niedziela, 27 maja 2018.
Strona główna > Komentarze redakcyjne > Uchodźcy nie po raz pierwszy

Uchodźcy nie po raz pierwszy

Data publikacji: 2015-07-23 20:44

Już wiadomo, że Polska podobnie jak inne kraje UE da schronienie uchodźcom politycznym z południa. Zachodniopomorskie nie pierwszy raz otwiera wrota przed ludźmi, których z własnego kraju wygnała polityka i wojna.
Pamiętam dobrze, choć było to prawie 60 lat temu, gdy jako 10 latek przyjechałem do Polic i tam zetknąłem się z ludźmi, którzy różnili się od nas mową i ubiorem. Na osiedlu IV mieszkało wiele rodzin Greków i Macedończyków. Na osiedlowych piaskach bardzo sprawnie wyrastały niewielkie ogródki warzywne, a nawet pojawiały się kozy. Młodzi szybko znajdowali wspólny język. Nasi zagraniczni koledzy pytani, jak się w Polsce znaleźli, odpowiadali, że marszałek Rokossowski przywiózł ich na sztandarze. To brzmiało dla nas tajemniczo, bo nie wiedzieliśmy nic o przegranej wojnie domowej w Grecji, na skutek czego kilkanaście tysięcy komunistów i ich sympatyków znalazło się w Polsce. Na osiedlu IV mieszkały rodziny uchodźców, zaś na V osiedlu były duży dom dziecka, nazywany przez nas „greckim", bo dla nas Grecy i Macedończycy, byli jakby tym samy narodem.

Miałem wielu kolegów, starszych i młodszych, a niektórych później w latach studenckich spotykałem w Szczecinie, m.in. w klubie „Pinokio". Kostas był szefem zespołu, który wprowadzał nas w oryginalną muzykę południa i w klimaty z Greka Zorby. Potem Kostas Tzokas stał się wielki i wraz z Eleni rozpoczął ogromną karierę. Nieraz myślałem, gdzie podziali się Surlewski i Kaciamakis. Może też zrobili kariery? Z biegiem lat wielu wychowanych w Polsce uchodźców rozpierzchło się po Europie i świecie.

Nigdy nie przychodziło mi do głowy, że Polacy w jakiś sposób robili tamtym przybyszom łaskę. Staram się zrozumieć obawy wobec obecnej fali uchodźców z południa, ale przypominając sobie dawne czasy, nabieram przekonania, że nie trzeba się niepokoić. Bo choć warunki polityczne są zupełnie inne, to sprawa ma wymiar podobny, jest wyrazem ludzkiej solidarności wobec ogromu nieszczęścia. Wtedy byli komuniści i Rokossowski, ale to nie propaganda decydowała o wzajemnych stosunkach między Polakami i Grekami w Policach.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
14
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Różne odcienie filharmonii
Zwiedzanie z prezydentem
Opóźnienia na szczecińskim dworcu
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy
„Mirosław Kwiatkowski niniejszym przeprasza za bezprawne naruszenie dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury, których to naruszeń dopuścił się w treści sporządzonych przez siebie artykułów pod tytułem: – „Biuro nieruchomości w przepompowni”, „Pośredników ci u nas dostatek”, „Wypaczone notarialne umowy”, „Notariusze naginali przepisy”, „Czarna dziesiątka mijającego roku”, „Chwasty tygodnia”, „Pośrednicy drwią z Temidy” oraz „Wyrok na notariusza” opublikowanych w Kurierze Szczecińskim odpowiednio w dniach 23 stycznia 2015 r., 13 lutego 2015 r., 27 listopada 2015 r., 28 grudnia 2015 r., 31 grudnia 2015 r., 9 września 2016 r. oraz 11 października 2016 r., a także stronie internetowej gazety, w których to artykułach zawarto nieprawdziwe i niesprawdzone informacje na temat sposobu świadczenia usług przez Pana Przemysława Rafała Chmurę, w czasie gdy wykonywał on zawód notariusza, oraz o rzekomych nieprawidłowościach, których miał się dopuścić przy świadczeniu tych usług. Mirosław Kwiatkowski zobowiązuje się również do poszanowania dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury.”