wtorek, 12 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Gol Lipskiego, ale Polska przegrała

Piłka nożna. Gol Lipskiego, ale Polska przegrała

Piłka nożna. Gol Lipskiego, ale Polska przegrała
Data publikacji: 2017-06-16 22:43
Ostatnia aktualizacja: 2017-06-16 22:51
Wywietleń: 1631 269236

Młodzieżowa reprezentacja Polski przegrała w inauguracyjnym spotkaniu mistrzostw Europy ze Słowacją 1:2 (1:1). Gola dla polskiej reprezentacji zdobył wychowanek Salosu Szczecin Patryk Lipski i to jedyna radosna wiadomość dla kibiców ze Szczecina.

Patryk Lipski na pewno nie zapomni swojego pierwszego występu na stadionie Pogoni. W marcu 2016 roku Ruch Chorzów po spotkaniu pełnym dramaturgii pokonał portowców 3:2, a dwa gole zdobył 22-letni wychowanek Salosu.

- Wygraliśmy 3:2, a ja strzeliłem dwa gole – wspomina P. Lipski. - Wiele razy wyobrażałem sobie, jak może wyglądać mój pierwszy mecz na tym stadionie, przed szczecińską publicznością. Nigdy jednak nie przypuszczałbym, że w meczu będzie tak wiele dramaturgii i zwrotów akcji.

Lipski nie mając jeszcze 18 lat trafił do Ruchu Chorzów, choć miał też propozycję z Pogoni.

- To było w przerwie zimowej sezonu 2011/12 – kontynuuje Lipski. - Pogoń też się o mnie pytała, ale Ruch wydawał się klubem, któremu zależy na tym bardziej. Dużą rolę odegrał trener Pietrzak. Ogromne znaczenie miał również fakt, że Ruch grał wtedy w ekstraklasie, a Pogoń w I lidze. Mogłem występować w drużynie Młodej Ekstraklasy, a w Pogoni tylko w rozgrywkach juniorskich. Grałbym zatem na tym samym szczeblu i w tej samej lidze, ale w innej drużynie. Oceniłem, że to nie będzie dla mnie postęp i zdecydowałem się na Chorzów.

Próba dorosłości

Wyjazd niepełnoletniego jeszcze młodzieńca do dalekiego Chorzowa na pewno był poważną próbą dorosłości. Patryk Lipski wspomina, że również rodzice mieli sporo wątpliwości.

- Na pewno nie byli do końca zadowoleni, że wyjeżdżam tak daleko, ale ostateczną decyzję podjąłem sam – stwierdza piłkarz. - Dylematów było sporo, byłem w połowie drugiej klasy liceum, musiałem zatem zmienić szkołę. Z domu przeprowadziłem się do wynajętego przez klub mieszkania, w którym mieszkało razem ze mną czterech młodych piłkarzy. Moje życie mocno się zmieniło, ale opłaciło się.

Patryk Lipski doskonale pamięta juniorskie rywalizacje Salosu z Chemikiem Police. To były dwa mocne juniorskie zespoły.

- Rywalizacja rzeczywiście była spora – wspomina piłkarz. - Pamiętam, że w rywalizacji juniorów młodszych w sezonie 2010/11 do końca konkurowaliśmy o wygranie rozgrywek z Chemikiem Police. Na koniec mieliśmy po tyle samo punktów i przegraliśmy ze względu na gorszy bilans bezpośrednich meczów. W ostatnim decydującym spotkaniu przegraliśmy aż 0:3 i ten mecz zadecydował, że Chemik wygrał z nami rywalizację.

Kłopoty w juniorach

Co ciekawe, młody piłkarz nie był wtedy postacią w drużynie absolutnie kluczową. O miejsce musiał walczyć i zdarzało się, że zasiadał nawet na ławce rezerwowych.

- Skład był na tyle mocny, że ja nawet się nie łapałem do jedenastki – kontynuuje Lipski. - Podobnie, jak Hubert Matynia, a później obaj spotkaliśmy się w reprezentacji młodzieżowej. We wspomnianym spotkaniu z Chemikiem wszedłem na boisko zaledwie na minutę. Miałem wtedy 17 lat i mocno odstawałem fizycznie od rówieśników. W naszej drużynie byli wtedy między innymi: Pogorzelczyk, Fijałkowski, Murawski, Rudol, czy Porzeziński. Wszyscy później trafili do Pogoni i rok później świętowali zdobycie brązowego medalu mistrzostw Polski juniorów. Był też Konrad Korczyński, który razem ze mną trafił do Ruchu.

W Salosie rzeczywiście znajdowała się plejada utalentoanych graczy, z których kilku zadebiutowało później w ekstraklasie.

- Spotykaliśmy się później na zgrupowaniach reprezentacji Polski i stanowiliśmy całkiem mocną grupę byłych piłkarzy Salosu – wspomina zawodnik. - Powołanie swego czasu otrzymał też Murawski, ale przeszkodziła mu kontuzja. Pozostawiłem w Szczecinie wielu kolegów, nie tylko tych, z którymi spotkałem się w Salosie. Zawsze miałem też dobre relacje z rok starszym Zwolińskim.

Lipski doskonale pamięta mecze Pogoni, w których kibicował drużynie, jako kibic.

- Po raz pierwszy trafiłem na mecz Pogoni chyba jak miałem 7 lat - wspomina. - To była wtedy era Sabri Bekdasa. Słabo to pamiętam. Jednym z moich pierwszych idoli był Bartosz Ława. Tak jak ja, to też był chłopak ze Szczecina i radził sobie w wielkiej drużynie stworzonej przez Sabri Bekdasa. Imponowało mi to. Nieco później podziwiałem Sergio Batatę. Jego uwielbiali wszyscy. Wtedy już na mecze chodziłem z kolegami z Salosu, potem byłem pod wrażeniem gry Olgierda Moskalewicza, Ediego Andradiny. Zawsze podziwiałem piłkarzy mocno związanych z klubem, mających istotny wpływ na grę całego zespołu.

Patryk Lipski obecnie jest wolnym piłkarzem bez klubu. Pod koniec minionego sezonu rozwiązał umowę z winy klubu z Ruchem Chorzów. Otrzymał ofertę z Lechii Gdańsk. Klub ten ponowił ofertę, chciał pozyskać piłkarza już w ubiegłym roku. Wojciech Parada

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje