środa, 20 listopada 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Nieuczesany włos na fali bigosu

Nieuczesany włos na fali bigosu

Wywietleń: 835

W Teatrze Polskim w Szczecinie – Jacek Kaczmarski. Pieśni w spektaklu zatytułowanym jego nazwiskiem brzmią przejmująco aktualnie. Również dlatego że twórcy widowiska sięgnęli po te mniej znane, mniej popularne; więcej w nich goryczy, mniej narodowych uniesień.

Na widowni i w holu (Scena na Łasztowni) sporo za to westchnień nad wielkością barda: Kaczmarski, o, Kaczmarski, ach Kaczmarski!

Przedstawienie w Polskim inkrustowane jest suto „Weselem” Wyspiańskiego, więc aż prosi się, by szepnąć tu przekornie za Stańczykiem: „Wielki, bo wam z oczu zeszedł…”.

* * *

I dorzucić z ironią: „Wielki, bo w błazeńskiej szacie”.

Kaczmarski z pewnością nie miałby nic przeciw temu, by stroić go w czapkę mądrego królewskiego błazna, którego zresztą sam przywoływał w swoich tekstach. Śpiewak – jego alter ego i bohater wielu utworów – to zresztą ktoś podobny do takiego błazna.

A kto wie, może patrząc wokół, na Polskę, powtórzyłby też Kaczmarski za Wyspiańskim, trochę co innego mając jednak na myśli: „Błaznów dzisiaj wielu macie… Nieomal błazeńskie wiece!”.

* * *

Oglądając i słuchając „Kaczmarskiego”, nie sposób skądinąd uwolnić się od smutnej refleksji, że spektakl dlatego tak do nas przemawia, że twórca tych pieśni nie żyje. Możemy więc z niego brać wszyscy.

A gdyby żył?

Słuchając jego pieśni i wierszy, znając jego poglądy, nietrudno się domyślić, po jakiej stronie muru by stanął. Właśnie, muru. Bo kto nie po naszej muru stronie, „kto nie z nami, ten nasz największy wróg!”.

Żywy dziś, aktywny politycznie lub po prostu obywatelsko byłby więc dziś pewnie Kaczmarski obcy wielu „prawdziwym patriotom”, a zarazem przemilczany, może i atakowany w TVP. A dla odmiany noszony na rękach w TVN… Kto by go sobie dziś przywłaszczył? Kto by się go wyparł?

* * *

Już w jego pieśni wpisane są zresztą – o czym zapominamy – narastające w nas antagonizmy.

Bo mają te pieśni zwykle i drugiego autora – kompozytora melodii, które je niosły – Przemysława Gintrowskiego, po 1989 r. mającego odmienne niż Kaczmarski poglądy na rzeczywistość i politykę. Ich drogi się więc rozeszły. Śladem tamtych różnic są dziś sprzeciwy rodziny Gintrowskiego, gdy jakaś jego kompozycja – do słów Kaczmarskiego – towarzyszy protestom opozycji.

Obaj już nie żyją. Czy tam, w naszym polskim niebie-piekle, wciąż są poróżnieni, czy też może podali sobie ręce i patrzą z obawą i trwogą na dzisiejszą Polskę?

* * *

Ofensywa ideologiczna.

Wydawałoby się, że ten zwrot minął z PRL-em. A oto po raz kolejny nabiera niezdrowych rumieńców.

Środowiska demokratyczne podają (nieśmiało) rękę ruchom LGBT. A przede wszystkim całej młodzieży, która na świadome uświadomienie, czyli edukację seksualną, czeka w polskiej szkole od czasów Polski Ludowej, dla której nawet „Podręcznik do wychowania w rodzinie socjalistycznej” (to ostatnie słowo zresztą dodano, by zamortyzować zarzuty) był nazbyt wyzywający obyczajowo.

Środowisko władzy – zerkając w stronę Kościoła – grzmi o „seksualizacji”.

Wśród wielu „Myśli nieuczesanych” Stanisława Jerzego Leca, trawestujących rodzime przysłowia, była i taka: „Tonący brzydko się chwyta”.

* * *

W przysłowiu oryginalnym jest oczywiście mowa o brzytwie.

Ale bez względu na to, kto w świetle rychłych wyborów okaże się tym tonącym, a co będzie wówczas brzytwą, nie zmieni to aktualności powyższej nieuczesanej myśli.

Zwłaszcza wówczas gdy jedna ze stron zaczesuje sobie na czole grzywkę (brzydką). Będzie i wąsik?

* * *

Patryk Jaki ostrzega, że warszawska deklaracja LGBT sprawi, że w przedszkolach dziewczynki będą przebierane za chłopców, a chłopcy za dziewczynki.

Jaki jest Jaki, wie każdy, kto wie, „jaki ma temperament poseł Suski” (a wie o tym na pewno Beata Mazurek Kaczyńskiego), ale i sam Patryk Jaki wie, jak to jest z przebierankami. Sam był przecież, niedawno jeszcze, przebrany za dobrodusznego i życzliwego wszystkim kandydata na prezydenta stolicy.

* * *

Programowo, bo z politycznej ambony, nie troszcząc się zresztą o prawdę i szczegóły, zaatakował „seksualizację” dzieci i niszczenie polskiej rodziny („podstawowej komórki społecznej”) Jarosław Kaczyński. Wołając, że na myśl o tym „włos staje [mu] na głowie”.

Nie wiem co, na czym i komu staje, ale przykro, że na temat seksualizacji i rodziny najchętniej zabierają u nas głos – i pouczają innych – ci, którzy własnej żony i dzieci nie mieli i nie mają.

Mają za to wybory. Przed sobą. Ale za sobą zostawili chyba te etyczne.

* * *

Zalewa nas (a raczej sądy) morze pozwów o zniesławienie, pomówienie, kłamstwo i szarganie dobrego imienia. Fala za falą, coraz wyżej.

Wiele z tych spraw jest wyrazem prawdziwej i zrozumiałej desperacji wobec bezkarnego i panoszącego się chamstwa, dla elegancji i political correct zwanego hejtem. Wiele procesów budzi naturalny odruch sprzeciwu lub solidarności.

Tyle że w tej masie jest jak z nadmiarem kremu. Też budzi odruch. Wymiotny.

* * *

Bywają zresztą sytuacje tak paradoksalne, że aż groźne. Jak ta, w której posłanka, znana powszechnie z brutalnego języka na pograniczu wszelkich granic, podała do sądu Jerzego Owsiaka za to, że zażartował z niej troszkę bardziej grubo (acz mniej grubo niż ona sama z innych). I wygrała!

Jedni pozywają drugich, drudzy pierwszych, a stosy akt rosną.

Tak że nad tym wszystkim unosi się tradycyjna paskudna woń naszego sarmacko-wiejskiego pieniactwa. Że lepiej się procesować, niż bigosować?

Widać taka kuchnia, jakie czasy.

* * *

Onet pl. donosi z okolic narciarskich w Norwegii: „Pijani kibice przeszkadzali polskim skoczkom”.

Donosi sportowo, ale i patriotycznie. Z tytułu wynika przecież, że Ktoś przeszkadzał Naszym.

Rzecz w tym, że owszem, to byli nasi, ale kibice. Tytuł powinien więc brzmieć nieco inaczej: „Pijani polscy kibice przeszkadzali skoczkom”. Ale kto tam naszym podskoczy!

ADL

Komentarze

Quistorp
do ...[@Quistorp]...W całości się zgadzam. !!! Chociaż, pamiętamy konflikty Seweryna Krajewskiego ze swoim zespołem, albo autorów "Bolka i Lolka". Podobnie grupa "Budka Suflera. Trio; Jerzy Łapiński, Przemek Gintrowski w którym występował Jacek Kaczmarski dawało prześliczne nie dające się porównywać z niczym wykonania. Występy solo Jacka wynikały z jego problemem alkoholowym. Pisać poezje, śpiewać i grać w jednym , przerastało Jacka Kaczmarskiego. W zespołowej kłótni zawsze dochodziło do kompromisów. Ale to ciężka robota, ,zważywszy ,że każdy z nich to osobowość, o której ja mawiam; są sobie sternikiem okrętem i oceanem. To żywioły. Samo życie.
2019-03-21 19:54:14
@Quistorp
"Autor pieśni , utworu literackiego,jest tylko jeden. Do niego mogą dołączyć kompozytorzy, wykonawcy, aranżerzy, realizatorzy światła i ruchu itp, itd. Zwykle Kompozytor , dobrze uzupełnia się z pisarzem i jego literaturą." Utworu literackiego autor jest jeden, ale piosenka nie funkcjonuje bez muzyki, więc - jak czytamy na stronie ZAIKS-u: "(...)piosenka z punktu widzenia prawa, art.1 ust.2 pkt.7) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest utworem słowno-muzycznym, uważanym za utwór współautorski. Oznacza to, że obaj twórcy, i muzyki i słów, mają równe prawa do całości utworu i wspólnie decydują o jego wykorzystaniu i rozpowszechnianiu."
2019-03-21 11:47:51
Quistorp
do...[A gdyby żył?]...[znając jego poglądy, nietrudno się domyślić, po jakiej stronie muru by stanął. Właśnie, muru.]..... Jacek Kaczmarski to nie polityk! Nie zna pojęcia murów , czy ograniczeń. To artysta. U pełnokrwistego artysty jest tylko potrzeba okazania swojej wrażliwości. Czy wieszcz narodowy W. Sz. św. p. Pan Adam Mickiewicz twórca epopei narodowej "Pana Tadeusza" stoi po którejś ze stron? Ten pasztet pozostawił potomnym, niech się delektują. Co dwa trzy lata podczytuję to dzieło. Ile rzeczy mi ulatywało, a ile jeszcze nie odkryłem? Dalej jest ...[Kto by go sobie dziś przywłaszczył? Kto by się go wyparł?]....tylko głupi. A co do ..[mają te pieśni zwykle i drugiego autora].... Autor pieśni , utworu literackiego,jest tylko jeden. Do niego mogą dołączyć kompozytorzy, wykonawcy, aranżerzy, realizatorzy światła i ruchu itp, itd. Zwykle Kompozytor , dobrze uzupełnia się z pisarzem i jego literaturą. Pomijam jeszcze dzieło tłumacza, który czasami potrafi lepiej ująć problem zasygnalizowany w jednym języku, a rozbuchany i przerastający swoją maestrią w drugim języku. Patrz Włodzimierz Wysocki i jego inspiracje na twórczość Jacka Kaczmarskiego. "Obława" ma swój rodowód u Wł. Wysockiego. ....[Środowisko władzy – zerkając w stronę Kościoła – grzmi o „seksualizacji”].... Nie ma środowiska władzy!. Dzisiaj mamy stan skarlenia tłumów, które zawłaszczyły sobie "bezdzietny ojciec narodu", i bezżenna kasta sprawująca rząd dusz. Obie strony mające problemy z własną seksualnością. .... Dalej się nie wypowiadam.
2019-03-20 22:06:33

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu