czwartek, 05 grudnia 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Morda w rozkroku

Morda w rozkroku

Wywietleń: 1371

Codzienność tak nam przyspieszyła, że to już w zasadzie cogodzinność.

Felietonista, nawet bloger, zawsze się w tych warunkach spóźni w jej opisywaniu. Widzę to po swoich „Zapiskach, odpryskach” z ostatnich tygodni. Coś, co w danym dniu wydaje mi się hitem miesiąca, już nazajutrz, ba! czasem po paru godzinach okazuje się zwietrzałym newsem, ciekawostką zgoła archeologiczną.

Może trzeba by w tych warunkach przejść na rozważania uniwersalnej natury i spojrzeć na świat – a zwłaszcza na Polskę – z tzw. lotu ptaka. Ale cóż, felietonista-bloger skazany jest raczej na ogląd z poziomu dostępnego ptaszkom małym i miejskim, na przykład wróblom, czyli z chodnika.

Ktoś powie, że to również – a może zwłaszcza – poziom gołębi. Owszem. Tyle że choć na naszych ulicach jest ich coraz więcej, to w naszym życiu – zwłaszcza politycznym – coraz mniej.

Co robić, pozostaje spisywać to wszystko na gorąco. Choć czasem robi się od tego zimno.

* * *

Znów słychać skandowane przez tłum okrzyki: „Tu jest Polska!”.

Znów, bo kiedyś skandowali tak uczestnicy PiS-owskich marszów protestu przeciw władzy PO. Historia, jak widać, zatoczyła koło. Bo dziś skandują je manifestanci protestujący przeciw nadużyciom władzy przez PiS.

Bardzo mi przeszkadzał ten okrzyk kiedyś. Bo zawłaszczał Polskę dla jednej części społeczeństwa.

Przeszkadza mi i dziś. Z tego samego powodu.

* * *

Zwłaszcza że to zawłaszczanie podszyte jest przesadnie optymistyczną pewnością siebie. Naiwny to i niemądry optymizm. Że Polska jest „TU”, czyli tylko z nami (takimi czy innymi).

Jest zupełnie inaczej. Bo Polska jest tu i tam.

Owszem, jest tu, gdzie KOD skrzykuje swoich sympatyków, gdzie Obywatele RP kładą się Rejtanem, tam gdzie Schetyna czy Frasyniuk, gdzie ludzie stają w obronie sądów. Ale jest również tam, gdzie niosą krzyże podczas kolejnej miesięcznicy, tam gdzie Jarosław Kaczyński i opiewający go Jarosław Kurski oraz tam, gdzie brzmi głos ojca dyrektora czy wymiata wachlarzem Krystyna Pawłowicz.

Polska jest na popegeerowskiej wsi i w Warszawie, w kupionym za unijną kasę ciągniku i na ławeczce pod sklepem z piwem, w lexusie i w piętnastoletnim renault, w domu pomocy społecznej i chronionym osiedlu dla bogatych, na Facebooku i w zeszycie, gdzie notują kupujących „na krechę”.

* * *

I to trzeba wreszcie zrozumieć. Polska jest tu, gdzie jest Polska.

To właśnie problem, z którym trzeba się zmierzyć. A zmierzyć się z nią muszą nie tylko politycy. Ale my wszyscy. Bo Polska jest tu, czyli w nas wszystkich. Chcemy czy nie chcemy.

* * *

Łatwość, z jaką obie strony politycznej sceny (czy może raczej ringu) mówią „Polacy” – a także „suweren”, „obywatele”, „naród” – i powołują się na to, że w swoich działaniach wypełniają ich wolę, każe jednak wątpić, czy posługujący się tym słowem będą w stanie zrozumieć, że czynią to zdecydowanie na wyrost, by nie rzec – bezprawnie.

Zdecydowanie życzeniowo brzmiały wołania Petru i Schetyny, że „Polacy” nie chcą reformy sądów.

A kiedy premier Szydło przekonywała (16 bm.) nocą w Sejmie – gdy pod ten Sejm szły tłumy protestujących przeciw pomysłom jej rządu – że „Polacy oczekują tej reformy”, groteska osiągnęła swą ponurą granicę i przekroczyła ją z uśmiechem równie głupawym, jak wielka (wyjątkowo) i kolorowa (też wyjątkowo) broszka, którą tego dnia pani premier przypięła sobie do garsonki.

* * *

W harcach poprzedzających batalię o Sąd Najwyższy pojawił się – ze strony PiS – argument, że to opozycja czyni zamach na polską demokrację, ponieważ posługuje się w swoich działaniach „ulicą i zagranicą”.

Czy doprawdy nie ma kogoś, kto wymyśliłby dla strony rządzącej lepsze argumenty i hasła?

Przecież „ulica i zagranica” jako „narzędzia” walki z porządkiem w kraju były już w słowniku władzy, tyle że w PRL! To wtedy oskarżano opozycję, że „wyprowadza” ludzi na ulicę i szczuje zły Zachód przeciw socjalizmowi i ludowej demokracji.

* * *

Wystąpienie sejmowe Jarosława Kaczyńskiego z 16 lipca („bez trybu” – jak oświadczył wkraczając na mównicę), wygłoszone do „zdradzieckich mord”, stało się już przedmiotem wielu analiz i komentarzy, żartów i kpin, ale też troski. Czasem o Prezesa i jego zdrowie, ale też o poziom sejmowej debaty.

Zauważono (usłyszano) również puentę tej emocjonalnej tyrady, czyli „won!” wykrzyczane w stronę poseł Kamili Gasiuk-Pihowicz.

W związku z tym ostatnim proponuję, by odtąd przysługiwał Jarosławowi Kaczyńskiemu pewien tytuł, wzbogacający jego nazwisko, a zarazem pozycję w kraju.

Dzięki któremu można by o Prezesie mówić: Jarosław von Kaczyński.

* * *

Bardzo mnie ciekawi, jak Robert Górski, twórca „Ucha Prezesa” i odtwórca głównej w nim roli, szykujący zdaje się kolejne odcinki kabaretowego serialu na jesień, poradzi sobie z nowym (?) wizerunkiem Prezesa, wyłaniającym się zza jego oblicza w ostatnim czasie.

No bo jak tu pogodzić dotychczasowy portret Prezesa w tymże „Uchu” – na którym Prezes jest spokojny i uważny, nieco zagubiony, ale mądry jak strateg, zdystansowany, lecz i ponad wszystkimi, czasem śmieszny, za to na ogół miły dla ludzi – z pieniącym się z trybuny niczym towarzysz Wiesław, wyzywającym innych od „kanalii”, niepanującym nad sobą satrapą?

No i co zrobi Górski z Adrianem? Który w tych dniach nie tylko siedzi w przedpokoju, ale zaczął też śmielej stukać, ba! łomotać do drzwi.

* * *

Wiadomość z ostatniej chwili. Prezydent zawetował dwie z trzech ustaw.

Dobra wiadomość, bo świadcząca o tym, że protesty uliczne mają głęboki sens.

Ale i zła, niestety. Bo czy demokracja ma polegać na tym, że suweren – uznany przez partię rządzącą za zmanipulowany motłoch – musiał po nią wychodzić na ulicę?

* * *

Tytuł w „Przeglądzie Sportowym” (17 lipca): „Surma w rozkroku”.

Fakt, że Surma to w tym przypadku nazwisko piłkarza, nie zmienia ogólnego wrażenie, jakie – hmm – wybrzmiewa z owego tytułu.

O tym, czy akurat ta pozycja – rozkrok – sprzyja wybrzmieniu surmy, rozpisywać się nie będę. Zwłaszcza w dniach, gdy coraz głośniej brzmią różne surmy (bojowe), a inni z kolei larum grają.

Artur Liskowacki

Komentarze

Jakób
Już przed laty poeta napisał słowa pieśni "Tu jest twoje miejsce", którą wykonywało potem wielu pieśniarzy. Pozwolę sobie przytoczyć refren tego ponadpartyjnego utworu: Tu jest twoje miejsce, Tu masz swój ciasny, Ale własny kąt, Tu jest twoje miejsce, Tu jest twój dom.
2017-07-27 22:54:17

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu