środa, 21 lutego 2018.
Strona główna > Sport > Zapasy. Między matą a boiskiem piłkarskim (ROZMOWA)

Zapasy. Między matą a boiskiem piłkarskim (ROZMOWA)

Zapasy. Między matą a boiskiem piłkarskim (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-04-14 08:44
Ostatnia aktualizacja: 2016-04-14 08:44
Wywietleń: 867 128071

Rozmowa z Katarzyną Mądrowską, brązową medalistką młodzieżowych mistrzostw Europy w zapasach

PODCZAS rozgrywanych w bułgarskim mieście Ruse młodzieżowych mistrzostw Europy do lat 23 w zapasach, brązowy medal w wadze do 60 kg wywalczyła reprezentantka stargardzkiego klubu Feniks Pesta - Katarzyna Mądrowska. Poprosiliśmy ją o krótką rozmowę.

- Jak wyglądała mistrzowska rywalizacja w Bułgarii?

- W mojej wadze, w której startowało 8 zawodniczek, poziom zawodów był bardzo wysoki. Początek nie był udany, bo zmierzyłam się z bardzo silną Ukrainką i przegrałam. Moja rywalka doszła jednak do finału, więc zgodnie z regulaminem, umożliwiło mi to walkę o brązowy medal. W tym pojedynku walczyłam z bardzo wymagającą rywalką, reprezentantką gospodarzy Dzhanan Filipovą Manolową, aktualną brązową medalistką mistrzostw świata seniorek, które odbyły się w 2015 roku w Las Vegas. Bój był niezwykle zacięty i wyrównany, a skończył się punktowym remisem 4:4, po którym właśnie mnie wskazano jako zwyciężczynię.

- Czy to największe osiągnięcie w dotychczasowej karierze?

- Z prestiżowego punktu widzenia raczej tak, bo to medal mistrzostw kontynentu w najstarszej jak dotąd kategorii wiekowej z moim udziałem i można by rzec, że prawie już dorosłej. Natomiast jeśli chodzi o moją subiektywną ocenę, to musiałabym się mocno zastanowić, bo na satysfakcję wpływają też stoczone walki, ich poziom i to, ile kosztowały wysiłku. W swym medalowym dorobku mam już brązowe medale mistrzostw świata i mistrzostw Europy kadetek, a ponadto wicemistrzostwo Europy juniorek. Do tego dochodzą jeszcze medale zdobyte na rozmaitych igrzyskach, w międzynarodowych turniejach oraz w rywalizacji krajowej.

- Jakie pozasportowe wrażenia przywiozła pani z Bułgarii?

- Mistrzostwa trwały od poniedziałku do niedzieli, ale na turystykę nie było zbyt dużo czasu, bo obowiązywał jak to zwykle bywa startowy reżim: trening, ważenie, lekarz i zawody. Ruse to bardzo ładne miasto na pograniczu z Rumunią, oddalone jedynie 70 kilometrów od Bukaresztu. Ma urokliwy rynek i bardzo żałuję, że nie było większych możliwości zwiedzania.

- Czy trudno się było zakwalifikować do kadry na mistrzostwa w Ruse?

- Były pewne problemy, bo z powodu kontuzji miałam półroczną przerwę w treningach, co martwiło mnie tym bardziej, że przecież w tym roku są igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro, czyli marzenie chyba każdego sportowca. Starałam się więc wywalczyć przepustkę na młodzieżowe mistrzostwa Europy, a były nią wygrane turnieje międzynarodowe w austriackim Wolfurcie Austria, a także w stolicy Bułgarii Sofii oraz w Pucharze Polski w Raciborzu. Medal zdobyty po długotrwałej kontuzji cieszy więc tym bardziej.

- Igrzyska w Brazylii rozpoczynają się już za niespełna 4 miesiące. Czy są szanse na start w tych prestiżowych zawodach?

- Marzyć można, ale też trzeba realnie oceniać szanse, a te są niewielkie. Awans do Rio można wywalczyć w trzech zawodach kwalifikacyjnych. Pierwsze w Serbii właśnie się zaczynają, a mnie tam nie wysłano. Drugie odbędą się za dwa tygodnie w Mongolii, ale też tam nie polecę, bo w tym samym czasie startować będę w młodzieżowych mistrzostwach Polski. Ostatnią szansą będzie turniej w Turcji na początku maja. Wszystko w rękach trenera kadry, by mnie tam wysłał, a jeśli tak się stanie, to o olimpijskiej kwalifikacji zadecyduje moja forma.

- Kto pomaga w odnoszeniu sukcesów?

- Chciałabym podziękować władzom mojego miasta, bo jestem stypendystką Prezydenta Stargardu. Wdzięczność należy się też sponsorowi strategicznemu naszego klubu, czyli firmie PESTA z prezesem Mirosławem Rybkowskim na czele. W środę urządzili mi miłą fetę! Dziękuję też wszystkim sparingpartnerom, a głównie Karolinie Krawczyk oraz zawodnikom Feniksa Pesta - Szymonowi Dębińskiemu, Michałowi Wolańskiemu i innym, klubowemu szkoleniowcowi Mariuszowi Kucharczykowi oraz trenerom kadry narodowej - Marcinowi Marcinkiewiczowi i Igorowi Lobasowi. 

- Dlaczego wybrała pani akurat zapasy?

- Sportową przygodę rozpoczynałam od innej dyscypliny, bo pływania, ale któregoś dnia czyścili basen, a ponieważ na treningi zapasów chodził mój brat, więc wybrałam się razem z nim i bardzo mi się tam spodobało. Pierwszy entuzjazm szybko został spotęgowany szybko odniesioną wygraną. Zaczęłam systematyczne, codzienne treningi i wkrótce przyszły sukcesy.

- Widzieliśmy też panią na I-ligowych boiskach piłkarskich...

- Grałam w I lidze w Błękitnych Stargard na normalnych zasadach, mając podpisaną kartę zawodniczą w PZPN. Zapasy były jednak u mnie zawsze na pierwszym miejscu, a futbol traktowałam jako sport uzupełniający. Często miałam dwa treningi dziennie, najpierw piłkarski, a później zapaśniczy, albo odwrotnie. Bardzo mi coś takiego służyło, tym bardziej, że szalenie lubię grać w piłkę. Niestety, gdy weszłam w wiek seniorski, wiązało się to też z większą ilością obozów i zgrupowań, a przede wszystkim zawodów, więc na futbol nie ma już praktycznie czasu.

- Czym zajmuje się pani jeszcze oprócz wyczynowego sportu?

- Jestem studentką, na drugim już semestrze, I roku Wydziału Kultury Fizycznej i Promocji Zdrowia Uniwersytetu Szczecińskiego.

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
-4
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy