środa, 25 kwietnia 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Piłkarz jak kwiatek w doniczce

Piłka nożna. Piłkarz jak kwiatek w doniczce

Piłka nożna. Piłkarz jak kwiatek w doniczce
Data publikacji: 2016-07-20 08:40
Ostatnia aktualizacja: 2016-07-20 08:41
Wywietleń: 298 144872

W jedenastce I kolejki piłkarskiej ekstraklasy stacji Canal Plus znaleźli się między innymi: Patryk Małecki i Maciej Dąbrowski. Obaj jeszcze niedawno byli graczami Pogoni Szczecin i nie wiązano z nimi nadziei. W nowych klubach przeszli prawdziwą metamorfozę. To nie jedyne takie przypadki.

Grzegorz Bonin trafił do Pogoni cztery lata temu i zdołał rozegrać zaledwie pięć spotkań. Po rundzie jesiennej bez żalu go pożegnano. W nowym klubie - Górniku Łęczna jest pierwszoplanową postacią już w czwartym kolejnym sezonie. Pokazuje te wszystkie walory, które decydowały o jego zatrudnieniu w Szczecinie. W Pogoni ich jednak nie zaprezentował.

To nie wszystko. Postęp po odejściu z Pogoni zrobili inni: Wojciech Golla po wygaśnięciu kontraktu z Pogonią odszedł do holenderskiego Nijmegen i już po pierwszej rundzie pytały o niego kluby niemieckiej Bundesligi.

W Ruchu Chorzów pierwszoplanową postacią jest Michał Koj, który w Pogoni do składu przebijał się przez kilka sezonów i praktycznie nie miał na to szans.

Kowalczyk nie odpalił

Z kolei 21-letni Damian Kowalczyk trafił do Szczecina w ubiegłym roku po sezonie, w którym na boiskach III ligi zdobył 15 bramek. W Pogoni w całym sezonie zdobył tych goli zaledwie pięć. Tyle samo strzelił w trzech ostatnich sparringach swojego nowego klubu I-ligowego Chrobrego Głogów.

Najbardziej zaskakującą metamorfozę przeszedł Małecki. Do Pogoni trafił 2,5 roku temu. Był wtedy graczem Wisły Kraków, która nie robiła mu przeszkód w skróceniu kontraktu i przeniesieniu się do Szczecina. W Pogoni przez dwa lata nie zdołał powrócić do formy, z jakiej słynął w swoim najlepszym okresie, kiedy regularnie zdobywał w sezonie po 7,8 bramek i miał tyle samo asyst.

W Pogoni w ciągu dwóch lat zdobył w 42 meczach zaledwie jednego gola, ale za to wdawał się w ciągłe kłótnie ze swoimi trenerami, był kapryśny i niestabilny emocjonalnie. Kłopoty miał z nim między innymi Dariusz Wdowczyk, który absolutnie nie może narzekać na współpracę z piłkarzem podczas pobytu w Krakowie.

Małecki w rundzie wiosennej zdobył dwa gole i miał siedem asyst - w czternastu meczach. Początek obecnego sezonu również miał imponujący. Przekonała się o tym Pogoń, która miała duże problemy z powstrzymaniem swojego byłego piłkarza.

Trudno ocenić co takiego wydarzyło się w życiu Patryka Małeckiego, że po dość długim okresie słabej formy - zarówno w Wiśle, jak i w Pogoni, ponownie stał się piłkarzem efektownym i pożytecznym.

O Dąbrowskiego pytała Legia

Nieco inna była sytuacja z Maciejem Dąbrowskim. Dziś jest to w polskiej ekstraklasie obrońca, który przymierzany jest nawet do reprezentacji Polski, a latem rozważał nawet ofertę z Legii Warszawa. 1,5 roku temu był w Pogoni trzecim środkowym obrońcą. Trener Jan Kocian stawiał na Wojciecha Gollę i Hernaniego.

Piłkarz został wypożyczony do Zagłębia Lubin z opcją pierwokupu i beniaminek ekstraklasy skrzętnie z tej możliwości skorzystał. Dąbrowski jeszcze grając z Zagłębiem w I lidze kierował defensywą lubinian na tyle skutecznie, że zespół podczas całej rundy wiosennej stracił zaledwie dwa gole.

Podczas ostatniego sezonu Dąbrowski potwierdził swoje możliwości, prezentował się lepiej, niż podczas gry w Pogoni. W Szczecinie miał różne okresy. Potrafił grać efektownie, zdobywać bramki, ale w defensywie raził brakiem wyczucia, dawał się wyprzedzać, miał kłopot z orientacją. W Zagłębiu absolutnie nie widać, by ten piłkarz jeszcze niedawno mógł grać tak nierówno, jak w Szczecinie. Jest niemal bezbłędny.

Skuteczny Bonin

Jeszcze bardziej znamienna jest sytuacja z Grzegorzem Boninem. 33-letni obecnie skrzydłowy po odejściu z Pogoni zakotwiczył na krótko w Górniku Zabrze, a potem przeniósł się do grającego zaledwie w I lidze Górnika Łęczna. Pomógł Łęcznianom w awansie i w ponad 100 występach dla tego klubu zdobył aż 23 gole. Jak na skrzydłowego i to w klubie praktycznie co roku skazanym na degradację to znakomity wyczyn.

W Pogoni Bonin jednak zupełnie rozczarował, nie potrafił się odnaleźć choć początek miał znakomity. Zdobył gola już w debiucie, ale później zagrał jeszcze tylko cztery razy i częściej występował w rezerwach, niż w ekstraklasie.

Po odejściu z Pogoni nowe piłkarskie życie otrzymał też Michał Koj. W Pogoni długo przymierzany był do gry w ekstraklasie. Przeszkadzały mu w tym kontuzje, nigdy jednak tak naprawdę nie wiązano z tym piłkarzem poważnych nadziei.

Cztery gole Koja

W Ruchu się odnalazł. W poprzednim sezonie zagrał w 26 meczach i zdobył aż 4 gole, co jak na obrońcę jest wynikiem znakomitym. W Pogoni Koj przegrał rywalizację nie tylko z piłkarzami sprowadzonymi, ale też z młodszymi konkurentami z Akademii: Sebastianem Murawskim i Sebastianem Rudolem.

Nie przebił się w Pogoni z rezerw do pierwszej drużyny Damian Kowalczyk. Do Pogoni został sprowadzony latem ubiegłego roku i spodziewano się, że po krótkim pobycie w zespole rezerw szybko stanie się konkurentem dla Łukasza Zwolińskiego w ataku.

Kowalczyk w swoim poprzednim klubie rezerwach Zagłębia Lubin był bramkostrzelny. W rozgrywkach III ligi zdobył 15 goli. W Pogoni jednak rozczarował. W 25 spotkaniach zdobył zaledwie 5 goli, a więc o jednego więcej, niż obrońca Koj grający w rozgrywkach o trzy klasy wyżej.

Dziś Kowalczyka nie ma już w Pogoni, dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu i znalazł go w Głogowie. W trzech sparringach Chrobrego zdobył już pięć goli, a więc tyle samo ile podczas całego sezonu w Pogoni w drużynie grającej o dwie klasy niżej.

Gyurcso gorszy od Małeckiego

Przykłady wymienionych piłkarzy pokazują, że nie zawsze jest racjonalne wytłumaczenie dlaczego w jednym klubie im się wiedzie, a w innym już nie. Czesław Michniewicz obrazowo to określał w ten sposób, że kwiatek w jednej doniczce rośnie, a w innej już nie.

Przykłady te pokazują jednak też, że dużą sztuką jest wykorzystywanie potencjału piłkarza. Nie ma żadnej pewności, czy Małecki, lub Bonin byliby dziś w Pogoni równie skuteczni, co w swoich obecnych klubach. Tego pierwszego zastąpił Adam Gyurcso, który wiosną miał statystyki zdecydowanie gorsze od wiślaka.

Nie ma też pewności, czy Dąbrowski byłby dziś w Pogoni lepszym partnerem dla Jarosława Fojuta, niż Jakub Czerwiński. Czasem decydującą rolę odgrywa trener, czasem taktyka zespołu, a czasem miejsce, które nie zawsze wszystkim odpowiada. ©℗ Wojciech Parada

Podpis: Maciej Dąbrowski został bez żalu pożegnany przez Pogoń i znakomicie rozwija się w Zagłębiu Lubin.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
14
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Fontanna przy deptaku trysnęła kolorami
Zakwitły szczecińskie magnolie
Potańcówka w filharmonii z paprykarzem i oranżadą
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy