wtorek, 19 września 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Historia pewnej ucieczki

Piłka nożna. Historia pewnej ucieczki

Piłka nożna. Historia pewnej ucieczki
Data publikacji: 2017-08-09 19:10
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-10 19:14
Wywietleń: 1468 287755

Kibice Pogoni i Lecha nie darzą się sympatią. Historia ich wzajemnej niechęci sięga prawdopodobnie początku lat 70. ubiegłego wieku. To wtedy doszło do dwóch spektakularnych transferów czołowych piłkarzy Pogoni Szczecin, które odbyły się niezgodnie z obowiązującymi przepisami i zasadami.

Przyczyną było odejście z Pogoni do Lecha Romana Jakóbczaka i Włodzimierza Wojciechowskiego. To byli piłkarze, którzy jako pierwsi spowodowali, że na ławkę rezerwowych powędrował najwybitniejszy napastnik w dziejach Pogoni Marian Kielec. Obaj w Pogoni trzymali się razem, pochodzili z Wielkopolski i ostatecznie nie dziwił fakt, że chcieli przenieść się w swoje rodzinne strony.

– Obaj pochodzili z tamtych stron i nie dziwiło mnie, że zapałali chęcią gry w Lechu, gdy ten po wielu latach miał awansować do pierwszej ligi – mówił po latach Stefan Żywotko, trener, za którego kadencji obaj piłkarze trafili do Pogoni.

Było lato roku 1971. Pół roku wcześniej z gry w Pogoni zrezygnował Marian Kielec. Pogoń zajęła jednak czwarte miejsce – najlepsze w historii, a apetyty kibiców wciąż rosły. Drużyna prowadzona przez Eugeniusza Ksola szykowała się do wyjazdu na zgrupowanie do Świnoujścia.

Na miejscu zbiórki zabrakło dwóch napastników: Wojciechowskiego i Jakóbczaka, którzy w tajemnicy postanowili zamienić Pogoń na Lecha Poznań. Mówi się, że to właśnie wtedy zaczęły się animozje Lecha z Pogonią Szczecin. Obaj uciekli z Pogoni, by zagrać w rodzinnej Wielkopolsce.

– Pogoń nas zresztą za to zdyskwalifikowała i musieliśmy poczekać, aż ta dyskwalifikacja minie – wspomina W. Wojciechowski. – Tak, chyba faktycznie od nas się zaczęło. Wcześniej między kibicami Lecha i Pogoni, między Poznaniem a Szczecinem nie było jakichś większych waśni. Ta sytuacja była jednak skomplikowana i głośna.

Przyczyna okazała się prozaiczna. Zarówno Jakóbczak, jak i Wojciechowski mieli obiecane mieszkania. Ten pierwszy czekał 1,5 roku, ten drugi rok. Opieszałość działaczy Pogoni wykorzystał Lech, który postarał się dla piłkarzy o wymarzona mieszkania.

Jakóbczak trzy lata później był członkiem reprezentacji, która na boiskach NRF okazała się rewelacją turnieju mistrzostw świata i zajęła trzecie miejsce. Jakóbczak był w drużynie piłkarzem rezerwowym, nie rozegrał w turnieju nawet minuty.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Niespodziewana ucieczka dwóch doświadczonych graczy spowodowała, że trener Ksol postawił na 18-letniego wówczas wychowanka Pogoni Leszka Wolskiego, który od tamtej pory z krótką przerwą grał dla Pogoni przez 16 lat. ©℗

(par)

Komentarze

W Szczecinie zawsze Legia i nie bylo takiego problemu jak z Lechem ..
..Legia byla najlepiej widziana ze wszystkich klubow ekastraklay.Dawno i to juz od czasu goli Kielca na Legii ta sympatia byla zawsze najwieksza.Czesto ludzie czekali na mecz Pogon-Legia i obawiali sie ze nie kupia biletu na czas takie byly kolejki do kas na dlugo przed meczem.Moze tez cos znaczylo ze K.Gorski byl tez przecierz trenerem Legii i mial swoich krewnych wlasnie w Szczecinie.W r. bodaj 1995 albo 1996 jak Legia wylosowala w drodze do owczesej CH-L: IFK Göteborg mialem ten zaszczyt powiedziec jak ich reprezentant zadzwonil z pytaniem POMOZESZ powiedziec TAK.- mieszkajac tutaj czyli w Szwecji.Ten sentyment zostal do dzis i jak zobaczylem baner kibicow Legii to zobaczyem rowniez najlepszych kibicow w historii polskiej pilki .Gratulacje i wielkie brawa.Autorzy powinni dostac najwyzsze polskie odznaczenia.
2017-08-10 19:00:03

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
KOD manifestował w rocznicę
Poprzedni Następny

Nekrologi