wtorek, 24 października 2017.
Strona główna > Sport > Wakacje... dopiero po igrzyskach

Wakacje... dopiero po igrzyskach

Wakacje... dopiero po igrzyskach
Data publikacji: 2015-07-17 23:13
Wywietleń: 353 3234

O tym, jakimi byli uczniami i dokąd najchętniej wybraliby się na wakacje opowiadają gimnastycy sportowi, małżeństwo Marta Pihan-Kulesza i Roman Kulesza

- Kilka dni temu skończył się rok szkolny, uczniowie cieszą się z wolności. Mała Marta też czekała na wakacyjną przerwę?

- Czekałam na wakacje, ale potem szybko okazywało się, że brakuje mi... treningu. Miałam szczęście, że moi dziadkowie mieli domek na wsi, a ciocia mieszka w uroczym miasteczku - Debrznie i tam z innymi dzieciakami biegałam po sadach, lesie, więc też dużo się działo.

- Były powody do dumy ze świadectwa?

Marta Pihan-Kulesza: - Bardzo długo miałam czerwony pasek na świadectwie, dopiero w 2-3 klasie liceum wyniki się trochę pogorszyły, przede wszystkim ze względu na to, że musiałam większość czasu poświęcić na treningi. Moimi ulubionymi przedmiotami były matematyka i biologia, ja jestem ścisłym umysłem. Żałuję, że nie miałam za dużo czasu, aby przysiąść nad fizyką i chemią, nie wiadomo co by z tego wyszło (śmiech). Maturę zdawałam z biologii, i to rozszerzoną. Gorzej u mnie było niestety z historią.

Roman Kulesza: - Ja zbyt wielu piątek na świadectwie nie oglądałem, byłem raczej uczniem z gatunku tych niegrzecznych, uciekałem ze szkoły, żeby trenować. Czerwony pasek miałem tylko w tych pierwszych klasach podstawówki, ale później nie było już tak kolorowo. Odznaki wzorowy uczeń też nie dostałem, nie przypominam sobie (śmiech). Dla mnie istniał tylko jeden przedmiot i tylko jemu poświęcałem czas - wychowanie fizyczne.

- Gdzie najchętniej spędza się wolny, letni czas?

Marta Pihan-Kulesza: - Moim ukochanym miejscem jest polskie Wybrzeże. Tyle że latem nie zawsze udaje się nam z mężem gdzieś wyjechać. Nad Bałtyk przecież najlepiej wybrać się, gdy jest słoneczna pogoda, a u nas wtedy zaczynają się zgrupowania i ciężkie treningi, szykujemy się do mistrzostw świata.  W tym roku żadnych planów nawet na taki mini urlop nie mamy, ale w przyszły weekend wybieramy się do Trójmiasta odrabiać rodzinne zaległości, tam mieszkają bliscy męża. Może choć na chwilę uda się też wyskoczyć do Świnoujścia...

Roman Kulesza: - Chciałbym kiedyś spełnić marzenia żony i zabrać ją na Kubę. Jednak marzenia te nieprędko się spełnią, może dopiero po przyszłorocznych igrzyskach. Ja jeszcze przechodzę rehabilitację, ale wkrótce wracam do sali. Każdy dzień odpoczynku oddala nas od celu, jakim są igrzyska, więc o urlopie nie ma mowy!

Marta Pihan- Kulesza: - Urlopu nie będzie, a i z dietą nie możemy sobie pofolgować. Ot życie sportowca.

- Dziękuję za rozmowę. ©℗ (kol)

 

 

NZ: Na co dzień w sportowych ubraniach, na galach - eleganccy. Sportowe małżeństwo ze Szczecina Marta PIhan-Kulesza i Roman Kulesza.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Marsz różowej wstążki 2017
Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Poprzedni Następny

Nekrologi