czwartek, 21 czerwca 2018.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Wiatraki dumnych kołdunów

Wiatraki dumnych kołdunów

Wywietleń: 445

Onet donosi: „Niespodziewany sukces Polski w Unii Europejskiej”. Zaintrygowany tytułem zaglądam do tekstu. A tam podtytuł, skromniejszy trochę: „Polska prymusem w przetwarzaniu śmieci”.

Patrząc na niektórych naszych polityków, no cóż…

***

Zdumiewające awanse – znikąd do polityki, z polityki na intratne stanowiska, z intratnych stanowisk na ciepłe posadki – w połączeniu z brutalnym prostackim językiem to widomy efekt owego „przetwarzania”.

Nie jestem skądinąd pewien, czy nasz kraj rzeczywiście jest tu aż takim prymusem. Bo tendencja zda się być światowa. Chyba że chodzi o słynną maksymę: Primus inter pares.

***

À propos łaciny i tradycji. Wciąż lubimy się popisywać sentencjami sprzed lat. Choć coraz częściej daje to zaskakujące efekty.

Były dyrektor Biura Kryminalnego KG Policji Marek Dyjasz rzekł w telewizji (o czym rzekł, mniejsza), że była to „Purysowa (!) walka z wiatrakami”.

Purys? Hmm. To chyba syn hurysy i Hakatomby.

***

Można by rzec w rewanżu, że darowanemu koniowi z rzędem nie zagląda się na pochyłe drzewo, na które i Salomon nie naleje, ale jakoś skrzydła opadają. Wiatraka oczywiście.

A Pyrrus, król Epiru i jeden z najwybitniejszych wodzów swej epoki (III wiek p.n. e.) – bo to o niego chyba Dyjaszowi chodziło – znany z tego, że za zwycięstwa płacił wielkimi stratami we własnych szeregach (po bitwie pod Ausculum rzekł: „Jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni”), słysząc takie teksty, jak ów wygłoszony w TVN przez byłego dyrektora Komendy Głównej, wbiłby pewnie sobie kopię Don Kichota w brzuch, po czym odjechał na Sancho Pansie, żywo rozprawiając z koniem Rosynantem o upadku kultury w szeregach policji.

***

Politycy PSL, Nowoczesnej i PO opuścili studio TVP Info podczas programu „Woronicza 17”. Na znak protestu przeciw prowadzeniu tegoż przez Michała Rachonia.

Były koszykarz (silny skrzydłowy, środkowy), mający w dorobku dziesięć meczów w drugiej lidze, dziennikarz m.in. „Gazety Polskiej” i TV Republika, ale z zamiłowania głównie polityk (że jest „politykiem polskim” Wikipedia informuje w pierwszej kolejności) nie podoba się opozycji. Zarzuca się mu łamanie zasad dziennikarskiej bezstronności oraz agresywny sposób zadawania pytań (wyłącznie opozycji zresztą).

Ale opozycja nie powinna się dziwić. Silny skrzydłowy, a zwłaszcza środkowy, to na parkiecie pozycje dominujące. A kto pamięta PRL, ten na pewno zapamiętał też frazę z różnych koncertów i festiwali TVP, kiedy to grała orkiestra „pod dyrekcją Rachonia”. Fakt, wtedy dyrygentem był Stefan, nie Michał Rachoń, ale może coś jest na rzeczy, że z tym nazwiskiem łączy się pociąg do batuty. Gorzej, gdy zmienia się on w ciąg do buty i bata.

***

Żona prezydenta Poznania, Joanna Jaśkowiak, stanęła przed sądem i skazana została na tysiąc złotych grzywny za to, iż solidaryzując się ze Strajkiem Kobiet rzekła publicznie, że – tak jak one – czuje się „wkur….”.

Sędzia Maria Zaidlewicz oraz biegły językoznawca dr Jerzy Liberek liberalni się nie okazali, uznając „wkur…” za oczywisty wulgaryzm.

Hmm, co prawda, to prawda. Ciekawe tylko, że w innej sprawie przed sądem nie nazwał dr Liberek wulgaryzmem podobnego słowa w ustach dr Krystyny Pawłowicz, użytego przez ową złotoustą posłankę wobec uczestniczek Marszu Kobiet.

***

Musi też budzić śmiech taki wyrok w mieście, na którego stadionie lecą z trybun nie tylko race, ale i wszelkie możliwe wulgaryzmy, wywrzaskiwane przez tysiące. I emitowane przez telewizję na kraj, jakby to były pieśni zespołu Mazowsze albo religijne przeboje na antenie Radia Maryja.

No, ale polskie stadiony są od jakiegoś czasu patriotyczne, więc prawe. I sprawiedliwe.

***

Antoni Szpak, satyryk, kiedyś kabareciarz, podpadł prokuraturze jako felietonista tygodnika „Agora”. W którym napisał, że Polska to „durny, kołtuński kraj”. Za „znieważenie Narodu polskiego” grozi mu kara do trzech lat więzienia.

Może by się spróbował bronić, że wszystko pokręciła korekta, bo miało być „dumny, kołduński kraj” (a chodziło o to, że lubimy kołduny po litewsku, co pozwala nam pamiętać, że Wilno było nasze)?

Ale mówiąc serio, tego jeszcze nie było. Żeby z takiego paragrafu stawiać przed sądem – i to felietonistę (!) – za słowa. Ludzie! o kołtuństwie Polaków pisała już Zapolska! No tak, tyle że pod zaborami. I zaborca na pewno się cieszył, że Zapolska (uwaga: Za polska, czyli poza Polską będąca) obraża Naród.

***

Komuniści, podobno też byli naszym zaborcą, tyle że u nich, na odwrót, potępiało się tych, co o Polsce (Ludowej) mówili źle. I jakoś to bliskie naszym dzisiejszym purystom narodowym. Tak więc powtórzmy, co mówiono wtedy o takich: „Zły to ptak, co własne gniazdo kala!”. No a szpak to ptak, nieprawdaż?

***

W wydanych niedawno dziennikach Andrzeja Łapickiego, znakomitego aktora, reżysera, a i polityka, znalazłem właśnie frazę o „głupim kraju”, który z okazji jakiejś durnej majówki robi sobie całotygodniowe wolne.

Wnioskuję uprzejmie: wyciągnąć „Łapę” z grobu, zerwać mu epolety i zdegradować na statystę.

***

Poseł Stanisław Piotrowicz, tzw. twarz reformy sądownictwa, oświadczył na spotkaniu z ludnością, że niektóre pytania zadawane przez dziennikarzy – same pytania – nawet bez odpowiedzi – godzą w dobre imię Polski. Zwolenników powiedzenia „Kto pyta, nie błądzi” wyprowadzam więc niniejszym z błędu. Dziś powiedzonko owo brzmieć winno: Kto pyta, sam sobie napyta.

***

Sejm RP nie uczestniczył po raz pierwszy w historii wolnej Polski w tzw. Nocy Muzeów. Bardzo to dziwne i nielogiczne. Przecież Sejm stał się ostatnio muzeum właśnie i jedynie. Muzeum Demokracji. Bardzo minionej. Z wykopaliskiem w postaci marszałka i mumiami posłów w roli eksponatów.

ADL

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu