sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. 35 lat temu w Gliwicach

Piłka nożna. 35 lat temu w Gliwicach

Piłka nożna. 35 lat temu w Gliwicach
Data publikacji: 2016-04-30 13:29
Ostatnia aktualizacja: 2016-05-28 22:39
Wywietleń: 1033 131681

Piłkarze Pogoni podejmowani są w niedzielę przez Piasta Gliwice niemal dokładnie w 35 rocznicę meczu, który dla obu klubów był decydujący w kwestii przyszłości. Zarówno Piast, jak i Pogoń rywalizowały o awans do ekstraklasy.

2 maja 1981 roku na stadionie Śląskim w Chorzowie polska reprezentacja wygrała z NRD 1:0 znacznie zbliżając się do awansu na finały mistrzostw świata w Hiszpanii. W tym samym dniu w Gliwicach odbywał się mecz na szczycie w drugiej lidze.

Do końca sezonu pozostawało siedem kolejek, a Piast miał nad Pogonią trzy punkty przewagi. Wygrywając z podopiecznymi Jerzego Kopy praktycznie zapewniał sobie awans. W Szczecinie mało kto wierzył w dobry wynik. Pogoń w poprzedniej kolejce niespodziewanie przegrała u siebie ze Stilonem Gorzów 3:4.

- Kibice może zwątpili, ale drużyna jechała do Gliwic z mocnym postanowieniem wygranej - wspomina Andrzej Rynkiewicz, wtedy kierownik drużyny. - Na stadionie obecnych było 15 tys. ludzi.

Nigdy wcześniej ani później mecz Piasta nie zgromadził w Gliwicach tylu kibiców. Na Śląsk przyjeżdżały kolumny samochodów i autokarów - wszyscy na eliminacyjny mecz z NRD. W oczekiwaniu na spotkanie reprezentacji, wielu kibiców postanowiło obejrzeć mecz w Gliwicach.

- Pogoń pokazała wtedy swoją wielkość i wszystkie atuty - kontynuuje A. Rynkiewicz. - Na skrzydłach znakomicie grali: Janusz Turowski i Dariusz Krupa, a piękną bramkę zdobył Andrzej Krawczyk.

W bramce Pogoni bronił wtedy Zbigniew Długosz. Zajął miejsce Marka Szczecha, który w spotkaniu ze Stilonem zawalił ewidentnie przy jednej z bramek.

- Marek puścił gola między nogami z 5 metrów - wspomina Z. Długosz. - W bramce Piasta stał wówczas jego brat. Media z tego powodu miały świetny temat, ale trener Kopa zrobił im psikusa. Zawsze, gdy coś się waliło, to stawiał na mnie. Tak zrobił i tym razem.

Trener Kopa długo opracowywał taktykę na tamten mecz. Dokonał kilku roszad w składzie, a drużyna przystąpiła do spotkania maksymalnie zmotywowana.

- Nasza taktyka była jak na tamte czasy misterna - kontynuuje Z. Długosz. - Mieliśmy w składzie kilku piłkarzy świetnie wyszkolonych. Trener nakazał nam długie utrzymywanie się przy piłce na swojej połowie, wciąganie przeciwnika w naszą strefę obronną i szybkie uruchamianie naszych skrzydłowych: Krupę i Turowskiego. Wszystko wypaliło perfekcyjnie, rozegraliśmy kapitalne zawody i wygraliśmy pewnie i zasłużenie.

Gdyby portowcy stracili w tamtym spotkaniu jakieś punkty, to ich szanse na awans zmalałyby do minimum.

- Wiedzieliśmy o tym, ale nas to nie sparaliżowało - kontynuuje Długosz. - Atmosfera w drużynie prowadzonej przez Jerzego Kopy zawsze była bojowa - wtrąca A. Rynkiewicz. - Nikt nie wątpił w sukces, choć łatwo nie było. ©℗ (par)

Komentarze

Najlepiej (ale dla mnie) jakby byl remis..
Mialem tylko 17 lat ale juz mature w pewnym Technikum w Poznaniu zdalem.Za dobre wyniki w nauczaniu na 412 absolwentow jako 12 -ty moglem wybrac miejsce tzw nakazu pracy.Oczywiscie wybralem GZUT Gliwice bo tam byl Piast a ja marzylem byc pilkarzem wiecej jak jakims technikiem.Ulokowali mnie w takim hotelu robotniczym tego GZUT i tylko 50 m od tego stadioniku.Ciezko bylo przezyc za te grosze i jak w tych juniorach Piasta trenerem byl lwowiak Lolo Nowak to patrzylem w niego jak w obraz..Raz mi sie zdarzylo ze juz nie mialem za co jesc a bylo jeszcze tydzien do mizernej wyplaty.Na meczu w tych juniorach co u Lola gralem zrobilo mi sie zle i mnie zniesli..Lolo pytal co sie stalo a ja mu ze pewnie dlatego ze prawie tydzien nie jadlem..NO I OD TEGO CZASU ON LOLO NOWAK LWOWIAK co poniedzialek przychodzil ze swoja paczka zywnosciowa dajac mi ja bez jednego slowa.Pilka ma pewnie jakies specjalne u mnie miejsce ale to z Lolo na cale zycie zapamietalem mimo ze duzo albo bardzo duzo widzialem mieszkajac poza Polska tyle lat .Tam wtedy i pozniej od tego czasu zawsze mi sie kojarzyli ludzie z tego Lwowa -mnie poznaniakowi-jako ludzie wyjatkowi i na szczescie w Szczecinie i Pogoni tez takich spotkalem wiec zycze remisu.
2016-04-30 17:11:15

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską