środa, 23 sierpnia 2017.
Strona główna > Sport > Koszykówka. King wygrywa i pomaga

Koszykówka. King wygrywa i pomaga

Koszykówka. King wygrywa i pomaga
Data publikacji: 2016-12-18 19:30
Wywietleń: 99 186109

KING Szczecin - MKS Dąbrowa Górnicza 82:79 (20:15, 20:19, 15:20, 27:25)

KING: Kikowski 24, Brown 16, Dutkiewicz 11, Garbacz 8, Robinson 5, Łukasiak 5, Skibniewski 5, Nowakowski 3, Robbins 3, Sword 2

Przez większą część niedzielnego spotkania prowadzili szczecinianie, chociaż punktowo nie było ono zbyt wysokie. Natomiast od początku czwartej kwarty górą byli przyjezdni i dopiero w 38. minucie nasz zespół odzyskał prowadzenie.

W dramatycznej końcówce zrobiło się nerwowo, a oba zespoły nie mogły grać w pełnych składach, gdyż za pięć przewinień osobistych boisko musieli opuścić Robbins oraz dwaj goście (Johnson oraz Wilson). Groźba „spadnięcia" wisiała zaś nad Garbaczem i Parzeńskim, którzy uzbierali po cztery przewinienia.

Gdy na 29 sekund przed końcem spotkania, po faulu na Kikowskim, nasz najlepszy w niedzielę snajper dwukrotnie trafił z rzutów osobistych i King objął 9-punktowe prowadzenie (81:72), wydawało się, że losy pojedynku są już rozstrzygnięte, a tymczasem na dwie sekundy przed finiszem goście mogli doprowadzić do dogrywki, lecz na szczęście rzut za trzy punkty Szymańskiego z wyskoku okazał się niecelny...

- Cieszę się z wygranej i kontynuacji serii trzech zwycięstw - powiedział trener Kinga Marek Łukomski. - Nie możemy sobie jednak pozwalać na takie błędy, jakie miały miejsce w końcówkach zarówno pierwszej jak i drugiej połowy, kiedy to oddawaliśmy rywalom piłkę i nie trafialiśmy rzutów osobistych. Przez to pod koniec drugiej kwarty straciliśmy szansę, by odskoczyć od przeciwników na bezpieczną odległość, a w końcówce meczu mogło się skończyć nawet dogrywką. Na dwie sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry zadrżało mi serce, bo rzut na jaki zdecydował się Szymański, bez naszego obrońcy, zazwyczaj jest trafiany na dużym procencie. Dobrze, że ten wysoki zawodnik nie jest czołowym snajperem. Nie da się jednak ukryć, że mieliśmy szczyptę, czyli dwie sekundy szczęścia...

W szczecińskiej ekipie za skuteczność wypada pochwalić Kikowskiego, który zdobył 24 punkty. Ośmioma asystami popisał się Robinson, a Brown aż 10 razy skutecznie zbierał piłkę pod tablicami. W drużynie z Dąbrowy Górniczej szczególnie przyglądaliśmy się występowi Kowalenki, który wcześniej reprezentował zespół ze Szczecina, a teraz występując po drugiej stronie barykady zdobył 14 punktów.

• • •

Dochód z niedzielnego meczu przeznaczony zostanie na sfinansowanie operacji nóżek Victorii Komady. W Azoty Arenie wyjątkowo nie było biletów, a wejściówkę do hali widowiskowo-sportowej stanowił dobrowolny datek na rzecz chorej dziewczynki.

W trakcie spotkania odbył się świąteczny kiermasz, a w przerwie przeprowadzono licytację sportowych pamiątek, a uzyskany z tego dochód także zasili konto małej Victorii. ©℗ (mij)

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Mistrzostwa Europy w siatkówce coraz bliżej
Splash of Colors
Pożegnaliśmy żaglowce
Poprzedni Następny

Nekrologi

Zofia Biedka