na to szans.

Kowalczyk nie odpalił

Z kolei 21-letni Damian Kowalczyk trafił do Szczecina w ubiegłym roku po sezonie, w którym na boiskach III ligi zdobył 15 bramek. W Pogoni w całym sezonie zdobył tych goli zaledwie pięć. Tyle samo strzelił w trzech ostatnich sparringach swojego nowego klubu I-ligowego Chrobrego Głogów.

Najbardziej zaskakującą metamorfozę przeszedł Małecki. Do Pogoni trafił 2,5 roku temu. Był wtedy graczem Wisły Kraków, która nie robiła mu przeszkód w skróceniu kontraktu i przeniesieniu się do Szczecina. W Pogoni przez dwa lata nie zdołał powrócić do formy, z jakiej słynął w swoim najlepszym okresie, kiedy regularnie zdobywał w sezonie po 7,8 bramek i miał tyle samo asyst.

W Pogoni w ciągu dwóch lat zdobył w 42 meczach zaledwie jednego gola, ale za to wdawał się w ciągłe kłótnie ze swoimi trenerami, był kapryśny i niestabilny emocjonalnie. Kłopoty miał z nim między innymi Dariusz Wdowczyk, który absolutnie nie może narzekać na współpracę z piłkarzem podczas pobytu w Krakowie.

Małecki w rundzie wiosennej zdobył dwa gole i miał siedem asyst - w czternastu meczach. Początek obecnego sezonu również miał imponujący. Przekonała się o tym Pogoń, która miała duże problemy z powstrzymaniem swojego byłego piłkarza.

Trudno ocenić co takiego wydarzyło się w życiu Patryka Małeckiego, że po dość długim okresie słabej formy - zarówno w Wiśle, jak i w Pogoni, ponownie stał się piłkarzem efektownym i pożytecznym.

O Dąbrowskiego pytała Legia

Nieco inna była sytuacja z Maciejem Dąbrowskim. Dziś jest to w polskiej ekstraklasie obrońca, który przymierzany jest nawet do reprezentacji Polski, a latem rozważał nawet ofertę z Legii Warszawa. 1,5 roku temu był w Pogoni trzecim środkowym obrońcą. Trener Jan Kocian stawiał na Wojciecha Gollę i Hernaniego.

Piłkarz został wypożyczony do Zagłębia Lubin z opcją pierwokupu i beniaminek ekstraklasy skrzętnie z tej możliwości skorzystał. Dąbrowski jeszcze grając z Zagłębiem w I lidze kierował defensywą lubinian na tyle skutecznie, że zespół podczas całej rundy wiosennej stracił zaledwie dwa gole.

Podczas ostatniego sezonu Dąbrowski potwierdził swoje możliwości, prezentował się lepiej, niż podczas gry w Pogoni. W Szczecinie miał różne okresy. Potrafił grać efektownie, zdobywać bramki, ale w defensywie raził brakiem wyczucia, dawał się wyprzedzać, miał kłopot z orientacją. W Zagłębiu absolutnie nie widać, by ten piłkarz jeszcze niedawno mógł grać tak nierówno, jak w Szczecinie. Jest niemal bezbłędny.

Skuteczny Bonin

Jeszcze bardziej znamienna jest sytuacja z Grzegorzem Boninem. 33-letni obecnie skrzydłowy po odejściu z Pogoni zakotwiczył na krótko w Górniku Zabrze, a potem przeniósł się do grającego zaledwie w I lidze Górnika Łęczna. Pomógł Łęcznianom w awansie i w ponad 100 występach dla tego klubu zdobył aż 23 gole. Jak na skrzydłowego i to w klubie praktycznie co roku skazanym na degradację to znakomity wyczyn.

W Pogoni Bonin jednak zupełnie rozczarował, nie potrafił się odnaleźć choć początek miał znakomity. Zdobył gola już w debiucie, ale później zagrał jeszcze tylko cztery razy i częściej występował w rezerwach, niż w ekstraklasie.

Po odejściu z Pogoni nowe piłkarskie życie otrzymał też Michał Koj. W Pogoni długo przymierzany był do gry w ekstraklasie. Przeszkadzały mu w tym kontuzje, nigdy jednak tak naprawdę nie wiązano z tym piłkarzem poważnych nadziei.

Cztery gole Koja

W Ruchu się odnalazł. W poprzednim sezonie zagrał w 26 meczach i zdobył aż 4 gole, co jak na obrońcę jest wynikiem znakomitym. W Pogoni Koj przegrał rywalizację nie tylko z piłkarzami sprowadzonymi, ale też z młodszymi konkurentami z Akademii: Sebastianem Murawskim i Sebastianem Rudolem.

Nie przebił się w Pogoni z rezerw do pierwszej drużyny Damian Kowalczyk. Do Pogoni został sprowadzony latem ubiegłego roku i spodziewano się, że po krótkim pobycie w zespole rezerw szybko stanie się konkurentem dla Łukasza Zwolińskiego w ataku.

Kowalczyk w swoim poprzednim klubie rezerwach Zagłębia Lubin był bramkostrzelny. W rozgrywkach III ligi zdobył 15 goli. W Pogoni jednak rozczarował. W 25 spotkaniach zdobył zaledwie 5 goli, a więc o jednego więcej, niż obrońca Koj grający w rozgrywkach o trzy klasy wyżej.

Dziś Kowalczyka nie ma już w Pogoni, dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu i znalazł go w Głogowie. W trzech sparringach Chrobrego zdobył już pięć goli, a więc tyle samo ile podczas całego sezonu w Pogoni w drużynie grającej o dwie klasy niżej.

Gyurcso gorszy od Małeckiego

Przykłady wymienionych piłkarzy pokazują, że nie zawsze jest racjonalne wytłumaczenie dlaczego w jednym klubie im się wiedzie, a w innym już nie. Czesław Michniewicz obrazowo to określał w ten sposób, że kwiatek w jednej doniczce rośnie, a w innej już nie.

Przykłady te pokazują jednak też, że dużą sztuką jest wykorzystywanie potencjału piłkarza. Nie ma żadnej pewności, czy Małecki, lub Bonin byliby dziś w Pogoni równie skuteczni, co w swoich obecnych klubach. Tego pierwszego zastąpił Adam Gyurcso, który wiosną miał statystyki zdecydowanie gorsze od wiślaka.

Nie ma też pewności, czy Dąbrowski byłby dziś w Pogoni lepszym partnerem dla Jarosława Fojuta, niż Jakub Czerwiński. Czasem decydującą rolę odgrywa trener, czasem taktyka zespołu, a czasem miejsce, które nie zawsze wszystkim odpowiada. ©℗ Wojciech Parada

Podpis: Maciej Dąbrowski został bez żalu pożegnany przez Pogoń i znakomicie rozwija się w Zagłębiu Lubin.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi