piątek, 30 października 2020.
Strona główna > Serwis > Lato z Kurierem > Książka na wakacje. Kupiliśmy nogi, ręce, głowy...

Książka na wakacje. Kupiliśmy nogi, ręce, głowy...

Książka na wakacje. Kupiliśmy nogi, ręce, głowy...
Data publikacji: 2019-08-01 09:37
Ostatnia aktualizacja: 2020-06-29 12:01
Wywietleń: 666 406051
Twórca kultowego programu „997”, który przez lata elektryzował całą Polskę, Michał Fajbusiewicz, szczerze opowiada o sobie (o plusach i minusach sławy, o kulisach pracy dziennikarza, choćby w telewizji publicznej) w książce pt. „Fajbus. 997 przypadków z życia” autorstwa Magdy Omilanowicz i M. Fajbusiewicza.

Książka zawiera kilkadziesiąt fotografii i mnóstwo opowieści o pracy. Tu zdradźmy, iż Fajbus, zanim trafił do telewizji, był kelnerem, kaowcem, kierownikiem ośrodka wypoczynkowego. Do telewizji zatrudniali go z otwartymi ramionami, a potem wiele razy z hukiem wyrzucali…

Takich opowieści jest tu sporo. Ot, choćby taka – o momentach humorystycznych podczas kręcenia programów o morderstwach: „Przez kilka lat woziliśmy ze sobą na plan manekiny, z zaprzyjaźnionej firmy odzieżowej, które grały trupy. Potem kupiliśmy w wytwórni filmowej nogi, ręce, głowy. To były drogie rzeczy, więc jak kręciliśmy scenę wyrzucania zwłok do rzeki, to żal było tych rekwizytów, bo kosztowały kilka tysięcy złotych, dlatego grały tańsze manekiny, ubrane w peruki, sukienki itp. Kiedyś podczas przerwy w zdjęciach z operatorem Stasiem Ścieszko chodziliśmy po mieście i Stasiu zauważył sex shop: „Michał, zobaczymy, czy mają dmuchane lalki?”. „A po cholerę ci lalka?” „Te manekiny ciężkie jak diabli, zajmują pół auta, a nienapompowane lalki to mały pakunek, wygodniej nam będzie”. Wchodzimy. Za ladą siedzi znudzona pani, czyta gazetę. Klientów nie ma, bo wczesna pora, a przed południem mało kto interesuje się seksem. Nad regałem stoją trzy nadmuchane lalki. Wszystkie z otwartymi ustami. „Proszę pani, mam pytanie, czy nie ma pani takiej lalki, ale mniej zdziwionej?” – pyta Stasiu. „A co pan ma na myśli, mówiąc, że one są zdziwione?” „Ja chciałbym taką z mniej rozdziawionymi ustami”. „Pan sobie żarty robi?” „Nie, mnie potrzebna lalka z zamkniętymi ustami”. „Proszę pana, bo ja pójdę po kierownika. To po co pan do sex shopu przyszedł? Niech pan do sklepu z zabawkami pójdzie”. Staszek przestał żartować, wytłumaczył, że jesteśmy z telewizji i potrzebujemy lalki jako eksponatu do programu. Kupiliśmy jedną z nich za dwieście złotych i pojechaliśmy na plan. Akurat kręciliśmy pod Kielcami zabójstwo młodej dziewczyny, której zwłoki znaleziono w jeziorze. Policja ustaliła, że sprawców było dwóch. Piękny zachód słońca, duży pomost nad jeziorem, więc wymyśliłem, że aktorzy będą nieśli lalkę jakieś sto metrów, a na końcu podestu rozbujają ją i wrzucą do wody. Tłumaczyłem aktorom, że muszą udawać zmęczenie, sapać, bo lalka jest lekka, a ciało przecież swoje waży. Oni idą, taszczą tę lalkę ubraną w jakąś spódniczkę, rozbujali ją i jak zawiało, jak dmuchnęło, to lalka poleciała w górę, w stronę lasu. Wszyscy rzuciliśmy się, żeby ją łapać, nie ze względu na dwieście złotych, ale musieliśmy nagrać dubla, jak zwłoki wpadają do wody…”.

* * *

Dla naszych Czytelników mamy jeden egzemplarz książki. Aby wziąć udział w konkursie, należy wysłać SMS na numer 72601 z hasłem: kurier.ksiazka. Na SMS-y czekamy tylko dzisiaj (czwartek, 1 sierpnia br.). Książkę otrzyma osoba, która najszybciej przyśle SMS-a tuż po godz. 12. Koszt SMS-a – 2,46 zł z VAT.

(MON)

Fot. Kompania Mediowa

Komentarze

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
11
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Filmy

Finał Nagrody Gryfia 2020

Sonda

Czy boisz się zakażenia koronawirusem?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie