środa, 13 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Czekają na wyrok

Czekają na wyrok

Czekają na wyrok
Data publikacji: 2016-11-04 17:06
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-10 00:00
Wywietleń: 194 167670

- Krzysiek P. bełkotał kiedyś po pijaku, że wpakował się w jakieś gówno. Że coś się wydarzyło - zeznał w piątek Waldemar W. - Pytałem go o co chodzi, ale nie chciał nic więcej mówić.

Zeznający w piątek mężczyzna był ostatnim świadkiem w procesie Radosława Warawki (oskarżony zgodził się na użycie nazwiska w pełnym brzmieniu), któremu prokurator zarzuca wymordowanie swojej rodziny: matki, ojczyma i przybranego brata. Państwo W. mieszkali przy ul. Uznamskiej w szczecińskim Dąbiu. Zostali zamordowani, jak to potem ocenili policjanci, w wyjątkowo okrutny sposób. O dokonanie tej zbrodni prokuratura oskarżyła mieszkającego na stałe w Irlandii syna zadźganej nożem kobiety. Zanim go jednak zatrzymano, mężczyzna jakiś czas przebywał w Holandii, skąd następnie wyjechał do Hiszpanii.

- Warawkę poznałem w Amsterdamie albo w Hadze, nie pamiętam - powiedział w piątek skuty kajdanami świadek. - Rozmawiałem z nim tylko jeden raz. Nie dłużej niż 15 minut.

- O czym? - zapytał sąd.

- O niczym. O prostytucji, tzn. o kobietach, które się za pieniądze puszczają. Oni, bo z Warawką był jeszcze Krzysztof P., chcieli jakieś prostytutki.

Z zeznania Waldemara W. wynika, że znał wcześniej Krzysztofa P. To z nim się umówił na spotkanie gdzieś w Holandii. P. jednak przyprowadził kolegę, Warawkę.

Przypomnijmy, że Krzysztof P. (i Wojciech B.) jest współoskarżonym w tym procesie. Prokurator zarzuca obu, P. i B., zacieranie śladów morderstwa. P. miał też ponoć pomóc Warawce w załatwieniu broni (której później jednak nie użyto). Osobą, z którą się w tym celu kontaktowano miał być właśnie Waldemar W. (przeciwko niemu toczy się w Sądzie Rejonowym postępowanie w sprawie pomocnictwa w zdobyciu broni).

- Jestem niewinny - zapewnił Waldemar W. - Zarzuty są efektem pomówień przestępców. Nie ma przeciwko mnie żadnych dowodów.

Świadek został przywieziony do sądu w Szczecinie z Gdańska (tam odpowiada w innej sprawie). Wskazany przez Krzysztofa P. jako osoba, która pomagała w załatwieniu pistoletu, zeznał w piątek przeciwko Krzysztofowi P.

- Jakiś czas po tym luźnym spotkaniu z Warawką, Krzysiek mówił mi po pijaku, że wpadł w jakieś gówno - pogrążał byłego kolegę. - Potem z kolei śmiał się, że coś się wydarzyło, ale już się tym nie przejmuje, ma to w dupie.

Waldemar W. twierdzi, że P. przyznał mu się, że zgonił wszystko (czyli, to co się wcześniej „wydarzyło") na „tego chłopa, z którym się wtedy widzieli", tzn. na Warawkę.

- Krzysiek się chwalił, że ma układy w policji. Że jest nietykalny - dodał. - Z tego co teraz widzę, to chyba tak jest rzeczywiście.

Do czego świadek nawiązał? Do dwóch spraw. Po pierwsze, do tego, że obaj pozostali oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy, nie zastosowano wobec nich żadnego środka zapobiegawczego. Po drugie, mają zarzut niezwiązany bezpośrednio z morderstwem, choć Radosław Warawko w swoich wyjaśnieniach powiedział wprost, że to oni w kwietniu 2011 r. weszli do domu jego rodziców (on miał tylko przytrzymać psa; twierdzi, że nie wchodził do środka).

- Po wyjściu powiedzieli mi, że sytuacja wymknęła się spod kontroli - wyjaśniał Warawko na jednej z rozpraw. - Później się śmiali, że zabili jakiegoś kibica (niepełnosprawny brat Warawki miał na szyi szalik Pogoni - przyp. lw).

Radosław Warawko nie przyznaje się do popełnienia potrójnego morderstwa. Przed zatrzymaniem miał ponoć problemy z narkotykami. Był też hazardzistą - stąd jego kłopoty finansowe. Zapewnia jednak, że zgodził się (szantażowany) tylko na udział w kradzieży. Na nic więcej!

Zeznający w piątek Waldemar W. był ostatnim świadkiem. Proces jest już więc zakończony. Na następnej rozprawie strony (prokurator, pokrzywdzeni, obrońcy i oskarżeni) wygłoszą swoje ostatnie mowy. Jaki będzie ich wynik? Trudno spekulować. Jeśli sąd nie uwierzy w linię obrony oskarżonego, Warawce grozi dożywocie.©℗

Leszek Wójcik

Fot. Ryszard BAŃKA/archiwum 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje