wtorek, 24 października 2017.
Strona główna > Kraj > Czy Polska zapłaci?

Czy Polska zapłaci?

Czy Polska zapłaci?
Data publikacji: 2016-10-08 11:29
Ostatnia aktualizacja: 2016-10-09 14:59
Wywietleń: 757 158129

- Francuzi mogą domagać się zwrotu kosztów i utraconych zysków. Jeżeli będą chcieli dostać te pieniądze, to pewnie dopną swego - mówi Michał Likowski, ekspert ds. uzbrojenia i szef specjalistycznego magazynu "Raport". Nawet 900 mln zł może kosztować Skarb Państwa decyzja MR o zakończeniu negocjacji w sprawie zakupu śmigłowców Caracal. Francuski Airbus na razie milczy, a ewentualny pozew uprzedza MON zapowiadając, że to my będziemy chcieli odszkodowania.

Pewny swego jest też wicepremier Mateusz Morawiecki, który nie wierzy, by Polsce groziły jakiekolwiek kary za zerwanie negocjacji. Nie czekając na stanowisko producenta wiceminister obrony Bartosz Kownacki przekonywał w środę, że to Polska będzie zabiegać o rekompensatę od koncernu zbrojeniowego. - Mam wrażenie, że Airbus od początku negocjował w złej wierze i nie chciał zrealizować tego offsetu na warunkach, które wcześniej deklarował - tłumaczy wiceminister.

Z kolei Radosław Domagalski-Łabędzki, wiceminister rozwoju, który odpowiadał za negocjacje z ramienia resortu powiedział, że roczne negocjacje okazały się bezowocne. Wyjaśnił, że Airbus Helicopters usztywnił w ostatnim czasie swoje stanowisko, a jego propozycje nie mieściły się w polskim interesie ekonomicznym.

Tyle, że Francuzi mogą to widzieć zgoła inaczej. Jak? Tego jeszcze nie wiemy. Niestety nie udało nam się skontaktować w tej sprawie z Airbus Helicopters. Komórka odpowiedzialnego w Polsce za komunikacje tej firmy Dariusza Chomka pozostaje wyłączona. - Moim zdaniem nie należy się spodziewać ich szybkiego komentarza w tej sprawie. Niewiele też się od nich dowiemy na temat przyczyn niepowodzenia, bo to kwestie ściśle poufna - przekonuje Bartosz Głowacki ze "Skrzydlatej Polski".

Dla innego eksperta nie ma jednak wątpliwości, że Airbus ma spore możliwości dochodzenia swoich praw przed sądami arbitrażowymi. - Francuzi mogą domagać się zwrotu poniesionych kosztów. Nieoficjalnie mówi się, że może chodzić tu nawet o 200 mln zł - przekonuje Michał Likowski. I dodaje, że zwykle przy takich kontraktach można też wystąpić o zwrot utraconych zysków. Z reguły tą żądaną kwotą jest 5 proc. wartości umowy.

Jak łatwo obliczyć może to oznaczać pozew łącznie na kwotę niemal 900 mln złotych. Zdaniem szefa "Raportu” kluczowa dla sprawy będzie reakcja Airbusa. - Jeżeli będą chcieli dostać te pieniądze, to pewnie dopną swojego celu. Tak oceniają to prawnicy - dodaje.

Pytanie tylko, czy zdecydują się na walkę w sądzie. Dla Bartosza Głowackiego wcale nie jest to oczywiste. - Przy miliardach za kontrakty to są drobne. Rynek uzbrojenia jest specyficzny i czasami lepiej pewne sprawy przemilczeć, licząc na większe zyski w przyszłości - dodaje.

 Krzysztof Janoś (Money.pl)

Fot. Airbus

Komentarze

bolo
do @ ami, faktycznie to były TYLKO negocjacie i za "utracone zyski" mogą "wejść na drzewo". - te "dobre wujki" nie mogą odebrać kasy, którą zainwestowały w poprzedni rząd, rząd który ma taką moc "sugerowania" iż Francuzi odmówili Rosjanom i stracil parę "baniek" plus reputację. Jeśli ktoś nie jest durniem i nie posiada "demencji" to wykuma jaka była sytuacja "przyczynowo-czasowa": - za odstąpienie od umowy z "ruskami" we Francji był już na ulicach "ruch społeczny". - aby ratować "przyjaciół" (1939rok) rząd PO/PSL godzi się na "Karakale". - przeciwny jest PiS zasiadający w "komsji obrony" i znający szczegóły. - następuje cisza do wyborów prezydenckich. - PO daje "ciała" swym "gajowym" i wie że może także "przejechać ciężarną zakonnicę. - następuje pośpiech przy "Karakalach". - 25 października "kaczyści" biorą całą władzę "leżącą na bruku". - przez rok "kaczyści" starają się wyhandlować, aby "Karakale" nie mogły by być uziemione z powodu byle "francuskiej śrubki". - efekt; Holande się obraża, a Francja jest "zła, bardzo zła". P.S. - w "demokracji liberalnej (Tusk) to kupujący jest "królem". Ponadto; zabawek do zabijania ludzi jest dużo i można kupić w "każdym sklepie na rogu".
2016-10-09 14:55:33
ami
To dopiero negocjacje, a nie podpisana umowa, więc o jakichkolwiek karach nie może być mowy. Nie ma kontraktu, nie ma sprawy. Adieu.
2016-10-09 08:03:56
Ciekawe...?
Ciekawe na jakich warunkach... byli Polscy PO-stkomunisci dogadywali sie wowczas z Francuskimi Socjalistami i o ile "PO-wiekszyly sie" pewne prywatne Konta np. i w "Szwancarji"...??
2016-10-09 02:19:47
hehehe
Ja się nie dziwię wściekłości Francuzów! Przecież ten kontrakt miał im zrekompensować straty na Mistralach oraz miał być pewnie nagrodą za poparcie kandydatury herr Tuska na króla Europy! Pewnie też sporo posmarowali żeby Polacy kupili od nich ten latający złom! Do tych nieszczęść dochodzi też informacja że Indie rezygnują z zakupu francuskich samolotów typu Dessault Rafale - 36 sztuk za 20 mld $
2016-10-08 16:36:22
ns
dyplomatołki
2016-10-08 13:52:39
waldi
W sierpniu Kuwejt ogłosił, że kupuje od Francuzów 30 Caracali. Jeden helikopter będzie ich kosztować 33 mln euro. Polska za każdego z 50 zamówionych przez PO-PSL Caracali miała płacić 62 mln euro. Nowy rząd jasno wskazał Francuzom, że powodzenie realizacji umowy na zakup ultradrogich Caracali będzie zależało od dobrego porozumienia w sprawie offestu. Niestety, przez 9 miesięcy negocjacji nie udało się dojść do porozumienia. Teraz Paryż strzela focha i grozi "rewizją współpracy" z Warszawą. Niech spadają na drzewo! Przypomnijmy - w kwietniu 2015 r. zarządzany wówczas przez ministra Tomasza Siemoniaka MON poinformował, że z trwającego przetargu na dostawę dla polskiej armii wielozadaniowych śmigłowców zostały wykluczone dwie oferty (na trzy złożone). Wykluczono możliwość zakupu amerykańskich śmigłowców Black Hawk (produkowanych w Polsce przez zakłady PZL Mielec należące do grupy Sikorsky) oraz brytyjsko-włoskich AW149 (również produkowanych w Polsce przez zakłady PZL Świdnik należące do grupy AgustaWestland). Przesłanki formalne miała spełnić jedynie oferta francuskiego Airbus Helicopters, który produkuje śmigłowce Caracal. Problem w tym, że jeden zamówiony od Francuzów śmigłowiec miał kosztować 62 mln euro. Dla porównania - kilka miesięcy temu malutki Kuwejt kupił od Francji 30 nowych Caracali po 33 mln euro za sztukę. Między innymi z tego powodu wyłoniony po ubiegłorocznych wyborach nowy rząd Beaty Szydło przystąpił do renegocjacji warunków umowy z Francuzami. Chodziło o kwestie tzw. offsetu, czyli - w największym uproszczeniu - francuskie inwestycje w polską gospodarkę. Niestety, mimo trwających przez 9 miesięcy negocjacji nie udało się dojść do porozumienia. Teraz, niejako "za karę", strona francuska grozi "przejrzeniem współpracy wojskowej z Polską" oraz ograniczeniem inwestycji przez francuskie firmy. Jak dla mnie wygląda to żenująco słabo i pokazuje, że w rzeczywistości Francuzi podchodzili do nas, jak do państwa kolonialnego. Niech teraz spadają na drzewo!
2016-10-08 12:32:08

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Marsz różowej wstążki 2017
Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Poprzedni Następny

Nekrologi