niedziela, 18 listopada 2018.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Węże w gaciach

Węże w gaciach

Wywietleń: 1550

MINISTER kultury i wicepremier w jednym - Piotr Gliński do dziennikarza PAP po zorganizowanej w Nowym Jorku  po konferencji „Poland Under the Lens": „Musimy wzmocnić walkę o wizerunek Polski", choć „bardzo wiele rzeczy już zrobiliśmy". Wojenna nomenklatura (walka, bitwa, strategia, itd.) to dość typowy język propagandy znany z lat zdawałoby się mocno minionych. Kto pamięta słowa Stalina, że po zwycięstwie rewolucji walka klas nie ustaje, ale nasila się, ten odnajdzie w myśli ministra Glińskiego nowe, zdrowe ziarno wyrastające na tamtej - już się zdawało, że jałowej - glebie.

***

Walczący o „wizerunek Polski" ksiądz Międlar, propagator ONR w Białymstoku, znalazł zrozumienie dla takiego wzmocnienia (swoje) walki w miejscowej prokuraturze. Która oczyściła go z zarzutów propagowania  rasizmu i antysemityzmu. Uznając, że w swoim kazaniu o „żydowskim tchórzostwie" i konieczności oczyszczenia zeń Polski „odwoływał się do treści historycznych i biblijnych oraz podawał przykłady złych zachowań społeczności żydowskiej czasów niewoli egipskiej".

Szkoda, że ks. Międlar i prokurator Marek Czeszkiewicz, szef prokuratury w Białymstoku, który tę opinię sformułował, nie odwołali się dodatkowo do innych, bliższych nam treści historycznych. Przecież Adolf H. też miał Żydom do zarzucenia to i owo, byłoby się na kogo i na co powołać.

***

Mimo łaskawości prokuratury ks. Międlar odszedł ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy, i zrzucił ponoć szaty duchowne, tak że teraz będzie już jako świecki misjonarz - zacytuję jego słowa - „wymiatał brudy Kościoła". Zalecana byłaby ostrożność w śledzeniu szczegółów jego misji, bo od tego wymiatania może się zebrać na wymioty.

***

Na oddalenie śledztwa, a zwłaszcza użyte w tym celu argumenty, oburzyło się wielu (choć trzeba również przyznać, że „w obronie ks. Międlara"  - skądinąd trochę trudno zrozumieć: obronie przed czym? - też było dużo głosów). I oskarżyło prokuraturę o różne uchybienia i nadużycia oraz o działania na rozkaz PiS.

Abstrahujmy jednak na chwilę od faktu, że Czeszkiewcz to akurat prokurator zasiadający z namaszczenia Prawa i Sprawiedliwości w Trybunale Stanu. Abstrahujmy, bo przecież prokurator to wciąż jest przede wszystkim prokurator. A po takich opiniach jak ta białostocka trudno się dziwić nieufności społeczeństwa wobec egzekwujących prawo w naszym kraju. Co z kolei uderza w całą władzę sądowniczą i odbiera jej autorytet, tak poważny w jej sporze z politykami.

Można więc odnieść wrażenie, że prokurator z Białegostoku ośmieszając siebie i swoje stanowisko - paradoksalnie - zrobił sobie i politykom u władzy przysługę.

***

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzej Rzepliński, w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej" dał się niestety wciągnąć w pytanie, jak nazywano go w młodości. I choć trochę się krygował, odpowiedział , że nazywano go „Orzeł".

Być może dałoby się jakoś wybrnąć z sytuacji, odnosząc ową ksywkę do cytatu z „Wesela" Wyspiańskiego: „Ptak ptakowi nie jednaki, człek człekowi nie dorówna, dusa dusy zajrzy w oczy, nie polezie orzeł w gówna".

***

Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki, komentując fakt, że była dyspozycja wewnątrz PiS by nie odrzucać w Sejmie - przed czytaniem - obywatelskiego projektu liberalizacji prawa  do aborcji: „Powiedziałem, że mogę nawet zapłacić karę klubową, a nigdy w życiu się na to nie zgodzę". Jaki odważny! Jaki szczodry!

Warto tu zauważyć, że patron ministra - tak zupełnie przy okazji będący też patronem Irlandii - zasłynął w swoim czasie wieloma cudami. Ożywiał zmarłych, przywracał wzrok ślepcom i uwolnił swój kraj od plagi węży.

Jaki też się nie ślizga, a coraz częściej wstaje z kolan. Zwłaszcza w swoim rodzinnym Opolu. Jak nam już wszystko ożywi i przywróci (np. karę śmierci za zdradę Ojczyzny albo chłosty za cudzołóstwo) będzie można powiedzieć: Jaki Patryk, taki święty.

***

Joachim Brudziński, wiceprezes PiS, rozwijając twórczo myśl Prezesa o „brudnych sieciach" w partii, skrytykował podszywających się pod jej idee: „dziś wielu poubierało gacie z napisem PiS" i wykorzystując to do własnych celów.

Myśl ciekawa, ale kłopotliwa.

Po pierwsze: napisów na gaciach raczej się nie widuje. A jeśli się widuje, to już na starcie można mieć o noszącym gacie zdanie, które wartość tego napisu stanowczo osłabiają, a nawet rodzą wrażenie, że jest złośliwy. Gacie z napisem PiS byłyby więc raczej naPiSem, który partię ośmiesza, a nie chwali.

Po drugie: gaci nie można ubrać. Ubrać można dziecko, albo choinkę. Gacie można natomiast włożyć. Albo zdjąć. Jak gumka pije. I do tego pewnie pije Joachim Brudziński.

***

Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki, komentując reformę studiów wyższych, która ma wzmocnić uczelnie mocne (państwowe), a osłabić słabe (prywatne) zadał pytanie retoryczne: „Jak jest korzyść [z takich prywatnych i słabych] - przykładem - dla Chełmu", że je ma?

Dla Chełmu (chyba powinienem napisać: dla hełmu) pewnie nie ma z tego żadnej korzyści. Ale kto chodzi w hełmie (bo nie w Chełmie) ten wie, że dobrze mieć czasem zakuty łeb.

Swoją drogą, drugi to już inteligentny minister, który ma kłopoty z odmianą nazw miejscowych. Minister Rostocki, też wicepremier, mówił w swoim czasie o „Bydgoszczu". Minister Gowin zamiast Chełma użył „Chełmu". Dla przykładu. A że przykład zawsze idzie z góry, w tym przypadku powinien raczej nie iść.

***

Tytuł w „Przeglądzie Sportowym": „Caryca na Prezesa". Po zapoznaniu się z tekstem pod owym tytułem, dowiedziałem się, że chodzi o to, iż Jelena Isinbajewa, lekkoatletka rosyjska, znana jako „Caryca tyczki", zamierza kandydować do władz IAAF (czyli światowej lekkoatletyki).

Pomysł dobry. Na tytuł. Do artykułu na nieco inny temat: „Prezes na Cara".

Artur Daniel Liskowacki

Komentarze

Jakób
> Białystok, jak sama nazwa wskazuje, ma być miastem dla białych ludzi, a ONR to taka "White Power". Dbają o to nie tylko onr-owcy, ale i tamtejsi księża i prokuratorzy. > Pan Joachim Brudziński potwierdza regułę, że minister czy "wybitny" działacz nie musi używać poprawnej polszczyzny. Natomiast z samym napisem PiS na gaciach zastępca Prezesa Państwa trafił w sedno. Wystarczy sobie przypomnieć, że w Brukseli jest pomnik MANNEKEN PIS (siusiającego chłopca) i JEANNEKE PIS (siusiającej dziewczynki). W języku niderlandzkim zatem "PIS" oznacza czynność ściśle związaną z tą częścią ciała, na którą zakłada się (nie ubiera) gacie. > Pana Gowina nie ma się co czepiać - przecież on jest ministrem od szkół wyższych, a nie ministrem oświaty, któremu podlegają szkoły podstawowe i średnie. I w tych to szkołach ludzie powinni nabywać znajomość języka polskiego. Chociaż, jak widać, nie jest to konieczne, bo można być, będąc w jednej partii, ministrem sprawiedliwości, a po przejściu do innej partii - zostać ministrem nauki itp. Nic się nie zmieniło od czasów "komuny" - "mój mąż jest z zawodu ministrem".
2016-10-07 11:20:54
antysemita z ONR
Działacz ONR Jan Mosdorf zaczął wspierać Żydów z chwilą, gdy stanęli oni w obliczu biologicznej zagłady. Z tego powodu w lipcu 1940 został aresztowany przez Gestapo i wysłany do obozu Auschwitz-Birkenau.
2016-10-07 11:03:06
Romek
@Roger Nie zauważyłem, by w tym tekście autor wychwalał kogokolwiek. Może mam coś z oczami.
2016-10-07 08:43:47
iksmen
generalnie - wąż z nosa
2016-10-07 08:05:13
roger
co za mierne teksty. tylko wychwalanie kodziarzy i po. zenada
2016-10-06 21:57:02

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu