poniedziałek, 19 lutego 2018.
Strona główna > Nauka > Zakochujemy się z prędkością 400 km/h

Zakochujemy się z prędkością 400 km/h

Zakochujemy się z prędkością 400 km/h
Data publikacji: 2016-02-14 00:16
Ostatnia aktualizacja: 2017-11-23 18:49
Wywietleń: 767 119012

Zakochujemy się z prędkością 400 km na godzinę – w takim tempie bodźce odbierane dzięki zmysłom docierają do mózgu i zaczyna się wydzielać hormon miłości – informuje endokrynolog i ginekolog doc. Paweł Madej ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

– Z punktu widzenia endokrynologii, neurofizjologii i seksuologii miłość to jest po prostu wydzielanie odpowiedniej grupy hormonów – burza hormonów zakłócająca nam widzenie świata – wyjaśnił doc. Madej. – Na etapie zauroczenia, kiedy spotykamy osobę, która najprawdopodobniej będzie nam odpowiadała, zmysły – węch, słuch, wzrok – powodują powstanie odpowiednich bodźców. Te bodźce rozprzestrzeniają się w mózgu z szybkością ponad 400 km na godzinę, dochodzą do odpowiednich części mózgu – do podwzgórza i w hipokampie zaczyna wydzielać się tzw. hormon miłości – fenyloetyloamina. Ten hormon wydzielany jest kilkanaście sekund po dotarciu tych bodźców do hipokampa. W konsekwencji dochodzi do reakcji biochemicznych, które określamy jako zakochanie.

Irracjonalne zachowania

Stan ten powoduje irracjonalne zachowanie w stosunku do osób, co do których wykazujemy zainteresowanie – chcemy z nimi cały czas być, jesteśmy bezkrytyczni w stosunku do ich ewentualnych wad, robimy z nimi rzeczy, których na co dzień nie robimy, np. idziemy na basen, choć wcale nie umiemy pływać, do opery, choć nienawidzimy opery, ale chcemy z nią lub z nim tam być.

– Konsekwencją wydzielania fenyloetyloaminy jest wydzielanie dodatkowych hormonów w mózgu, do których należy szczególnie dopamina, serotonina i neuroadrenalina. Konglomerat tych hormonów powoduje, że nasze ciało zaczyna się inaczej zachowywać. Jesteśmy aktywni, możemy dzień i noc pracować bez objawów zmęczenia. Ponadto - drżenie rąk, rozszerzenie źrenic, zaczerwienienie, potliwość – to wszystko są cechy zakochania – mówił specjalista.

Choroba, której nie można leczyć

Co ciekawe, zakochanie zostało zakwalifikowane jako choroba psychiczna przez WHO, ma nawet swój numer – F 63.9.

– Oczywiście nie należy jej leczyć farmakologicznie – zaznaczył z przymrużeniem oka doc. Madej. Jak dodał stan silnego zakochania nigdy jednak nie trwa wiecznie.

– Ma swój czas, ten czas jest indywidualny dla par, średnio wynosi 2-3 lata. Po tym okresie poziom dominujących hormonów, czyli fenyloetyloaminy i dopaminy, opada. Jeżeli do tego czasu ten związek nie wytworzył innych relacji pozytywnych, m.in. seksualnych, to najprawdopodobniej się rozpadnie – wyjaśnił specjalista.

Gdy związek trwa

Jeśli jednak związek trwa, to w organizmach tworzących go osób zaczynają być wydzielane zupełnie inne hormony - tzw. endorfiny. Należą do nich m.in. oksytocyna i wazopresyna. Oksytocyna jest hormonem płodności dla kobiet. U mężczyzny dominuje wazopresyna, która w łączności z testosteronem daje poczucie silnego związku, wzajemnej pozytywnej zależności.

– Jeżeli wytworzymy te pozytywne relacje i te hormony będą wydzielane, to związek prawdopodobnie przetrwa długie lata – zapewnił doc. Madej. (pap)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
-1
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy