czwartek, 05 grudnia 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Wymarzone szable hojnych chłopców

Wymarzone szable hojnych chłopców

Wywietleń: 955

W rok wyborczy wkraczamy wielkimi krokami. Partia rządząca uchwaliła w jeden dzień, że prąd w tym roku nie zdrożeje, choć zdrożeje. A już na pewno w następnym, kiedy po prostu zdrożeje, bo będzie musiał.

Wygląda to tak, jakby PiS włożył do szamba zegarową bombę, i czekał na przebieg wypadków. Chichocząc w kułak, w którym trzyma zapalnik. Jako że jeśli przegra jesienią, bombę odbezpieczyć będzie musiała PO.

* * *

Pojawiają się też nowe obietnice rządzących, a PO na to: przebijam, daję więcej! Licytacja, kto będzie dla wyborców milszy (hojniejszy) nabiera tempa. Źle to wszystko wróży. Już nie tyle na AD 2019, ile na kolejny. Kiedy przyjdzie się zmierzyć z omijanymi dziś problemami. Bo te trudne teraz do rozwiązania, staną się już nierozwiązywalne. Jeśli nie zrobi się społeczeństwu paru przykrości.

I będzie to problem dodatkowy, bez względu na to, kto wygra jesienią.

* * *

Może więc warto kibicować Partii Prezesa, pomyśli sobie niejeden niezdecydowany dotąd wyborca.

Bo jeśli wygra dzisiejsza opozycja, to stanie przed koniecznością spełnienia wszystkich obietnic. Cudzych i swoich własnych. Aż strach się bać. Zarówno tego, że je spełni. Jak i tego, że nie.

I nie wiadomo, czego bać się bardziej.

* * *

Słowa Prezesa: „Żeby PiS był dla Polaków marzeniem” – wypowiedziane przezeń marzycielsko – mogą się więc okazać prorocze.

Jako że łatwo się śmiać (Och, tak! marzę o PiS! żeby stracił władzę!), ale jeszcze łatwiej się tym śmiechem zatchnąć.

Bo kto będzie ten Zły, jeśli Prezes znajdzie się w opozycji?

Nietrudno się domyślić, że wówczas nazwie ją (czyli siebie) opozycją demokratyczną.

Wtajemniczeni mówią wszak, że Prezes to człowiek nie tylko mściwy i pamiętliwy, ale i dowcipny.

* * *

Paradoks jakże prawdopodobny:

Na ulice wyjdą ci, którzy przez poprzednie trzy lata nie wychodzili z domów, a oglądając w TVP tych, co wyszli, obrzucali ich pogardliwym spojrzeniem albo obelgami. Natomiast ci, którzy wychodzili i wznosili na ulicach hasła, zmienią tamtych w domowych fotelach przed telewizorem, i teraz to oni zaczną obrzucać tych, co wyszli.

Jest też inna możliwość. Na ulicę wyjdą jedni i drudzy. I zrobi się ciasno.

* * *

W grudniowym Teatrze TVP kolejna premiera: „Chłopcy” Grochowiaka – w wybornej obsadzie: Trela, Linde-Lubaszenko, Dymna, Andrzej Grabowski…

Kiedyś takie spektakle zapowiadane byłyby szeroko i z fanfarami, a po emisji omawiane na wiele głosów. Recenzje, komentarze, felietony na temat premiery pojawiłyby się masowo, a pisałyby o nich wszystkie liczne i liczące się tygodniki, a także dbałe o kulturę gazety ogólnopolskie oraz lokalne.

Dziś premierę skwitowało milczenie. Nie dlatego, że była taka sobie (niestety), ale dlatego, że była.

A dzisiejsze byłe jest w kulturze tak byłe, jakby było w ogóle niebyłe.

* * *

Nawet premierowe wystąpienia premiera mogą liczyć na komentarze wyłącznie przez dni parę. A przynajmniej dopóki premier nie da kolejnej premiery.

Zdarzają się też wicepremiery. Jarosława Gowina i Piotra Glińskiego. Choć są to z reguły farsy i spektakle komediowe. No, czasem tragikomedie.

Telewizyjnych „Chłopców” reżyserował brat wicepremiera Robert Gliński, dziwnym trafem najczęściej dziś chyba reżyserujący teatr w TVP.

– Oj, chłopcy, chłopcy! – jak wzdychała w tym spektaklu Hrabina.

* * *

Adam Andruszkiewicz, antyunijny ksenofob i skrajny narodowiec z Młodzieży Wszechpolskiej, został wiceministrem cyfryzacji. Pytany o swoje dawne wiecowe wystąpienia, w których gardłował przeciw UE, „obcym” i amerykańskim wojskom w Polsce, oznajmił, że nie mówił tego „jako poseł”.

Kto pamięta „Potop” i jego ekranizację, przypomni sobie scenę z Kmicicem, który jako Babinicz, obrońca Częstochowy, odprowadza za mury posła od Szwedów, zdrajcę – Kuklinowskiego, który proponuje mu przejście na stronę wroga. Na co Kmicic, upewniwszy się, czy może posłowi odpowiedzieć prywatnie, odpowiada – „prywatnemu, nie posłowi!” – kopiąc go w tyłek.

* * *

Koniec roku to czas podsumowań.

Zrobiłem sobie małe resume najbardziej groteskowych, acz ponurych wypowiedzi okołopolitycznych 2018.

Na najwyższym podium znalazło się zdanko senatora Grzegorza Biereckiego na temat byłego szefa KNF Wojciecha Kwaśniaka, pobitego przez bandytów związanych ze SKOK Wołomin: „Nie zawsze ten pobity jest dobry”.

Zwłaszcza jeśli ten, kto to mówi, sam pobił. Wszelkie rekordy cynizmu.

* * *

Nie bez szans w tej klasyfikacji był arcybiskup Stanisław Gądecki, który „Kler” Smarzowskiego porównał do filmu „Żyd Süss” – słynnej propagandowej produkcji Goebelsa i III Rzeszy, będącej wstępem do eksterminacji Żydów.

Na taki temat naprawdę trudno żartować, ale warto się wspomóc logiką.

W związku z nią właśnie pytanie numer jeden. Wstępem do czego ma być według arcybiskupa „Kler”?

I pytanie numer dwa. Propaganda – jak wiadomo – jest rzeczą państwa. A jeśli tak, to do jakiego państwa porównuje arcybiskup dzisiejszą Polskę?

* * *

W powodzi wydarzeń grudnia przemknęła informacja, że marszałek sejmu Marek Kuchciński zakupił dla sejmowej straży piętnaście szabel. Po około 5 tysięcy złotych sztuka, w sumie więc Marszałek wydał na swoje (bo marszałkowskie) szable 70 tysięcy polskich (bo naszych) złotych.

Mógł kupić tańsze, ale wybrał paradne najwyższej jakości. Można ich używać nie tylko do ozdoby (Marszałka), ale i jako broni siecznej (co nie uciecze, to się usiecze). Co ciekawe, w użyciu będą tylko dwie, natomiast pozostała szczęśliwa trzynastka czekać będzie pewnie, aż te dwie się wyszczerbią (na przykład na pośle Szczerbie).

Jest także wiadomość jeszcze lepsza. W planach marszałka są już przeznaczone dla straży kordziki. Czyli sztyleciki u pasa.

Sursum corda? Sursum kordzik!

* * *

Marian Dworczyk (wiceminister MON) podczas rozmowy w TVN 24, odnosząc się do jakiejś zaszłości: „Ale rok temu nie mieliśmy jeszcze takiej władzy… Przepraszam: wiedzy”.

Ee, za co tu przepraszać. Przecież wiadomo, że wiedza to władza. A zwłaszcza odwrotnie.

ADL

Komentarze

P-B
Narzekać na brak dyskusji o kulturze , a wszystkie swoje felietony poświęcać "okołopolitycznym wypowiedziom" polityków? Trochę to dziwi.
2019-01-10 08:42:57
daro
PiS zapomniał już o wszystkim czym nas czarował przed wyborami. Usadowili się wygodnie na swoich stanowiskach, usadowili swoje rodziny i okradają Polaków w najlepsze.
2019-01-10 07:44:58
Propaganda jest rzeczą dziś powszechną
i nie przynależną wyłącznie państwu - tak byłoby gdy to państwo posiadało monopol medialny ale dziś... dziś gdy mamy tak "przyjazne" nam media polskojęzyczne reprezentujące interesy swoich zagranicznych właścicieli to nie tylko nie można mówić monopolu państwa ale wręcz o deficycie "propagandy" państwowej. Nie rozumiem określeń "typu antyunijny ksenofob" i "skrajny narodowiec" - autor użył ich by przekazać jakaś głębszą myśl czy po prostu rozładować frustracje bo tak wypada na "salonie" ? Zawsze jestem pod wrażeniem tego rewolucyjnego żaru walki z Polską i polskością... zastanawiam się czy to kwestia kompleksów "zaścianka" czy po prostu konformizm tzw "mądrości etapu"...
2019-01-09 17:54:16
Quistorp
Gratulują . W. Sz. Panu Redaktorowi, autorowi tego błyskotliwego felietonu. Ja jednak, gustuję , nie w objawch rzeczywistości, a w przyczynach.I tym się jednak nie podzielę. Musiałbym wielu wpędzić do grobu.
2019-01-09 15:16:47

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu