sobota, 30 maja 2020.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Czerstwy celibat nocy

Czerstwy celibat nocy

Wywietleń: 1302

Opozycja nie ustaje w wysiłkach wyborczych.

O ile w przypadku wielogłowej lewicy jest to poniekąd zrozumiałe – kandydata na kandydata w wyborach prezydenckich wystawić muszą wspólnie trzy partie, o tyle w przypadku PO, a zarazem i KO z wtopioną w nią Nowoczesną – zrozumiałe jakby mniej. Bo czas leci, a Andrzej Duda jeździ.

Wielce prawdopodobne wydaje się więc to, o czym już mówi wielu: opozycja wreszcie wygra!

Tyle że sama ze sobą.

* * *

I to podwójnie. Ma przecież zagwarantowane zwycięstwo w swoich prawyborach, a także triumf w wyborach na przewodniczącego PO.

Radość z owych sukcesów sprawić jednak może, iż wybory prezydenckie odbędą się w cieniu tych wydarzeń i ujść mogą uwagi opozycji.

* * *

Tymczasem Prezydent czuwa. Nawet po nocach. I nie przepuści okazji, żeby się skomunikować z elektoratem. Zwłaszcza młodym, bo wiadomo, że Twitter to młodych domena, a Prezydent pasjami tweetuje.

Kiedyś sławę w mediach zrobiła tweetująca z nim osóbka o wdzięcznym niku leśne ruchadło, teraz media donoszą o innej, występującej jako Seba sra do chleba.

Wymianę uprzejmości między Prezydentem i Seba sra do chleba cechowały najwyższe standardy kultury towarzyskiej. Oto gdy się okazało, że Seba sra do chleba, uważany przez Prezydenta za mężczyznę, jest płci pięknej, Prezydent Sębę, co sra do chleba za pomyłkę uprzejmie przeprosił.

Nad całą sprawą rozchodzi się jednak zapaszek jakby a propos. Dość przykry. Bo niby… komu Seba…. i do jakiego chleba…, za przeproszeniem?

Jeśli do naszego powszedniego, to nie daj Bóg!

* * *

Swoją drogą, jakże nierozważną diagnozę postawił kiedyś naszemu życiu politycznemu Andrzej Lepper, grzmiąc z sejmowej mównicy, że „skończył się Wersal!”. Na powyższym przykładzie widać przecież, że trwa w najlepsze.

Tyle że nie jest to już Wersal, a Belweder.

* * *

Wiedzą zresztą historycy kultury (a już na pewno poseł Kownacki, ten ostrzący widelec na Francuzów), że gdy w Wersalu defekowano gdzie popadnie, to na Wawelu działały już wychodki. Można się wprawdzie domyślić, że papieru toaletowego w nich nie było, ale dzięki tweetującej z Prezydentem młodzieży możemy dziś przyjąć tezę, iż w użyciu bywał wtedy na przykład chleb.

Choć trzeba by tu westchnąć z empatią, że czasem mógł się zdarzyć i czerstwy.

* * *

Piwna kampania reklamowa, która opanowała media pod pozorem opowiadania Polakom – głównie dowcipów – o Czechach (i nawzajem), posługuje się hasłem „Ćrstve żarty”. Po czesku znaczy to, co prawda, żarty zdrowe, świeże, lecz sprawa nabiera dodatkowego smaku, gdy hasło owo pojawia się na stronach w sieci ponad informacjami ze świata polskiej polityki.

Ostatnio znalazłem je nad newsem „Banaś na wojnie z PiS”.

Czerstwy żart czy czeski błąd?

* * *

Patryk Jaki – europoseł na skalę naszych możliwości, który otwiera oczy niedowiarkom – odrzucając oskarżenia NIK (Ba-naś! Ba-naś!) o dziwną gospodarkę publicznymi pieniędzmi (np. na tor przeszkód dla służby więziennej – za jedyne 367 tys. zł), rzekł z dumą, że „na więziennictwie zjadł zęby”.

Nie wiem, co się w związku z tym dzieje dalej ze zjedzonymi zębami Patryka Jakiego, ale słychać głosy, że zjadanie tych pozostałych ułatwiłby mu więzienny chleb (bo dobrze przepycha przełyk). Czerstwy oczywiście.

To oczywiście żart. Po polsku zwany sucharem.

* * *

Minister edukacji narodowej pisany z błędem, czyli Dariusz Piontkowski, przedstawił na specjalnej konferencji wyniki zagranicznych badań na temat polskiej młodzieży lat 15, mówiąc z dumą, że „wypadła najlepiej w Europie”.

Nie wspomniał jednak przy tym, że chodzi tu o młodzież gimnazjalną.

Tymczasem tak się dziwnie składa, że za sprawą jego formacji politycznej nasze gimnazja też wypadły. Z programu polskiej szkoły.

* * *

Bodaj dwa miesiące temu zajęła media sprawa ks. Tymoteusza Szydło.

O czym zapisałem w odpryskach, lecz odprysnęły mi jakoś z druku. Ale że sprawa wróciła, bo ksiądz Tymoteusz wystąpił o dyspensę, więc i ja wracam do nich. Poniżej dwa autocytaty (1 i 2):

1.

Ksiądz Tymoteusz, syn Beaty, stał się obiektem plotek. Mówi się, że nagły urlop, który wziął ze stanu kapłańskiego, to efekt jego równie nagłego ojcostwa w pożyciu z nastolatką. Może to nieprawda. Ale plotka jak to plotka. Rodziny ludzi władzy zawsze są pod specjalnym nadzorem (i ozorem).

Tak że nie ma się co gorszyć, że publika zagląda do szaf i pod łóżko polityków – także ich rodzin. Przypomnijmy sobie, jak śledzono losy dzieci Lecha Wałęsy, że już nie wspomnę o jego pożyciu z żoną, jak podglądano córki Kwaśniewskiego, Tuska, Lecha Kaczyńskiego. Zwłaszcza że wszystkie one dawały ku temu sporo okazji.

Dlaczegóż by więc takie podglądactwo miało ominąć rodzinę Szydłów? Która zresztą sama wystawiała go (się) do kamery – patrz: transmisja w TVP z konsekracji – jak to się kiedyś mówiło? „z udziałem władz rządowych i partyjnych”.

2.

Czymkolwiek byłby jednak ów news, nie gorszy mnie on (no, może tylko wiek przyszłej mamy). Przeciwnie, pozwala o młodym człowieku myśleć jako o człowieku. A nie synu pani premier. Chłopaku, który kocha życie, a teraz poznał je i od tej strony.

Nad zniesieniem celibatu, który nie jest wszak religijnym dogmatem, tylko przepisem, zastanawia się już w Kościele wielu, łącznie z papieżem.

Dlatego nie rozumiem, czemuż to środowisko władzy – z Panem Premierem i panem Jakim u pasa jego uwieszonym – na sprawę ks. Szydło zareagowało z takim oburzeniem… I to nie wobec ks. Tymoteusza, który miałby zgrzeszyć, ale tych, którzy o jego kłopotach mówią. Argumenty, że to atak „na świętość rodziny” wydają się zupełnie nie na miejscu.

Powiedziałbym, że wprost przeciwnie: internauci występują właśnie w imieniu rodziny. Która – jak wynika z powyższej historii – może się okazać niepełna.

Poza tym to życie jest świętością, więc dawca życia powinien być przez swoich otaczany radosną opieką, a nie agresywną obroną. Jeśli zaś święta miałaby być rodzina, to tylko wtedy – jak głosi Prezes – gdy składa się z jednego mężczyzny, jednej kobiety i dziecka. A na taką rodzinę niestety się w tym przypadku nie zanosi.

* * *

Z perspektywy czasu dodam tylko, iż chłopak – decydując się odważnie na wyjście z kapłaństwa i prosząc o zwolnienie od celibatu – bardzo mi się podoba.

Pokazał, że ma… charakter.

A nie tylko rodzinę.

ADL

Komentarze

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu