sobota, 24 lutego 2018.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Turysta w Rio ... (ROZMOWA)

Kolarstwo. Turysta w Rio ... (ROZMOWA)

Kolarstwo. Turysta w Rio ... (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-12-31 12:07
Ostatnia aktualizacja: 2016-12-31 12:07
Wywietleń: 113 193451

Rozmowa z  Kamilem Kuczyńskim - kolarzem Grupy Piasta Szczecin

Kamil Kuczyński był członkiem drużyny polskich sprinterów, która podczas mistrzostw Europy w kolarstwie torowym, rozgrywanych we Francji, wywalczyła złoty medal. Docenili to nasi Czytelnicy, a ich głosami K. Kuczyński zajął 4. miejsce w Plebiscycie Sportowym podsumowującym 2016 rok.

– Co uważa pan za największy sukces kończącego się roku?

– W kolarstwie torowym najbardziej prestiżowy jest sprint indywidualny, więc dużą satysfakcję dało mi zwycięstwo właśnie w tej konkurencji w zawodach Pucharu Świata w Glasgow. Planuję dalsze starty w sprincie indywidualnym i liczę na dobre wyniki. Ale moje motto jest takie, że sukces w drużynie przewyższa osiągnięcia indywidualne, bo aby go osiągnąć, w danym dniu i danej godzinie, wszyscy w zespole muszą wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Nie jest łatwo takie coś osiągnąć i dlatego złoty medal polskiej ekipy we Francji ma dla mnie największą wartość.

– Pojechał pan na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro, ale nie wystąpił w żadnej konkurencji. Czy ta brazylijska eskapada sprawiła panu radość, czy też więcej było negatywnych wrażeń?

– Moim głównym uczuciem była radość, że lecę do Rio na największą sportową imprezę świata 4-lecia! Plusem było też to, że wybieram się tam bez stresu, jaki zawsze towarzyszy startom, bo jestem jedynie zawodnikiem rezerwowym. Liczyła się otoczka wielkiej imprezy, a ja mogłem wszystko oglądać z bliska. To tyle plusów, bo prawda jest taka, że nie po to ciężko trenowałem przez 4 lata, by w Brazylii być jedynie turystą. Był więc niedosyt, potęgowany tym, iż czułem, że jestem w świetnej formie. Ciężko więc wyważyć, czy więcej było radości, czy żalu. Musiałem jednak uszanować decyzję trenera, bo taki jest sport. Teraz nie myślę już o tym i koncentruję się nad kolejnymi igrzyskami olimpijskimi, które odbędą się w Tokio w 2020 roku.

– Dlaczego nie było pana na szczecińskiej Gali Mistrzów Sportu na Zamku Książąt Pomorskich?

– Nie mogłem przyjechać do grodu Gryfa, gdyż byłem w Spale na zgrupowaniu kadry narodowej i przygotowywałem się do zawodów Pucharu Świata w Los Angeles i Cali oraz do mistrzostw świata, które odbędą się w kwietniu w Hongkongu, a dodam, że na tamtejszym, szczęśliwym dla mnie torze startowałem już w tym roku, zajmując drugie miejsce w drużynie i piąte indywidualnie. Trener reprezentacji nie byłby zadowolony, gdybym opuścił zgrupowanie i pojechał do Szczecina. Z konieczności więc nagrodę Plebiscytu Sportowego „Kuriera Szczecińskiego” odebrała moja ładniejsza połowa, czyli dziewczyna Grażyna Pokomeda. Gala jej się bardzo podobała, ale gdy wyszła po nagrodę i okazało się, że ma coś powiedzieć do mikrofonu, to w pierwszej chwili chciała uciec ze sceny. Marzymy, by na podobną imprezę za rok pójść już razem.

– Pamiętamy przeprowadzany wywiad z Grażyną Pokomedą, masażystką i fizjoterapeutką superligowych piłkarzy ręcznych Pogoni. Czy to ona jest pańską dziewczyną, czy to tylko zbieżność nazwisk?

– To właśnie ona, a poznaliśmy się na górnej kondygnacji Szczecińskiego Domu Sportu i Floating Areny przy okazji moich zabiegów spowodowanych kontuzją. Teraz opiekuje się mną cały czas i to jeszcze troskliwiej. Zajmuje się ona głównie fizjoterapią ortopedyczną i traumatologią sportową. Współpracowała z kadrą torowców przed igrzyskami olimpijskimi Londyn 2012, a zajmowała się też: triatlonistami, kolarzami, pływakami, koszykarzami, a także sportowymi amatorami.

– Kiedy spotkamy się w stolicy naszego województwa?

– Jestem teraz na Kaszubach w rodzinnym Luzinie, a do Szczecina wpadnę na sylwestra, który spędzę z przyjaciółmi na tak zwanej domówce, a może wybierzemy się też na Jasne Błonia. Natomiast już 2 stycznia wyjeżdżam do będącego bazą torowców Pruszkowa, na cały ciąg zgrupowań, które potrwają praktycznie do maja, więc do grodu Gryfa będę przyjeżdżał tylko sporadycznie.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ 

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
-3
na godz. 18:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy