czwartek, 26 listopada 2020r.

Pytania do kota

Ogłosiłem w domu referendum. Dotyczyło wolności. Głównie kociej. Bo kotka, imieniem T. (dokładnych danych osobowych nie ujawniam, zgodnie z prawem do prywatności) to jedna trzecia - czyli ważna część - naszej społeczności domowej, i postanowiłem się liczyć z jej obywatelskim głosem.
Pytania były trzy.
Pierwsze: „Czy swoje potrzeby fizjologiczne powinien kot załatwiać tak jak bywało dotąd, w miejscu do tego przeznaczonym, czyli kuwecie, czy - zważywszy na podeszły wiek kota - jesteś za innymi rozwiązaniami tej kwestii?”. Drugie: „Czy kocie żarcie, dostępne w naszym domu, powinno być wysokiej jakości karmą dla kotów czy można by czasem poprzestać na kocim żywieniu tradycyjnym (mleko, parówki, ryba, resztki z obiadu)?”. Trzecie: „Czy w sytuacji, gdy dochodzi do nierozstrzygalnych sporów pomiędzy panem a kotem, należy przyjąć stałą zasadę, że rację ma zawsze kot?” .
***
Muszę przyznać, że na wysoką frekwencję nie liczyłem. Szczególnie, że moja kotka w ciągu dnia na ogół śpi. Natomiast w nocy śpi również. Poza tym - jak wiadomo - kot to zwierze niezbyt uspołecznione.
Mimo to byłem zawiedziony. Bo frekwencja okazała się jeszcze niższa niż przewidywałem. Kotka T. nie wzięła w referendum udziału manifestacyjnie, choć to przecież w jej interesie było. Z tym się jednak liczyłem. Ci, dla których organizuje się referenda, wypinają się na nie najbardziej. Ale i moja żona uznała referendum za głupie. I też nie wzięła w nim udziału.
Tak że choć sam obywatelski obowiązek wypełniłem (odpowiadając: raz TAK, dwa razy NIE), musiałem uznać referendum za nieważne.
***
Na życie domowe nie wpłynęło to jednak w żaden sposób. Kotce T. w dalszym ciągu zdarza się zrobić kupę poza kuwetą; poza tym nie życzy sobie innego jedzenia niż kocia karma (rzecz jasna, najdroższa), za to w kwestiach spornych nie ma ze mną wiele do gadania.
***
PiS skarży na PO, że wydało na referendum 100 milionów złotych, co jest marnotrawstwem społecznych pieniędzy. Ale te złotówki nie całkiem poszły w błoto. Bo przy jego okazji sporo się dowiedzieliśmy. O sobie też.

Natomiast na riposty, że referendum planowane przez prezydenta Dudę też by poszły spore kwoty, PiS rzecze, że być może, ale to przecież Komorowski zaczął.
Przy awanturach w piaskownicy taki argument także jest uważany za kluczowy.
***
Skądinąd zgoda, 100 milionów to sporo. Za 100 baniek można by prezesowi Kaczyńskiemu fundować państwową ochronę przez całe sto lat (bo idzie na nią milion rocznie). No a wiek takiej ochrony to przecież coś! Bo będą pewnie prześladować i po śmierci. Choć Forum Europejskie chyba nie.
***
Swoją drogą, prezes Kaczyński osiągnął mistrzostwo w jednej, ale jakże ważnej kategorii politycznej: bycia, a zarazem niebycia. Skutecznego!
Nie ma na świecie polityka tej rangi w swoim kraju, który by za rzecz oczywistą uważał, że sam na żadne pytania nie odpowiada (a jeśli już, to tylko tym, którym chce i kiedy chce), daje głos wyłącznie przez swoich rzeczników, w publicznych debatach osobiście nie uczestniczy z zasady, a równocześnie nikt mu z tego powodu nie czyni zarzutów. Ba, wielu uważa takie zachowanie za przysługujące mu z natury.
***
Przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Błaszczak, komentując ciche (w przeciwieństwie do PO) decyzje swej partii w kwestii list wyborczych, rzekł, że decyzje w tej sprawie „podjęto jednomyślnie”.
Czyżby chodziło o to, że jeden myślał, a reszta się z nim zgodziła?
***
Kiedy na placu boju o fotel premiera (przyszły) stanęły na przeciw siebie Ewa Kopacz i Beata Szydło opublikowałem na łamach „Kuriera” komentarz, wyrażający nadzieję, że może wreszcie panie - z natury delikatniejsze - ułagodzą nasze bitewne obyczaje w polityce.
Kilka miesięcy po wyrażeniu tej opinii, nie jestem już tak tego pewien.
***
Świat się zmienia. Polsat Sport reklamujący kolejną Polish Boxing Night (już wkrótce!) zachęca szczególnie do oglądania walki między dwiema Ewami - Piątkowską i Brudnicką. Była miss Polonia, też Ewa (Wachowicz) - ostatnio znana głównie z tego, że gotuje w telewizji (tak na marginesie: chyba już mało kto w telewizji nie gotuje) - mówi w tejże reklamie, że kobiety są „odporniejsze na ból” i w przeciwieństwie do mężczyzn „walczą do końca”, więc walka będzie super.
Jasne, nie ma nic piękniejszego niż damskie oblicze po przyjęciu paru soczystych ciosów: rozmazany tusz do rzęs i puder, a z nimi cały makijaż, tak pięknie harmonizują z sińcami i krwią.
***
Pytałem niedawno kolegę, kiedyś wysoko postawionego działacza PO, dziś - poza polityką, komu kibicuje w starciu Kopacz vs. Szydło?
Spojrzał na mnie chmurnie i rzekł z niespodziewaną pasją: - Mówiąc szczerze, mam już serdecznie dość obu tych bab!
Coś w tym jest, i to coś, to nie koniecznie polityka.
***

Przewodniczący „Solidarności" Piotr Duda w odpowiedzi na artykuł, który poświęcił mu „Newsweek" napisał, że był to przykład „dziennikarskiej nekrofilii".

Nie chcę wnikać w meritum sporu między tygodnikiem a przewodniczącym, ale powyższe słowa mnie zastanowiły. Przecież nekrofilia to współżycie z trupem. Czyżby Piotr Duda sugerował, że jest trupem (politycznym, rzecz jasna)? Co do reszty porównania nie śmiem się już w ogóle niczego domyślać.

***
Wciąż się potykam o mylące tytuły prasowe oraz informacje, które brzmią w druku dwuznacznie.
W jednej ze szczecińskim gazet w dziale ogłoszeń znalazłem: „samochód kup”. I nie od razu się zorientowałem, że nikt tu nie oferuje cysterny z nawozem, a po prostu auto do sprzedaży. W tejże gazecie - w dziale: towarzyskie - „Romantyczne Ustka”. Już chciałem się gorszyć, że ktoś ma na bakier z gramatyką, bo powinno być - w zdrobnieniu - usteczka (romantyczne), ale mnie olśniło, że to miejscowość Ustka ma takie Romantyczne (panie) do usług. Rozważne pewnie też ma, ale się nie ogłaszają.
ADL

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ