poniedziałek, 25 stycznia 2021r.

Co z tą pamięcią?

Rocznice i jubileusze mają to do siebie, że akcentują szczególnie niektóre wydarzenia, które mają swoje daty i swoich bohaterów. Historia staje się dzięki nim odświętna, a pamięć ma punkty oparcia, z których skwapliwie korzysta.

Historia Szczecina – ta 75-letnia – upamiętniana jest w podobny sposób, jak zresztą i historia innych naszych miast, zwłaszcza tych, które swe dzieje piszą po polsku właśnie od roku 1945. To zrozumiałe, a i owocuje raz po raz w sposób wartościowy – patrz: Muzeum „Przełomy”, niektóre wystawy, naukowe konferencje poświęcone a to społecznym zrywom, a to osiągnięciom Miasta w różnych dziedzinach życia.

Odnoszę jednak wrażenie, że taka pamięć odbiera Szczecinowi inną pamięć, tę codzienną, tę, która mniej efektowna czy spektakularna w szczególe powinna być jednak podstawową tkanką szczecińskiej tożsamości – obudzonej rocznicą. A dotyczy to szczególnie tych wszystkich lat, które wypełniły historię Miasta już po jego „okresie pionierskim”, a przed – czy też między – latami buntu i społeczno-politycznych przemian.

Bo ktoś przecież to Miasto budował i kreował jego rzeczywistość, ktoś w nim uczył i tworzył, tworząc zarazem jego tożsamość, ktoś pracował na rzecz jego polskości, na sukcesy jego gospodarki, na to, że jego mieszkańcy zaczęli się uważać za szczecinian właśnie, bo patriotyzm lokalny Szczecina – podszyty czasem goryczą i pretensją, że coś jest nie tak, że powinno być lepiej – to przecież zjawisko niewiele młodsze od świętowanego teraz jubileuszu.

Tymczasem mówi się i pisze o tym rzadko, a ludzie i wydarzenia z tamtych lat – 50., 60., 70. – wydają się być tylko szarym tłem Wielkiej Historii Szczecina.

Zapominamy o nich, pomijamy ich w naszych dyskusjach o przeszłości. Traktujemy lekceważąco albo obojętnie. A przecież to właśnie ta przeszłość jest ważną częścią szczecińskich życiorysów – życiorysów naszych dziadków (i pradziadków już!), rodziców, a przez to – nas samych.

ADL

Komentarze

fanfatal
2020-08-20 13:27:48
Zacha mógł się wykazać dopiero po "marcu'68"- wtedy nastał dla niego sprzyjający klimat.
wap
2020-08-20 12:32:17
Pokazywanie zasłużonych, to narażanie ich na zabicie, pobicie, a przynajmniej na znieważanie.
Pamięć jest "pamiętliwa"
2020-08-19 06:39:16
ot co! (_I_).
Stary uczeń
2020-08-18 23:52:27
Panie Arturze. "Bo ktoś przecież to Miasto budował i kreował jego rzeczywistość, ktoś w nim uczył ..." Zmarł pan Zdzisław Zacha, dyrektor VLO za naszych czasów. Uczył historii, ale również pilnował długości włosów, poprawności i kompletności mundurków itp. Odszedł z Piątki krótko po naszej maturze. Uważam, że zasługuje na wspomnienie. Czy mógłby Pan poświęcić Mu kilka zdań na blogu (a może na łamach wydania papierowego)?.

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ