niedziela, 18 lutego 2018.
Strona główna > Sport > Motocross, którego już nie ma

Motocross, którego już nie ma

Motocross, którego już nie ma
Data publikacji: 2017-11-03 18:19
Ostatnia aktualizacja: 2017-11-04 20:09
Wywietleń: 1205 299550

Na torze motocrossowym przy al. Wojska Polskiego w Szczecinie aż 18 razy odbywały się zawody rangi mistrzostw świata, a obecnie o jego dawnej świetności przypominają już tylko zniszczone stare kasy i brama wejściowa, mieszczące się tuż przy ulicy…

Tor doświadczalny

Mało kto pamięta, że – początkowo – powstały na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku tor przeznaczony był jedynie dla celów doświadczalno-treningowych dawnej Szczecińskiej Fabryki Motocykli „POLMO”, która mieściła się po drugiej stronie ulicy. W latach 1956-1965 produkowała ona polski motocykl SFM Junak, który był najcięższym oraz jedynym motocyklem z silnikiem czterosuwowym produkowanym w PRL. Tor przeznaczony był głównie do prób dla motocykli Junak M07 i M10, które startowały w zawodach i… wygrywały.

Sport i mistrzostwa świata

Dopiero z czasem tor stał się obiektem sportowym, na którym początkowo przeprowadzano zawody lokalne, a później o randze krajowej. Aż w końcu w 1966 roku przeprowadzono w Szczecinie po raz pierwszy eliminacje do motocrossowych mistrzostw świata. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, a impreza podbiła serca kibiców oraz zawodników, którzy nadzwyczaj chętnie przyjeżdżali do grodu Gryfa.

Legionista i AK-owiec

Była w tym zasługa wielu działaczy i zapaleńców motocrossowego sportu, ale trzeba w tym miejscu koniecznie wspomnieć o pionierze Szczecina Franciszku Jarzyńskim (1900-1981), który przyjechał do naszego miasta wkrótce po wojnie. Jako młodzieniec był legionistą i uczestniczył w rozbrajaniu Niemców w Warszawie. Był kawalerzystą w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1939 r. brał udział w obronie Warszawy, a po ucieczce z niewoli niemieckiej wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, później Armii Krajowej. W trakcie powstania warszawskiego był zastępcą dowódcy plutonu. Za czyny bojowe otrzymał wiele odznaczeń, w tym Krzyż Virtuti Militari. Niedawno jedną z ulic przy nowej hali widowiskowo-sportowej Arena Szczecin nazwano jego imieniem. W naszym mieście dał się poznać jako pasjonat sportów motorowych: był wieloletnim prezesem Automobilklubu, Polskiego Związku Motorowego i Wojewódzkiego Zespołu Rzeczoznawców. To głównie dzięki niemu najlepsi motocrossowcy z całego świata przyjechali po raz pierwszy do Szczecina.

Przekupieni dolarami?

Motocrossowców przyciągano do naszego miasta tym, że już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, a więc w czasach komunizmu, wypłacano nagrody w… dolarach. Tak się to sportowcom spodobało, że przyjeżdżali rokrocznie przez 16 lat (1966-1981), a po dłuższej przerwie – jeszcze dwukrotnie (1994, 1995). Największą indywidualnością rozgrywanych u nas zawodów był Belg Joel Robert, który aż 5-krotnie stawał na najwyższym stopniu podium. Sportowcy polubili nasz specyficzny tor i z chęcią odwiedzali gród Gryfa, a duża w tym zasługa także wieloletniego działacza Józefa Serdyńskiego, który był nie tylko organizatorem, ale również sędzią, spikerem, a wcześniej budowniczym toru.

Rekord kibiców – 20 tysięcy

Na zawody przychodziły tłumy kibiców, w różnym wieku, od dzieciarni po emerytów. Średnia ilość sprzedanych biletów wynosiła 15 tysięcy, a rekord to 20 tysięcy. Było też dużo gapowiczów, szczególnie dzieci, które górą pokonywały ogrodzenie lub wchodziły przez dziury w płocie. Rozdawano również sporo bezpłatnych zaproszeń, więc na brak widzów nie można było narzekać.

Fucha radzieckich żołnierzy

Obiekt był świetnie położony, bo nie znajdował się na peryferiach jak w większości miast, ale praktycznie w centrum, więc kibice zjeżdżali się tłumnie na widowiskowe zawody, a motocrossowcom bardzo się to podobało. Mało kto wie, że finezyjne górki, które umożliwiały oddawanie widowiskowych skoków, usypywali i to także nocami, stacjonujący w Szczecinie radzieccy żołnierze. Robili tę fuchę za przysłowiowe kieszonkowe, dobre jedzenie i napitki.

Szczecińscy motocrossowcy

Mieliśmy w Szczecinie nie tylko obiekt, ale także świetnych motocrossowców, jak choćby Zbigniew Rutkowski, jego syn Marcin Rutkowski, Krzysztof Baryła i wielu innych. Często zwyciężali w zawodach lub przynajmniej byli na podium i to nie tylko w Polsce.

Dawnych wspomnień czar

Dziś nie ma już jednak pięknego toru i nie słychać ryku motocyklowych silników, bo teren ogrodzono, przeganiając trenujących na dziko, w większości młodych pasjonatów motocrossu.

Przed laty, gdy sprzedawano znaczną powierzchnię tego terenu, było zastrzeżenie, że część musi być przeznaczona pod cele sportowe. Cały teren byłego motocrossu w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego uchwalonego uchwałą Rady Miasta Szczecina z 1 grudnia 2003 roku przeznaczony jest na cele sportu i rekreacji o dostępie publicznym.

Aktualnie Gmina Miasto Szczecin jest właścicielem tylko niewielkiej części byłego motocrossu o powierzchni 13 871 metrów kwadratowych. Pozostała część stanowi własność spółki „Siemaszko”, która nabyła ten teren od jednej z warszawskich firm.

Planów na przyszłość nie ma…

– Na razie nie zostało jeszcze postanowione, co powstanie na terenach przy alei Wojska Polskiego – powiedział nam we wtorek Jacek Kaźmierczak, specjalista do spraw marketingu firmy „Siemaszko”. – Obecnie koncentrujemy się na inwestycji w Międzyzdrojach, a także w kilku innych szczecińskich lokalizacjach. Na teren byłego motocrossu przyjdzie czas później, a gdy zapadną o tym decyzje, „Kurier Szczeciński” zostanie o tym szybko poinformowany. Zajmujemy się generalnie budownictwem mieszkaniowym, ale nie wykluczam, że na części wspomnianego terenu, lub nawet na całości, powstaną obiekty rekreacyjno-sportowe. ©℗

(mij)

Komentarze

silveradam
hmmmmm,przypomnialy sie czasy,kiedy na mecz pogoni,na stadion wchodzilo sie z kims starszym nie koniecznie z rodziny,jako mlody chlopak ok.10-12lat,a jednym z tych co wchodzili przez dziure na Mistrzostwa Swiata w motocrosie,bylem ja,do dzisiaj pamietam specyficzny zapach spalin,szczegolnie po starcie maszyn,dzieki,
2017-11-04 20:06:46
awj
Dziekuję autorowi za przypomnienie tych wspaniałych, ale niestety odległych już wydarzeń. Pamietam tę atmosferę z autopsji. Na marginesie 5 listopada minie 36 lat, jak odszedł mój Ojciec.
2017-11-04 10:01:23
bert
Ileż to już rzeczy zniszczono w tym mieście. Tak staliśmy się peryferią. Inne miasta w Polsce biją Szczecin na głowę we wszystkich dziedzinach.Kiedyś to miasto miało wizjonerów, a teraz ... ?
2017-11-04 09:36:30
rtg
a gdzie się podziało masywne stalowe ogrodzenie od str. WojPol.?
2017-11-04 01:44:24
krótko i na temat
Nazwa firmy od której grunt nabył Siemaszko!
2017-11-03 22:52:02
Panie Redaktorze mało pan pamięta jednak.
Naważniejszymi motokrosowcami w tamtym okresie to byli:Orzepowski,Kurowski ,Wiatr a potem te osoby ,które Pan wspomina.Tak ,włanie było.Pozdrawiam.Szczecinianin.
2017-11-03 22:40:32
ABC
Napiszcie jak to się stało, że ten atrakcyjny teren (nie jedyny w Szczecinie) znalazł się w rękach "Warszawy"? Nabyli go byli agenci WSI?
2017-11-03 20:18:48
polandebiland
I tak ze wszystkim...
2017-11-03 20:04:41

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
1
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy